Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 lutego 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Pan Janusz od pół roku ma nową pracę, więc siłą rzeczy w końcu trzeba było wyjaśnić gdzie pracuje. Troszkę mnie poniosło i wcisnęłam tu fragmenty z "Nocy w Muzeum". Ale śmiem twierdzić, ze wyszło całkiem spoko.

- Baw się dobrze. - powiedziała Kate, poprawiając Kowalskiemu szalik. Pingwinek uśmiechnął się.
- Będę. - obiecał, biorąc pana Janusza za rękę i pomachał jeszcze na pożegnanie.
- Poczekasz na mnie w pomieszczeniu służbowym, dobrze? - powiedział pn Janusz, kiedy kwadrans później oboje wchodzili do Muzeum Historii Naturalnej.
- Czemu robisz z tego taką tajemnicę? - spytał Kowalski. - Nie możesz po prostu powiedzieć co robisz?
- Sam zobaczysz za dwadzieścia minut. - uśmiechnął się do pingwinka wujek.
Kowalski posłusznie poczekał aż pan Janusz się przebierze, wyprosi wszystkich zwiedzających i pozamyka.
- Więc jesteś stróżem w muzeum? - spytał, kiedy wujek przyszedł po niego i szli korytarzem.
- Tak. Al nie takim zwykłym. - pan Janusz uśmiechnął się, sadzając Kowalskiego na blacie biurka w recepcji. - Poczekaj. - Kowalski drgnął zaskoczony, kiedy na plecy wskoczyła mu małpka kapucynka.
- Cześć, łobuziaku. - odezwał się pan Janusz, kiedy małpka przeskoczyła na jego ramię. - Kowalski, masz przy sobie notes? - pingwinek pokiwał głową. - No to już nie masz. - małpka zaszczebiotała coś po swojemu i zamachała łapką, w której ściskała własność Kowalskiego.
- Ale... Jak... - pingwinek przetrząsnął torbę.
- Zechcesz oddać notes? - spytał wujek i chwilę potem Kowalski odzyskał swoje zapiski. - Wołamy na niego Dexter. - powiedział pan Janusz, kiedy małpka już zniknęła. Pingwinek nie odpowiedział, bo na jego oczach gigantyczny szkielet tyranozaura otrzepał się i zszedł ze swojego podestu.
- Witam panie Januszu! - do wujka zbliżył się mężczyzna na koniu.
- Dzień dobry panie prezydencie.
- Kogóż to nam dzisiaj przyprowadziłeś?
- To jest Kowalski, mój siostrzeniec. - Kowalski nieśmiało skinął głową.
- Witaj młodzieńcze, Teodor Roosevelt, dwudziesty szósty prezydent Stanów Zjednoczonych. Jesteś u nas pierwszy raz jak mniemam? - pingwinek potaknął.
- Tak. Tak wyszło... - zaczął.
- No to może chcesz żebym cię oprowadził?
- Chcę! Mogę? - Kowalski spojrzał niepewnie na pana Janusza.
- Pewnie, że możesz. - uśmiechnął się wujek. - Cały czas będę gdzieś tutaj, gdybyś mnie szukał. -pingwinek usadowił się w siodle przed prezydentem i obaj pomknęli przez muzeum.
- Może masz jakieś pytania chłopcze? - odezwał się prezydent. - Co cię najbardziej interesuje?
- No... Jeśli można to chciałbym obejrzeć wszystko. Ale... Jak to w ogóle możliwe, że pan... że wy... - speszony Kowalski spłonął rumieńcem.
- Widzisz, nasze muzeum jest wyjątkowe. Razem z częścią eksponatów trafiła tu złota tablica faraona Ahkmenrah. To dzięki jej mocy co noc wracamy do życia.
- Do tej pory myślałem, że takie rzeczy to tylko w filmach. - westchnął pingwinek, ale zaraz umilkł, widząc przed sobą dwa ogromne egipskie posągi.
- Witaj prezydencie. - odezwał się faraon, którego Kowalski zauważył dopiero po dłuższej chwili.
- Dzień dobry faraonie. - odezwał się prezydent. - Ten młodzieniec chciałby dowiedzieć się czegoś o tablicy.
- Pewnie ty przyjść z Januszem. On dużo o tobie opowiadać. - pingwinek nieśmiało kiwnął głową. - Jestem faraon Ahkmenrah. Chodź, pokazać ci tablica. - Kowalski spojrzał pytająco na prezydenta Roosevelta, a kiedy ten zachęcająco skinął głową, pingwinek zsunął się z końskiego grzbietu i podreptał za faraonem. Chwilę otem wstrzymał oddech, widząc złotą tablicę na ścianie. Była przepiękna.
- Rodzice dać mi ta tablica. - powiedział faraon. - Ma moc przywracania eksponatów do życia.
- Tak, wiem. - odpowiedział Kowalski. - Widzę.
- A co jeszcze ty chcieć wiedzieć?
  • awatar gość: Mam gęsią skórkę xd
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ło kurczę! Ale przygoda! Zazdroszczę Kowalskiemu ^^. A co do sposobu mówienia Faraona (za przeproszeniem - Kali jeść, Kali pić), od razu przed oczami stanęła mi postać Swamplinga z gry Simon the Sorcerer II :P. On yeż tak mówił. Słowo daję, jak czytałam ten fragment Twojego opowiadania to miałam wrażenie, że to nie Faraon, a Swampling xD.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Też*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Na samym początku chciałbym powiedzieć, żebyście nie budowali swoich opinii na podstawie tego, co wydarzyło się w grach, bo to jest zupełnie co innego i nawet jeśli wydarzenia się zgadzają, to w książkach Sapkowskiego chodzi o subtelne szczegóły i PRAWDZIWE (nie tylko uzewnętrzniane) uczucia postaci, co ciężko przedstawić w grze.

Jeszcze nie przeczytałam wszystkich książek Sapkowskiego, a w grę osobiście nie grałam, ale po coś stworzyli ten wybór w grze. Żeby każdy mógł "napisać" własne zakończenie tej histroii i - według mnie - nie ma znaczenia kto, co wybierze, bo to kwestia własnych, że tak się wyrażę "upodobań". Ale o co właściwie chodzi. Czytam sobie wiedźmińską Wiki i trafiam na burzliwą dyskusję o tym czy w grze lepiej wybrać Triss czy Yennefer, a tutaj z kolei chodzi o to, która bardziej nadaje się dla Geralta.

Ktoś tam napisał, że Yennefer wykorzystwała Geralta, a Triss go szczerze kochała. Głupota, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest odwtornie. To, że Yennefer go szczerze kochała mamy udowodnione już w pierwszej części cyklu (nie będę się powtarzać po którymś wcześniejszym użytkowniku, ile dla niego zrobiła). Natomiast Triss widziała w Geralcie tylko zabawkę. Cytuję z początku "Krwi Elfów", gdy Triss przebywa w Kaer Morhen: "Ale krótki związek z wiedźminem nie rozczarował jej. Znalazła to, czego szukała - emocję w postaci poczucia winy, lęku i bólu. Jego bólu." I tylko to ją przyciągało do Geralta, nie żadna miłość.

Ważna jest też kwestia charakterów obu czarodziejek. Dla mnie Triss jest nudna i bezbarwna, zupełnie pozbawiona siły charakteru temperamentnej Yennefer.

Z kolei z jednego z fanfiction wiedźmińskich po części dowiedziałam się co się później dzieje z Yennefer. Kto oddał życie za Geralta? Kto się dał torturować przez kilka miesięcy żeby ratować jego i Ciri? Kto schował dumę do kieszeni i wziął pod swoje skrzydła Ciri nie musząc wcale tego robić? Triss? Nie. Yennefer to trudna postać, potrafi być ostra i bezpośrednia, ale co do szczerości jej uczuć nie można mieć wątpliwości. No i Geralt kocha tylko ją, wszystkie inne to panienki na jedną (albo kilka) nocy. On, Ciri i Yen to rodzina, z czym jak widać niektórzy fani Triss nie mogą się pogodzić.

Takie moje zdanie i mam prawo je mieć.
3ae9c6abae43aaa733a92e02504239d8.jpg
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Nie czytałam i nie grałam, ale już po cytacie, który uwzględniłaś we wpisie widać jaka była Triss. Co tu więcej mówić...
  • awatar gość: gry nie sa kanoniczne i wiele osob nie zna fabule i wie tylko o grach - kdzie Yennefer jest "suka" a Triss "swieta". Btw. czy wiesz, ze sa super audiobooki od Fonopolis? Naprawdo warto posluchac, tutaj jest scena z Krwi elfow: https://www.youtube.com/watch?v=pOKkMFJPf6I :)
  • awatar Hanti: Cieszę się, że się wciągnęłaś w wiedźmina :D. Wystarczy przeczytać jak się poznali w "Ostatnim życzeniu", oraz rozdział "okruch lodu" i ich rozmowę ze smokiem w drugiej części, żeby wiedzieć co w trawie piszczy. A tak na marginesie to przecież Triss była z nim bo zazdrościła Yennefer. Po za tym byli na siebie skazani, poprzez ostatnie życzenie Wiedźmina.A co do gry to ja też nie grałam, ale tylko dlatego, że nie mam odpowiedniego sprzętu. Za mała karta graficzna:(.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›