Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 lutego 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kowalski ochlapał się zimną wodą i wziął od Kate ręcznik papierowy.
- Lepiej? - spytała dziewczyna, a pingwinek pokiwał głową. - Nie musisz skorzystać z ubikacji?
- Muszę. - odpowiedział Kowalski. - Poczekasz na zewnątrz?
- Tak, oczywiście. Kupić ci coś do jedzenia? - pingwinek znowu potaknął. Chwilę potem pingwinek wracał do samochodu za rękę z Kate.
- Skipper, przesiądziesz się do przodu? - poprosiła dziewczyna. Pingwinek zrobił o co prosiła i bez słowa zapiął pas, chociaż taż miał nadzieję na wizytę w toalecie. Dopiero kiedy samochód ruszył, uświadomił sobie, że jest kompletnym idiotą. Czuł dość spory nacisk na pęcherz, a z minuty na minutę chciało mu się coraz bardziej. Dość długo zbierał się w sobie, ale wreszcie niepewnie spojrzał na pana Janusza, rumieniąc się.
- Wujku, mógłbyś się gdzieś zatrzymać? - spytał.
- Skipper, stawałem piętnaście minut temu. - odpowiedział nauczyciel. - Coś poważnego?
- Muszę iść do toalety. - pingwinek przełknął ślinę.
- Jak będzie gdzie to stanę, ok? - Skipper pokiwał głową, choć w oczach już wzbierały mu łzy. Bolało go w podbrzuszu i był naprawdę bliski zrobienia w fotel. Mocniej zacisnął nogi i pomógł sobie skrzydłem, ale niewiele to dało. Musiał natychmiast skorzystać z toalety. W oczach pingwinka stanęły łzy. Bał się, że się posika. Nie mógł już dłużej trzymać. Ból w podbrzuszu był nieznośny, a pingwinek nie był zdolny do wykonania najmniejszego nawet ruchu. Siedział tylko sztywno w miejscu.
- Wujku... - odezwał się Skipper, postanawiając o sobie przypomnieć.
- Za kwadrans będzie stacja benzynowa.
- Aż kwadrans? - pingwinek poruszył się niespokojnie.
- Skipper, bardzo się chce? - Kate wychyliła się na przednie siedzenie. Skipper pokiwał głową. - Czemu nie poszedłeś do toalety wtedy, na stacji? - pingwinek nie odpowiedział. Nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Skipper zacisnął oba skrzydła w kroczu. Z trudem powstrzymywał się od spowodowania niekontrolowanego potopu.
- Jak tam, wytrzymasz? - Kate położyła mu dłoń na ramieniu. Pingwinek pokręcił głową przecząco. W tym samym momencie poczuł, że już mu poleciało. I to dość sporo. Spanikowany pingwinek rozpłakał się. Naprawdę już nie dawał rady.
- Wujku... - odezwał się znowu.
- Jeszcze momencik. Trzy minutki. - odpowiedział pan Janusz. Pingwinek poruszył się niespokojnie. Po policzkach poleciały mu łzy. Skipper oddychał głęboko, cichutko popłakując, kiedy auto podskakiwało na wybojach.Wreszcie pan Janusz zjechał na parking przy stacji benzynowej i Skipper wygramolił się z auta, od razu przykucając. Kate wysiadła zaraz za nim.
- Skipper... - odezwała się. Pingwinek zaszlochał nerwowo.
- Nie, nie zdążę do ubikacji i nie, nie mogę wstać. - powiedział.
- Spokojnie. Uspokój się, nie płacz. - Kate ukucnęła przy nim. - Zrób tutaj.
- Nie mogę tak przy ludziach. - zaprotestował. - Nie mogę, wstydzę się. - zaszlochał, kryjąc pyszczek w skrzydłach. Dziewczyna patrzyła na niego z niepokojem. Wiedziała, że do niczego nie zmusi i nie miała pojęcia jak go przekonywać. Skipper kołysał się delikatnie w przód i w tył, kucając na asfalcie, po policzkach leciały mu strugi łez. Widać było, że sytuacja jest naprawdę poważna. Pingwinek znowu zacisnął skrzydło w kroczu i pochylił się w przód, kiedy na asfalt poleciała mokra strużka.
- Skipper, przestań. - Kate wzięła go za skrzydło. - Nie powstrzymuj się. - pingwinek podniósł na nią wzrok.
- Nie potrafię. - szepnął drżącym głosem.
- Będziemy tu siedzieć tak długo jak będzie trzeba. - odpowiedziała Kate. - Nigdzie nam się nie spieszy. - pingwinek odwrócił wzrok. Na policzki wypłynął mu rumieniec, kiedy na asfalt wreszcie poleciała obfita struga. Skipper oddychał głęboko, za wszelką cenę nie dając po sobie poznać, jak strasznie się męczył. Kate wsunęła mu w skrzydło chusteczkę higieniczną i kiedy wreszcie było po wszystkim przytuliła mocno.
- Nie płacz, nie trzeba. - szepnęła, kiedy pingwinek na nowo się rozszlochał, z całej siły wciskając dziób w jej kurtkę.
- Hej, popatrz jak ty wyglądasz. - uśmiechnęła się Kate. Skipper miał zaczerwienione oczka, zarumienione policzki, nastroszone piórka, ciekło mu z nosa. Pingwinek wydmuchał nos i otarł oczy, doprowadzając się do jako takiego porządku.
- Już? Dobrze wszystko? - Skipper kiwnął głową. - To chodź, jedziemy dalej.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Szkoda, że Skipper nie mówi o takich rzeczach w odpowiednich momentach. Nie doprowadzałoby to do takich sytuacji...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Krew Elfów.jpg

Są powieści, które są dobre, są powieści, które są bardzo dobre i takie, które są świetne. I są powieści, z których jesteśmy bardzo dumni, bo napisał je ktoś tej samej narodowości, co nasza. Dzisiaj będzie o pierwszej części cyklu, który miałam przeczytać dawno temu, ale tak naprawdę nie wiedziałam czego się po tym spodziewać, nie wiedziałam czy mi się spodoba. Ale po tym jak przeczytałam pierwszą część, to cóż... Zakochałam się. Ponownie.

A mowa będzie o pierwszej części sagi wiedźmińskiej Andrzeja Sapkowskiego, czyli o "Krwi Elfów". Andrzej Sapkowski to postać dość charakterystyczna w polskiej literaturze. Kiedy sięgałam po Wiedźmina nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ale Sapkowski od jakiegoś czasu przewijał mi się przed oczami, niemniej jest to moje pierwsze spotkanie z Wiedźminem. Zostałam miło zaskoczona, bo słyszałam, że seria jest dobra, ale nie sądziłam, że jest tak dobra. Na liście ulubionych powieści ląduje u mnie na pierwszym miejscu ex aequo z "Władcą Pierścieni", dla niektórych będzie jeszcze lepsza niż "Władca Pierścieni". Ta książka jest naprawdę fantastyczna <w tym miejscu wydaje mi się śmieszne, że czytamy zagranicznych autorów, zachwycamy się ich powieściami, ich seriami, ich trylogiami, a tak naprawdę nie znamy tego, co mamy na własnym rynku>.

Książka zachwyciła mnie po prostu wszystkim. Zachwyciła mnie tym, jak Sapkowski genialnie wykreował świat, w którym żyje Geralt z Rivii, jak wykreował postacie, a dla każdej stworzył jej własny unikalny charakter. Każda zachowuje się inaczej, każda mówi inaczej i mimo. Tu moimi absolutnymi faworytkami są Ciri i Yennefer. Są to postacie wykreowane genialnie, tak jak trzynastoletnie dziecko powinno być wykreowane. Mimo, że jestem od niej starsza prawie cztery lata, to i tak momentami widziałam w niej siebie. Yennefer z kolei to typowo moja pani profesor z biologii (za co kocham Sapkowskiego podwójnie, a nawet potrójnie). No i Geralt. Geralt to najlepsza postać tej powieści zaraz po Ciri i Yennefer, mimo, że przewijają się tutaj naprawdę barwne postacie jak na przykład Jaskier (za którym nie przepadam) to jednak Geralt, sposób jego zachowania, jego sposób mówienia... To Geralt.

Ale o czym właściwie jest ta powieść. Opowiada dzieje Ciri, która jest księżniczką, ale musi uciekać ze swojego kraju, który został napadnięty przez Nilfgaardczyków. Jej losy splatają się z losami Geralta z Rivii i Geralt czyli tytułowy Wiedźmin będzie ją szkolił na wiedźminkę. A przynajmniej taki jest tej powieści początek. W tej części dopiero poznajemy Geralta, Ciri jeszcze nie spędza większości czasu z nim, a w szkole (końcówka jest najlepsza - chcę więcej).

Po tą powieść powinien sięgnąć każdy i to jest chyba oczywiste. Poza tym, że jest napisana przez genialnego polskiego autora to sama powieść jest niesamowita, wciąga, bardzo dobrze i szybko się ją czyta. Każdy kto nie przeczytał Sapkowskiego jest ostatnim... plackiem, bo jaramy się zagranicznymi autorami, tym jak oni pięknie piszą, a Sapkowskiego to mało kto czytał. Oczywiście w grę to każdy gra, a jak się powie, że jest książka to "ja pierdzielę, oni mają książki nawet z tego". Chyba nie powinnam się w tej kwestii wypowiadać, bo sama jestem po pierwszej części (w grę nie gram, nie), ale to prawda, teraz kiedy mam porównanie, to widzę, że Sapkowski stworzył coś naprawdę wspaniałego.

Wiedźmin to jedna z najlepszych książek jakie do tej pory czytałam. Wszystkie postacie są cudowne (Ciri, Yennefer - wstawiłabym tu serduszko, ale nie umiem), wybijają się na tle innych postaci, nawet tych kreowanych za granicą. Nad Sapkowskim naprawdę warto usiąść i poświęcić mu czas chociażby ze względu na Yennefer (tu też jest serduszko). W ogóle słownictwo, opisy i cały świat Wiedźmina - co mówię już chyba pięćdziesiąty szósty raz - jest tak cudowny, że trzeba, naprawdę trzeba.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Wiele osób mówi o "Wiedźminie". Dużo tę książkę chwali. Ja jednak nie mam jej za sobą, bynajmniej jeszcze ;). Może kiedyś sięgnę, ale szczerze, jak na razie się na to nie zapowiada.
  • awatar Pauline Liévre: Nie chcę być plackiem ;-; Muszę to zmienić ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›