Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 marca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Uwaga! Rozdział zawiera słowa powszechnie uważane za wulgarne.

Katje podniosła wzrok znad książki o zielarstwie. Yenefer skończyła ją odpytywać z budowy ludzkiego ciała i stwierdziwszy, że jest z niej całkiem zadowolona, zadała jej referat o ziołach używanych w praktykach uzdrowicielskich. Dziewczyna podniosła wzrok na czarodziejkę, a kiedy przekonała się, że ta wpatruje się w okno, zamknęła podręcznik zielarski i otworzyła książkę o Inkwizycji w miejscu, gdzie skończyła ją czytać wczoraj wieczorem. Yennefer drgnęła i nawet nie patrząc na adeptkę, skonfiskowała jej książkę, kładąc w jej miejscu zielnik. Katje westchnęła. Miała zdecydowanie dosyć zajęć jak na jeden dzień.
- Możemy zrobić przerwę? - poprosiła. - Mam ochotę się przejść, ty nie?
- Nie. - odpowiedziała szorstko Yennefer. - Ale jeśli chcesz to idź, mogę ci dać pół godziny.
- Naprawdę? - dziewczyna wstała z miejsca.
- Tak. Idź się przejść, referat dokończysz wieczorem.
- Dziękuję pani Yennefer! - Katje uśmiechnęła się do czarodziejki i starając się nie wyglądać na nazbyt szczęśliwą, zbiegła po schodach.
- Nareszcie, myślałam już, że nigdy jej nie wypuścisz. - do komnaty Yennefer zajrzała Triss.
- Czego chcesz? - spytała szorstko czarodziejka.
- Wiem, że nie darzymy cię sympatią, ale nie musisz się przede mną zamykać w pokoju. - Triss przeniosła wzrok na książkę, którą Yennefer trzymała w dłoni, a którą chwilę wcześniej skonfiskowała Katje. - Czytasz takie książki?
- To książka Katje, nie moja. - odpowiedziała Yennefer.
- Pozwalasz je czytać takie książki?
- Bynajmniej. Wcale nie prosiła mnie o pozwolenie. - Yennefer odłożyła książkę na stół i odwróciła się twarzą do okna. - Wyjdź stąd Triss. Nie jestem w nastroju.
- A kiedykolwiek byłaś? - rzuciła rudowłosa, zatrzaskując za sobą drzwi. Yennefer wzięła głęboki oddech, a kiedy to nie pomogło cisnęła kulą energii w półkę z książkami. Po Kaer Morhen poniósł się huk, a książki wyleciały w powietrze, żeby zaraz zasnuć podłogę grubą warstwą kartek. Czarodziejka wrzasnęła wściekle, chcąc jakoś wylądować nagromadzoną złość i energię.
- Postanowiłaś nas wysadzić? - spytał Geralt, wchodząc do komnaty.
- Nie jestem w nastroju na żarty, zwłaszcza słabe. - rzuciła w odpowiedzi Yennefer.
- Co cię gryzie? - głos wiedźmina zabrzmiał łagodniej.
- Niech pomyślę... Minął już tydzień, a Lambert wciąż zbiera się, żeby załatwić to, o co prosiłam. Vesemir jak na złość robi remont pod moim oknem i zaczyna walić młotkiem wraz ze wschodem słońca, a obecność Triss zdecydowanie nie poprawi mi humoru.
- Słyszałem o łóżku... Wolisz spać na ziemi? Nie polecam, podłoga jest z kamienia, strasznie twarda.
- Wolę to niż wyciągać rude kłaki z materaca.
- Aż tak przeżywasz Triss, że musisz się mścić na sprzętach domowych? Teraz, widzę, rozwaliłaś biblioteczkę.
- Ciesz się, ze nie mszczę się inaczej. - Yennefer odetchnęła. - Wiesz co... Skończmy tę rozmowę. Zanim powiem coś, czego będę potem żałować.
- Ależ z chęcią posłucham, co też masz do powiedzenia.
- Doprawdy? No to słuchaj. Pieprzyłeś moją najlepszą przyjaciółkę. Rok z okładem. Nie wiem co na to kodeks wiedźmiński, ale wśród zwykłych ludzi to uchodzi za nikczemność, podłość i świństwo. Staram się o tym nie myśleć... Ale to głupie łóżko mi w tym przeszkadzało. I tyle.
- Moglibyśmy porozmawiać na spokojnie?
- A co, zamierzasz prosić, żebyśmy mimo wszystko zostali przyjaciółmi?
- Nie, ja... To znaczy...
- Daj spokój. Przecież dobrze cie znam. Na tyle dobrze, żeby wiedzieć, co jest pomiędzy tobą a Triss. Nie mówię, że nie korci mnie żeby zainterweniować, ale... tym razem chyba dam spokój. - Geralt milczał. - No i patrz, przyszedłeś się tu tłumaczyć i jąkać, a ja zamiast się tym nacieszyć, odwaliłam za ciebie całą robotę.
- Na to wygląda. - wiedźmin pokiwał głową.
- Ale dosyć tego. - dodała niemal szeptem Yennefer i bez słowa przeszła obok Geralta z gracją schodząc po schodach do sali jadalnej. Tam zastała ją Katje wracająca ze spaceru. Czarodziejka siedziała przy stole, opierając głowę na dłoniach. Czarne loki opadały jej na twarz tak, że nie dało się jej dostrzec. Przed nią stała opróżniona do połowy butelka wina i kieliszek, którym Yennefer bawiła się od niechcenia.
- Nie przestrasz się bałaganu, biblioteczka ulegała zniszczeniu. - odezwała się Yennefer podnosząc głowę. Policzki miała zarumienione, a oczy nienaturalnie błyszczące.
- Coś się stało? - spytała Katje.
- Nie, ale po podłodze walają się książki. - dziewczyna skinęła głową. - Możesz przenieść się tutaj, jeśli chcesz. - Katje ponownie potaknęła, a chwilę potem zjawiła się w jadalni z podręcznikami, pergaminem i piórem i bez słowa zabrała się do dalszej roboty. Yennefer znowu stanęła przy oknie, tym razem z kieliszkiem wina w ręce. Katje spojrzała na nią. W Kaer Morhen szykowała się niemała awantura, co dziewczynie udało się wyczytać po wściekłym spojrzeniu czarodziejki. Katje zdecydowanie zatrzasnęła książkę, a wypracowanie przedarła na pół.
- O co chodzi? - spytała, wstając od stołu.
- Mam siedemnaście lat i jestem twoją adeptką, mam prawo wiedzieć. - powiedziała, składając ręce na piersi. - Mam wrażenie, że mi nie ufasz, wiesz?
13739432_160575937684727_56308446_n.jpg
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Nieźle... Ciekawa jestem co będzie dalej między Geraltem, Triss i Yennefer. No i co Yennefer powie Katje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›