Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 lutego 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Wiosna powoli przeradzała się w lato. Jak co roku o tej porze Katje czekały dni wytężonej pracy i wyczerpującej nauki. W lesie rosło teraz mnóstwo ziół, które należało zerwać i opisać, a następnie pokazać Yennefer. Nauczycielka była wymagająca, stanowcza, często surowa, niekiedy władczo groźna, ale nudna nie była nigdy.
- Już jestem, dzień dobry. - odezwała się Katje, wchodząc do komnaty czarodziejki. - Jestem. - potówrzyła.
- Nareszcie! - westchnęła Yennefer. - Rozbieraj się i do kąpieli, prędziutko! - czarodziejka odwróciła się do okna, przypominając sobie, że parę lat temu to samo kazała zrobić Ciri. Katje ściągnęła przez głowę suknię, zsunęła halkę i zrzuciła z nóg trzewiki i ostrożnie wsunęła się do balii z wodą. Yennefer nie spojrzała na nią ani razu. Wolnymi ruchami czesała swoje czarne loki, które prostowały się pod naciskiem grzebienia, po to tylko, że za chwilę na powrót się skręcić. Katje związała włosy w prosty kucyk i umyła się posłusznie. Potem sięgnęła po ręcznik.
- Skończyłam. - powiedziała dziewczyna, narzucając na siebie ręcznik. - Pani Yennefer? - czarodziejka nie zareagowała. Ciągle spoglądała w okno, bawiąc się grzebieniem. Wreszcie wyrwała się z zamyślenia.
- Katje, masz szesnaście lat, prawie siedemnaście. Adeptki w twoim wieku powinny już zdecydować w której dziedzinie magii chcą się dalej szkolić. A ja jako twoja nauczycielka chcę usłyszeć twoją decyzję. Więc?
- Cóż... - zaczęła Katje. - W sztukach wojennych jestem beznadziejna, z kolei alchemia jest zbyt skomplikowana, a ważenie eliksirów nudne. Chciałabym... być uzdrowicielką.
- I ja uważam, że to decyzja najodpowiedniejsza dla ciebie. - Yennefer uśmiechnęła się delikatnie. - Mam coś dla ciebie, kruszynko. - powiedziała, podchodząc do bogato rzeźbionego kufra, stojącego pod ścianą w jej komnacie.
- Proszę. - powiedziała, wyjmując z niego czarno-zieloną suknię. - Sama nosiłam ją, będąc w twoim wieku. Przez kilka lat sama studiowałam techniki uzdrowicielskie.
- Naprawdę? - Katje wzięła od nauczycielki ubranie i założywszy bieliznę, przyodziała również nową suknię. - Jest cudowna, dziękuję.
- Wyglądasz w niej zupełnie jak ja. - uśmiechnęła się Yennefer. - Tyle tylko, że masz proste włosy. Gdybyś miała kręcone, byłabyś do mnie uderzająco podobna. Ale wiesz co, kruszynko? Łączy nas nie tylko kolor włosów. Obie jesteśmy czarodziejkami, obie posługujemy się magią i obie mamy coś takiego... tutaj. - Yennefer położyła dłoń na sercu dziewczyny. Katje uśmiechnęła się.
- Dobrze, dosyć pogaduszek. Wiesz czym się zajmują uzdrowiciele. Wiesz mniej więcej na czym to polega. Ale wiele rzeczy musisz się jeszcze nauczyć. Masz czas do wieczora, żeby nauczyć się na pamięć części szkieletu ludzkiego i poszczególnych mięśni. Możesz od razu wziąć się do roboty, bo kiedy wrócę - a muszę załatwić kilka spraw - gruntownie cie z tego przepytam. Rozumiemy się?
- Oczywiście, pani Yennefer! - Katje podkasała rękawy i usiadła przy biurku od razu pochylając się nad książką. Yennefer zaśmiała się krótko, widząc zapał dziewczyny i wyszła z komnaty, zostawiając adeptkę samą.
Czarodziejka skierowała kroki w stronę lasu. Wspomnienia znowu nie dawały jej spokoju. Pamiętała swoje zaprzysiężenie na czarodziejkę, pamiętała swoją mistrzynię, pierwsze posłużenie się magią w sposób kontrolowany i dzień, w którym po raz pierwszy założyła sukienkę, którą teraz miała na sobie Katje. Yennefer przycupnęła pod drzewem. Pamiętała również swoją pierwszą uczennicę. Ale... Nie, nie chciała o tym myśleć. Na samo wspomnienie oczy zachodziły jej mgłą, a w sercu czuła przeszywający ból, przypominający co się stało tamtej nocy. Ile lat miała wtedy ta dziewczyna? Mniej więcej tyle, ile teraz miała Katje.

- Pani Yennefer nie będzie na obiedzie? - spytała Ciri, kiedy razem z Katje nakrywały do stołu.
- Na to wygląda. - odpowiedziała jej koleżanka. - Powiedziała, że wróci dopiero wieczorem i że ma coś do załatwienia.
- Dogadujesz się z nią lepiej niż ja. I masz większy talent magiczny niż ja. Ja za to do niczego się nie nadaję.
- Przecież szkolisz się na wiedźminkę.
- To co innego. Ćwiczę już z mieczem tak długo, że w ogóle tego nie czuję. Wszystko robię odruchowo, a gdyby Geralt nie wymyślał jak największej ilości nowych ćwiczeń chyba zanudziłabym się na śmierć.
- Mam wrażenie, że ciebie wszystko nudzi. - westchnęła Katje.
- Mówiłaś coś? - Ciri odwróciła głowę w jej stronę.
- Nie, nie. Po prostu głośno myślę. - wytłumaczyła Katje. Spojrzała w okno jadalni. Gdzie podziewała się Yennefer?

Czarodziejka zjawiła się kiedy zapadał zmrok. Katje przyglądała się jej uważnie, kiedy nauczycielka przepytywała ją z podstawowej wiedzy o budowie ludzkiego ciała. Albo jej się wydawało, albo Yennefer naprawdę miała opuchnięte oczy. Czyżby płakała? Ale dlaczego? Już od dawna zachowywała się nieswojo i inaczej. Katje spuściła wzrok, kiedy nauczycielka spojrzała na nią znad książki.
- Skup się Katje. - poprosiła łagodnie. Dziewczyna jeszcze nigdy nie słyszała u niej tak łagodnego tonu. Z delikatnie błagalną nutą. Musiała być naprawdę zmęczona.  Ciekawe co robiła cały dzień i...
- Katje! - głos Yennefer wyrwał ją z zamyślenia.
- Tak, przepraszam. - odpowiedziała
- Wydaje mi się, ze w ogóle nie uważasz. - stwierdziła czarodziejka. - Miałaś cały dzień, żeby się tego nauczyć. Trudno, jutro przepytam cię ponownie. A jeśli pomylisz się choćby odrobinkę, dostaniesz karne wypracowanie do napisania. Czy to jasne?
- Tak pani Yennefer.
- Świetnie, że się rozumiemy. Dobranoc Katje. - dziewczyna odprowadziła wzrokiem Yennefer, opuszczającą jej komnatę. Jaką tajemnicę mogła skrywać jej nauczycielka?
yennefer_of_vengerberg_by_cloudsdevourer-d8uyyh5.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›