Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 11 lutego 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Kowalski! - zawołał pan Janusz, widząc pingwinka, idącego przez hol w towarzystwie Krzysztofa Kolumba. - Jak się bawisz? - Kowalski uśmiechnął się.
- Jest super! Widziałem tablicę, rozmawiałem z Ahkmenrah, byłem w planetarium i sali z miniaturami, wy tu macie nawet głowę z wyspy Wielkanocnej! - zawołał podekscytowany pingwinek drepcząc w miejscu.
- Nie nudzi ci się? Nie chcesz wracać do domu?
- No coś ty! Tylko... Jakbyś mi pokazał gdzie jest toaleta, to byłbym wdzięczny. - wujek roześmiał się.
- mogę cię nawet zaprowadzić. - odpowiedział. - Chodź. Nie widziałeś może Amelii Earhart? - spytał pan Janusz w drodze do łazienki.
- Nie. A czemu pytasz? - odpowiedział pytaniem Kowalski.
- Gdzieś mi zniknęła i zaczynam się martwić.
- Tu pan jest panie Januszu! - zwołała rudowłosa kobieta, kiedy było już po wszystkim i pingwinek wychodził z toalety. - doprawdy, niełatwo pana dzisiaj znaleźć.
- To jest Amelia Earhart? - spytał Kowalski.
- Tak. - wujek skinął głową. Gdzie byłaś przez pół nocy Amelio? Znowu latałaś? Wiesz, że nie wolno ci wychodzić z budynku.
- Zawsze wracam przed świtem. - obruszyła się kobieta.
- Ja się po prostu martwię. - odparł pan Janusz.
- Niepotrzebnie. - rzuciła Amelia i pisnęła z rozkoszy. - Jaki on uroczy! - zawołała, kucając przy Kowalskim. - Po muzeum chodzi wieść, że jest taki uroczy. - pingwinek spojrzał na wujka, bo Amelia zdążyła go wziąć na ręce, wyprzytulać i wymiętosić, ale pan Janusz tylko się uśmiechnął i nic nie powiedział.
Pan Frankowski szybkim krokiem szedł przez muzeum. Za chwilę miało świtać, a on dalej nie mógł znaleźć Kowalskiego. Zdenerwowany zerknął na zegarek, a zaraz potem przystanął przy recepcji. Pingwinek posapywał cichutko przez sen w ramionach Sacagawy. Pan Janusz uśmiechnął się.
- Mogę? - spytał, biorąc Kowalskiego z rąk Indianki. - wracaj na miejsce. Zaraz zacznie świtać.

- Janusz, to wy?! - zawołała z kuchni ciocia Jola, słysząc odgłos zamykanych drzwi i wyjrzała na korytarz.
- Ćśś... - upomniał ją wujek. - Nie obudził się nawet wtedy kiedy zakładałem mu czapkę i szalik.
- W takim razie musi być naprawdę zmęczony. Zanieś go na górę, niech się wyśpi.
- Jola... - do korytarza wyszła pani Irena. - Pożyczysz mi samochód? Mój jest niestety nie do ruszenia.
- Tak, proszę. - ciocia Jola podała jej kluczyki. - Nie będziesz już od nas uciekać?
- Nie, skąd, muszę pojechać do miasta. Wstyd się przyznać, ale nie mam jeszcze prezentu dla Kate.
- A wiesz co jej kupić? Kiedy pytałam ją o listę prezentów gwiazdkowych powiedziała mi, że chce dostać takie perfumy jakich ty używasz i onigiri na kolację. A może ja pojadę z tobą? W sumie przydałoby się kupić parę rzeczy? - pani Irena uśmiechnęła się, oddała cioci Joli kluczyki, a chwilę potem obie zakładały kurtki i buty.
- Gdzie się wybieracie? - spytał Skipper, schodząc po schodach na dół.
- Do miasta. - odpowiedziała ciocia Jola, owijając się szalikiem.
- A można z wami?! - spytał Szeregowy.
- Nie można. - uśmiechnęła się pani Irena.
- To co mamy robić?! - marudził dalej Szeregowy.
- Włączcie sobie telewizję. Dziś Wigilia, jest mnóstwo fajnych rzeczy. - powiedziała ciocia Jola i obie wyszły z domu trzaskając drzwiami.
- Co mam robić? - powtórzył pytanie Szeregowy.
- Idź zobaczyć, czy cię nie ma na górze. - warknął Skipper, najwyraźniej mając dosyć młodego jak na jeden dzień. - Gosia! - zawołał. - Masz ze sobą jakąś fajną grę?!
- Mam! - odkrzyknęła kuzynka z salonu.
- To daj, zagramy. - Skipper usadowił się na kanapie, obok kuzynki.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Też chciałabym być w takim muzeum po zmroku ^^. Co do Amelii, ostatnio czytałam książkę pt. "Kochani dlaczego się poddaliście?" Avy Dellaira.". Jest to książka napisana w formie listów do osób nieżyjących (pisze je dziewczyna, która nie może pogodzić się z tragiczną śmiercią swojej siostry). Właśnie w tej lekturze są też zawarte listy pisane do Amelii Earhart. Dzięki tej książce wiem kim była oraz jak i dlaczego zginęła. Kolejny dowód na to, dlaczego warto czytać książki ^^.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Hmm... Może jednak słowo "zaginęła" niż "zginęła" byłoby lepsze w moim poprzednim komentarzu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Tak trochę przestaję wierzyć w szczere intencje ludzi. Wiecie co to Pyrkon i że w kwietniu ma być w Poznaniu? Ci, którzy się interesują mangą i anime na pewno wiedzą. Otóż pewna koleżanka proponowała mi wspólny wyjazd na tenże konwent z jej znajomymi. Na początku był standardowy zaciesz "Jedź, będzie fajnie, będziemy razem i będzie fajnie!". Dodam, że to miał być mój pierwszy konwent w życiu, więc sama też się nakręciłam. Cóż, niestety rodzice zgody nie wyrazili i po tej informacji koleżanka uraczyła mnie tekstem "To nawet lepiej, bo my z Poznania jedziemy do Wrocławia, więc nie możesz z nami jechać.". Dodam, że ode mnie do Wrocławia jest ohoho i jeszcze trochę. No nie ukrywam, że trochę mi przykro.

A w szkole mam taką, która uważa się za nie wiadomo jakie bóstwo. Jest piękna, inteligentna, ze wszystkiego najlepsza (ale średnią na półrocze ma niższą niż ja), boli ją kiedy nie jest non stop w centrum uwagi i w ogóle "Ach, jaka to ja nie jestem!". Ale kiedy myśli, że nikt nie słyszy narzeka, że w poprzedniej szkole miała lepiej, że u nas poziom zaniżony i musi przystawać z pospólstwem, bo - cytując jej słowa - "wszyscy spoza miasta to wieśniaki". Dobrze, że takich ludzi na świecie mniejszy procent, bo chyba przyszłoby zwariować.

Dobra, do rzeczy, bo nie o tym chciałam pisać. Jak już pewnie zauważyliście opowiadanie z pingwinimi maluszkami dawno umarło śmiercią naturalną, bo na jego pisanie ani pomysłu, ani czasu, ani ochoty. Aczkolwiek ostatnio ochota się znalazła, zarys pomysłu niby jest (gorzej z czasem), więc spróbuję coś potworzyć.

Pinger zaczyna nam się powoli wykruszać. Jestem tu od czterech lat i jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ludzi było u nas tak mało. I mam na myśli ludzi piszących serio, a nie zakładających blogi, bo tak im się podoba, o tych co porzucają Pingera po kilku dniach już nie wspomnę. Ok, może nie jest to najwspanialszy serwis świata, ma swoje wariacje i często są z nim problemy, ale ludzie są tutaj naprawdę w porządku. Chciałabym żeby było znowu tak jak za dni jego świetności, żeby byli tutaj fajni ludzie z pomysłem i weną na pisanie i żeby naprawdę zostali na dłużej. Większości moich znajomych z Pingera już tu nie ma, ale może to przesłanie jednak dotrze do któregoś z nich, że w ogóle do kogoś dotrze i przemówi. Że jakoś powoli i wspólnym siłami serwis odbudujemy.
  • awatar SugarFirefly: Też zauważyłam, że odeszło wiele fajnych osób, prowadzących blogi o BJD/lalkach, które lubiłam. Dobrze, że większość z nich udało mi się dodać na Facebooku i tam mamy stały kontakt :D Ale nie oszukujmy się, po części jest to wina samego Pingera (a raczej jego twórców). Już od dawna Pinger nie jest rozwijany, layout na pierwszej stronie nie uległ zmianie od lat! Nie ma opcji "przebudowania" bloga (chociażby za opłatą) w zwykły blog z tej darmowej mini-wersji. Szkoda, bo Pinger miał potencjał...
  • awatar Pauline Liévre: Jak coś to ja jestem .u. Tylko na chwilę muszę mieć przerwę w pisaniu... Ale codziennie wchodzę! Ta dziewczyna bóstwo co by powiedziała w naszej szkole gdzie są wszyscy ze wsi XD
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Nie przejmuj się debilami, którzy najpierw Cię zapraszają, a potem plują w twarz... Co do Pingera, może i coś w tym jest. Choć miałam tutaj już kiedyś jednego bloga (istnieje dalej, ale nie wchodzę na niego) to wtedy było gorzej jeżeli chodzi o "czytelników" . Teraz, przynajmniej u mnie, jest lepiej. Wtedy byłam gnojkiem i pisałam o jakichś pierdołach, to i ludzie nie czytali. Ale jestem jak najbardziej za! Nie porzucajmy Pingera choćby nie wiem co, tylko odbudujmy go!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›