Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 lutego 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Niestety dzisiaj na uczelni musiałem już się zjawić, bo kolejny dzień świętowania to odrobinę za dużo. Przyznam szczerze, że zajęcia zaczynają mnie przerastać. Nie śpię, bo uczę się na kolokwia, nie mam na nic czasu, bo większość dnia przesiaduję nad biurkiem przy podręcznikach i jestem tylko coraz bardziej zmęczony. Byłem przekonany, że dam sobie radę, kiedy razem z Kate składałem papiery na matematykę stosowaną, ale teraz nie jestem już tego taki pewien. Jest coraz ciężej, a materiału coraz więcej. Z wykładów wracałem dzisiaj w parszywym humorze. Tematy znowu były piekielnie trudne i już wiedziałem, że nawet nie odpocznę. Ponadto byłem zmęczony. Oczy same mi się zamykały i miałem naprawdę wielką ochotę położyć się tu gdzie stałem - nawet na środku ulicy - i zasnąć. Chwila mojej nieuwagi (i niewyspania zresztą też) wystarczyła, żeby omal nie wpakować się pod koła samochodu, a zaraz potem poślizgnąć i wylądować na chodniku. Dosyć mocno się potłukłem, a zaraz potem uświadomiłem sobie, że nie mogę wstać. Ilekroć próbowałem, lewą nogę przeszywała błyskawica bólu. Musiałem poślizgnąć się na zamarzniętej kałuży, bo aż tak roztrzepany żeby się potykać o własne nogi nie jestem. W jednej chwili do oczu napłynęły mi łzy, a zaraz potem poleciały po policzkach. Nie wiedziałem jak wrócę do domu i czy w ogóle do domu dojdę. Z trudem stanąłem na prawej nodze i powolutku zacząłem posuwać się do przodu. Łzy spływały mi po policzkach strugami, ból był naprawdę nie do zniesienia. Ledwie wszedłem do przedpokoju od razu wybuchnąłem płaczem. Kate natychmiast się mną zainteresowała, zresztą tak samo jak pani Irena i obie usiłowały ze mnie wyciągnąć co się stało. Katie pierwsza zauważyła, że ciągle podkulam nogę i kazała dać sobie obejrzeć. Zaraz potem obie stwierdziły, że jedziemy z tym do szpitala, bo Bóg jeden wie czy czegoś nie złamałem. W szpitalu oczywiście musieliśmy swoje odsiedzieć w poczekalni i to były istne męki. Myślałem, że tam umrę z bólu. W gabinecie u pani doktor okazało się, że noga złamana wprawdzie nie jest, ale za to skręcona i jeszcze zerwałem sobie jakiś tam mięsień. Tym cudownym sposobem wylądowałem w szpitalu.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Biedny Kowalski... Same nieszczęścia za Tobą chodzą... Dobrze, że nic nie złamałeś, bo to dopiero byłby problem...
  • awatar *Mordka*: Biedny Kowalski :( Widać, że naprawdę ucierpiał...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›