Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 marca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski roześmiał się, przeglądając zrobione przez pana Janusza zdjęcia.
- Co robisz Kowalski? - spytał wujek, rozrywając paczkę krakersów o smaku wasabi.
- Oglądam zdjęcia. Najlepsze jest oczywiście to z mochi. - zaśmiał się pingwinek. Jego skrzydło powędrowało do torebki z krakersami. Na stoliku zadzwonił telefon i Kowalski rzucił się, żeby odebrać, ale pan Janusz był szybszy.Wujek chwilę rozmawiał, opędzając się od skaczącego dookoła pingwinka, ale wreszcie podał mu komórkę.
- Kate do ciebie. - uśmiechnął się.
- Cześć mama! - zawołał pingwinek, wreszcie przyłożywszy słuchawkę do ucha.
- Cześć Kowalski. - roześmiała się Kate. - Jak Japonia? Dobrze się bawisz? - pingwinek kiwnął głową.
- Tak. - odpowiedział. - Byliśmy przy pomniku Hachiko, w Setagaya Art Museum i w Diamond and Flower Ferris Wheel. - zdał pokrótce relację.
- nic mi to nie mówi, ale radość w twoim głosie sugeruje, że na brak atrakcji nie narzekasz.
- to prawda. Jadłem mochi. I próbowałem wasabi. Nawet sobie nie wyobrażasz jakie to ostre! O dziwo krakersy o smaku wasabi wcale aż tak ostre nie są. A wiesz jakie dobre tu mają śniadania? Nigdy jeszcze nie jadłem zupy z samego rana.
- A ciasto smakowało?
- Możesz powiedzieć pani profesor, że uratowała nam życie, bo byliśmy okropnie głodni, a ciasto było przepyszne.
- Po pierwsze; to nie jest żadna pani profesor, tylko moja mama, po drugie; możesz być pewny, że jej to powiem. Zadzwonię jutro wieczorem, bo pewnie jesteś zmęczony. Dobranoc.
- A wam miłego popołudnia. - pożegnał się Kowalski i oddał komórkę panu Januszowi. Potem znowu sięgnął po krakersy.
- Jakie plany na jutro? - spytał nauczyciel.
- Pamiątki! - zdecydował pingwinek.
- Masz na to jeszcze półtora tygodnia.
- Wiem. Ale rozejrzeć chcę się już teraz.

- Chcesz pójść w jakieś konkretne miejsce? - spytał pan Janusz przy śniadaniu.
- Do sklepu muzycznego. - odpowiedział Kowalski.
- Po drodze kupimy jakąś przekąskę. Te krakersy o smaku wasabi były bardzo dobre. - dodał pan Janusz.
Kowalski stał przy jednym ze stojaków z kostkami do gitary. Nie mógł się na żadną zdecydować.
- Takie w japońskim stylu, co? - zagadnął wujek. - chcesz kupić Kate kostkę? - pingwinek potaknął.
- Chyba wezmę obie. Ta wygląda jak onigiri, a ta jakby była zrobiona z bambusa, a obie podobają mi się tak samo. I są niedrogie. - chwilę potem Kowalski szedł chodnikiem z dumą ściskając w skrzydle torebkę z dwiema kostkami.
- Chodź, zahaczymy o supermarket. - pan Janusz wyrwał go z zamyślenia. Kowalski kiwnął głową.
- O czym myślisz? - spytał wujek, pchając wózek przez alejki supermarketu.
- widziałem w sklepie muzycznym takie specjalne naklejki na gitarę i zastanawiam się, czy Kate nie ucieszyłaby się bardziej z naklejki niż z kostki. - odpowiedział pingwinek, wrzucając do wózka naręcze opakowań.
- Sklep muzyczny jest blisko. W każdej chwili możemy do niego podejść. A tych słodyczy to nie za dużo, co?
- To nie są słodycze! - Kowalski złożył skrzydła na piersi. - To są krakersy ryżowe z dodatkiem soli, te o smak8u pikantnego curry, to są chrupki o smaku sosu sojowego, a te o smaku japońskiej sałatki. No i Pocky, jagodowe i migdałowe. Po prostu chcę wszystkiego spróbować. A tak poza tym, to ty też wziąłeś chrupki.
- To prażynki krewetkowe. - sprostował pan Janusz. - W domu by nas pozabijały, gdyby się dowiedziały ile niezdrowych rzeczy kupujemy.
- Co nie? - uśmiechnął się pingwinek. - Ale to głownie w celach degustacyjnych. Poza tym w hotelu mamy zapewnione wyżywienie, a ono na pewno jest zdrowe i pożywne. I wiesz co, jednak podejdziemy po tę naklejkę.
- Widzę, że cie rozpiera energia. Chodź do kasy. Po naklejkę oczywiście wstąpimy.