Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 lutego 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Jestem, pani Yennefer! - zawołała Katje, wpadając do komnaty nauczycielki, z naręczem książek, zwojami pergaminu i własnym piórem.
- Słyszę. Nie musisz tak krzyczeć, póki co słuch mam doskonały. - głos Yennefer jak zwykle zabrzmiał szorstko, ale Katje udało się wychwycić w nim nową, nieznaną nutę. Czarodziejka oparła dłonie na biodrach i odwróciła się od okna.
- Do roboty, moja droga. - zakomenderowała, biorąc od niej część książek. Dziewczyna skrzywiła się niechętnie.
- Nie możemy wyjść na zewnątrz i poćwiczyć czegoś... przydatnego? - zaryzykowała pytanie.
- Przydatnego, mówisz? Mam przez to rozumieć, że wiedza o uzdrawianiu i zastosowaniu ziół na nic ci się nie przyda? - tym razem głos nauczycielki zabrzmiał ostrzegawczo.
- Nie! Nie to miałam na myśli. Po prostu... - Katje westchnęła.
- No, wysłówże się dziewczyno! - pogoniła ją Yennefer.
- Chciałabym dzisiaj poćwiczyć magiczne ataki. - powiedziała Katje. - Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu. - dodała od razu.
- Hmm... Rzeczywiście, pogoda dzisiaj ładna. - zastanowiła się kobieta. - Dobrze więc, wyjdziemy na zewnątrz. Ale jutro wracamy do uzdrawiania.
- Oczywiście, pani Yennefer! - Katje z hukiem upuściła książki na biurko i przeskakując po dwa stopnie, zbiegła po schodach wieży na dół. Yennefer uśmiechnęła się. Dawno nie widziała adeptki tak rozradowanej. Powoli zeszła za nią na dziedziniec.

Pamiętała jakie wrażenie zrobiło na Katje Kaer Morhen, kiedy zobaczyła je po raz pierwszy. Oczywiście nie odezwała się ani słowem, tak jak przez całą drogę od świątyni Melitele, ale w jej oczach widoczny był wyraźny zachwyt. Wtedy twierdza wydawała jej się ogromna, ale po jakimś czasie to wrażenie znikło, zwłaszcza, że dziewczyna miała pod ręką Ciri, która natychmiast się nią zajęła.
- Jak ci się podoba kruszynko? - spytała Yennefer, patrząc nowej adeptce prosto w oczy. Dziewczynka natychmiast odwróciła wzrok, oblewając się rumieńcem. - Katje...  Popatrz na mnie. - Katje niechętnie spojrzała na czarodziejkę. - Z każdym problemem zawsze możesz do mnie przyjść. Zawsze cię wysłucham i spróbuję pomóc. Cenię sobie szczerość, w porządku? Jestem szczera i szczerości będę oczekiwać także od ciebie. Rozumiesz?
- T... Tak, pani Yennefer. - odpowiedziała niemalże szeptem Katje. Czarodziejka uśmiechnęła się. To były pierwsze słowa, jakie usłyszała od swojej nowej adeptki. Dziewczynka miała śliczny głos, delikatny i cichy, ale stanowczy.
- Nie bój się, kruszynko. - odszepnęła Yennefer. - Ze mną jesteś bezpieczna. Nie pozwolę cię skrzywdzić  nikomu.

- Jestem gotowa. - powiedziała Katje, składając dłonie do zaklęcie przyzywającego ogień.
- Skup się malutka, nie chcemy niekontrolowanego pożaru! - odpowiedziała Yennefer, stojąc kawałek od niej. - Pamiętaj, masz celować prosto we mnie! - Katje kiwnęła głową. Przez ostatnie dwa lata zdążyła dobrze poznać swoją nauczycielkę i wiedziała, że nie da rady zrobić jej krzywdy. Zamknęła oczy, skupiając się na magicznej energii i posłała w stronę Yennefer niewielki świetlisty pocisk, który odbił się od tarczy, którą osłaniała się nauczycielka.
- Za słabo Katje! - zawołała Yennefer. - Mocniej! Skup się! - dziewczyna ponownie przyzwała do siebie energię, ale tym razem utworzony pocisk był o wiele większy i odbił się od tarczy kobiety z głośnym hukiem.
- Było prawie dobrze. Prawie... - powiedziała Yennefer. - Jeszcze mocniej, kruszynko. Nie bój się, sięgnij po swoją moc i porządnie walnij w moją tarczę! Tak, żeby iskry poleciały! Nie garb się! Głowa do góry! Z gracją, ale dumnie! Śmiało, śmiało! - Katje, zachęcona słowami nauczycielki posłała w jej stronę potężną kulę mocy. Yennefer uchyliła się, a kula energii uderzyła w stajnię, sprawiając, że drzwi wyleciały z zawiasów, a konie zarżały przerażone, żeby zaraz potem w panice opuścić stajnię.
- Jasna cholera! - zaklęła czarodziejka, nie mogąc jednak powstrzymać uśmiechu.
- Przepraszam, pani Yennefer... - Katje spuściła głowę. - Chyba posłałam odrobinę za dużo energii.
- Odrobinkę. - uśmiechnęła się czarodziejka. - Nie denerwuj się. Chodź tu do mnie. No... malutka. - Yennefer czule objęła adeptkę ramieniem.
- A stajnia? - spytała Katje.
- Nie ma się czym przejmować. A stajnia... To nie byłą wcale piękna stajnia. Nie sądzę, żeby komuś bardzo brakowało jej w krajobrazie. Może dosyć na dzisiaj. Sztuki wojenne lepiej zostawić wiedźminom. Ciri naprawdę dobrze radzi sobie w tym fachu. - Katje zmarkotniała. - Ale nie martw się... Tobie zdecydowanie lepiej idzie uzdrawianie. - twarz dziewczyny rozpromienił uśmiech. Cieszyła ją choćby najdrobniejsza pochwałą z ust nauczycielki. Cieszyło ją także to, że Yennefer wreszcie się uśmiechnęła. Ostatnich kilka dni wyglądała naprawdę ponuro i groźnie. Dziewczyna była ciekawa takiego zachowania czarodziejki. Nigdy wcześniej jej się to nie zdarzało. Coś musiało się wydarzyć. Tylko co...

Yennefer przewracała się w łóżku, nie mogąc zasnąć. Męczyła ją przeszłość. Jak prawie każdego wieczoru od jakiegoś czasu. Katje tak bardzo przypominała jej tamtą dziewczynę... Zaczynała mieć wątpliwości, czy w ogóle dobrze zrobiła, przyjmując ją jako swoją adeptkę. Ale dziewczyna zdążyła się do niej naprawdę przywiązać przez ostatnie dwa lata, zresztą nie mogła kazać jej przerwać nauki. Oddać jej pod opiekę kogoś innego też nie mogła. Starała się w miarę możliwości zastępować Katje matkę, której dziewczyna przecież nie miała, ale nie zawsze jej to wychodziło. Mimo to widziała, że jej podopieczna jest szczęśliwa w Kaer Morhen gdzie miała przecież także towarzystwo rówieśniczki. Yennefer przewróciła się na bok, wbijając wzrok w ścianę. Wspomnień było zbyt dużo. I wszystkie napierały na nią w tym samym czasie, nie dając jej ani spać, ani tym bardziej myśleć.  Czarodziejka westchnęła ciężko. Powinna jeszcze przygotować książki na jutrzejszą lekcję zielarstwa, ale była na to zbyt zmęczona.
55d1afa95346d53f04b8f2ddaeb62797.jpg
  • awatar gość: Taki sztosik że brak mi słów :3 Urzekło mnie to całe "kruszynko" <3 tylko jak to ja jestem na razie sceptyczna co do osoby Yennefer. Chciałabym lepiej poznać jej przeszłość. PS mam nadzieję na to że kolejne wpisy będziesz też tak szybko dodawać jak ten bo już nie mogę się doczekać :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Widać, że Katje całkiem nieźle idzie ^^. Podoba mi się to, że jest taka szczęśliwa i mimo wszystko i tak, na miejscu Yennefer uczyłabym ją dalej ataków magicznych ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›