Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 5 grudnia 2017

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Z_Popiołów.jpg

Kiedyś Sara wierzyła w cudowne uczucie zwane miłością. Zakochała się na zabój, a w swym zauroczeniu przestała widzieć pewne rzeczy takimi, jakimi były naprawdę. Jednak w pewnym momencie miarka się przebrała, a Sara z radosnej, ekstrawertycznej dziewczyny stała się samotniczką. Podczas jednego z powrotów ze studiów znajduje się w niebezpieczeństwie. Z opresji ratuje ją Michał - barman jednego z wielu krakowskich pubów. Delikatna nić porozumienia między dwoma zranionymi duszami sprawia, że mury budowane latami powoli kruszeją.

Co sprawiło, że Sara nie dopuszcza do siebie myśli o ponownym związku? Czy muzyka potrafi lepiej wyrażać myśli od zwykłej rozmowy? Czy Sarze uda się trzymać zasady "tylko przyjaźń"?

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie nasi rodzimi pisarze naprawdę są na wręcz światowym poziomie. To samo mogę powiedzieć o twórczości Martyny Senator, którą mogłam poznać poprzez jej najnowszą książkę.

"Z popiołów" wydawało mi się być typową, kolejną powieścią young adult jakich teraz jest masa. I wiecie co? To po części racja, ale w pozytywnym sensie. Oczywisty jest schemat złej przeszłości, poznania kogoś wyjątkowego, kto próbuje uleczyć stare rany. Martyna postanowiła tak poprowadzić akcję, by czytelnik do niemal samego końca mógł być zaskoczony przeszłością Sary. Osobiście podejrzewałam coś innego, za co ukłon w stronę autorki. Również rozwinięcie relacji pomiędzy głównymi bohaterami bardzo mi się spodobało. Nie mamy tu do czynienia z namiętnym romansem, ale z powolnym poznawaniem siebie poprzez przyjaźń, by dopiero po czasie dopuścić do siebie myśli o czymś więcej.

Ważnym aspektem "Z popiołów" jest pokazanie pasji bohaterów. Książka ta jest przepełniona muzyką, wokalem Sary i rysunkami Michała. Dodatkowo na YouTube znajdują się piosenki napisane przez autorkę, które można odsłuchać, by całej historii nadać większego klimatu. Przedstawienie treningów z samoobrony również było ciekawym elementem powieści, z którym mało kiedy się spotykam, bo zazwyczaj to mężczyźni muszą ratować swoje niewiasty z wszelkiego niebezpieczeństwa.

Sami bohaterowie przypadli mi do gustu. Są bardzo naturalni, mają poczucie humoru. Podobało mi się to, że ich zmiana następuje krok po kroku, nie ma wielkiego "bum", które sprawiło by, że ich problemy od razu znikają. Brakowało mi większego rozwinięcia postaci drugoplanowych, ale na szczęście nie sprawiło to, że lektura "Z popiołów" nie była przyjemna.

Podsumowując, "Z popiołów" to intrygująca powieść new adult, poruszająca ważne, często przemilczane tematy. Dzięki lekkiemu stylowi Martyny, oraz barwnej fabule poznałam historię Sary i Michała w zatrważającym tempie. Nie dajcie się zwieść pozorom i sięgnijcie po tę pozycję, a tak jak ja nie będziecie zawiedzeni. Z pewnością sięgnę po kontynuację "Z popiołów", kiedy tylko takowa się pojawi!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Fragmencik z filmu "Na nieznanych wodach" wzbogacony przeze mnie o postać Liz i dotkliwsze doznania Jacka. Sama nie do końca wiem do czego odnosi się ten fragment, ale musiałam go napisać, więc dostajecie go tak czy inaczej. Może dopiszę do niego jakiś ciekawy ciąg dalszy, bo relacje Liz i Jacka stają się coraz bardziej zagmatwane. Ale zobaczymy jak to będzie.

Liz stała tuż przy Jacku w kajucie Czarnobrodego. Palcami muskała rękaw kapitana, bojąc się odstąpić go na krok. Nie miała ani krztyny zaufania do pirata, który obrzucał oboje wzgardliwym wzrokiem. Stojąca za nim Angelica Teach, jego córka wpatrywała się tylko w Jacka. Tych dwoje łączyło coś dawniej. Liz nie była ślepa.
- Mój los jest przesądzony. Nić przeznaczenia spleciona. - odezwał się znów Czarnobrody. - Widziałem swoją przyszłość...
- Nie wierzę w przewidywalność zdarzeń i moją własną. - odpowiedział mu odważnie Jack. Liz spojrzała na niego.
- Tylko szaleniec walczy z losem. Ale kusi mnie, by go oszukać. Dotrę do źródła wiecznej młodości. Ty wskażesz mi drogę. - Czarnobrody wziął w dłoń niewielką laleczkę voodoo, do złudzenia przypominającą Jacka. Liz patrzyła na to z niepokojem, niepewna co się zaraz stanie.
- A jeśli nie? - spytał podchwytliwie Jack, uśmiechając się. Czarnobrody od niechcenia podniósł ze stołu sztylet, wbijając go w brzuch laleczki. Jack zgiął się wpół, opierając na ramieniu towarzyszki. Oddychał głęboko, kiedy pirat wiercił mu ostrzem we wnętrznościach, a z gardła wyrwał mu się zduszony jęk.
- Jack... - odezwała się Liz. - Nie róbcie mu krzywdy. - poprosiła, podnosząc wzrok na starego pirata.
- Poprowadzisz mnie do źródła. - powiedział Czarnobrody, odejmując sztylet od laleczki. Jack odetchnął głęboko, przykładając rękę do brzucha. Podtrzymywany przez Liz, zatoczył się na ścianę kajuty.
- Ujmę to inaczej. Jeśli nie dotrę do źródła na czas... - pirat przyłożył główkę laleczki do płomienia świecy. - Tobie też się to nie uda. - Jack padł na kolana, przykładając dłoń do skroni. Palący ból promieniował na całe ciało, pozbawiając go oddechu. Zanim się zorientował, z oczu popłynęły mu łzy, a z gardła znów wydobył jęk.
- Jack... - Liz klęknęła przy nim. - Przestańcie! - krzyknęła ku Czarnobrodemu. - Jego to boli! Przestańcie!
- Masz wierną towarzyszkę, panie Sparrow. - odezwała się milcząca dotąd Angelica. - Która na pewno będzie pamiętać, co cię czeka, jeśli zawiedziesz. - Liz przełknęła ślinę, patrząc na kapitana, zwijającego się z bólu na podłodze. Kobieta od niechcenia zakręciła młynka sztyletem i wbiła go prosto w podbrzusze laleczki. Jack padł na deski, krzycząc z bólu. Angelica uśmiechnęła się.
- Cieszę się, że się rozumiemy. - powiedziała.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Auć... Bolesny fragment... :/. Zastanawiam się, czy Jack tylko odczuwał ból, czy też zostały mu, po tym całym przedsięwzięciu, rany...
  • awatar Kate - Writes: @Wiky the Metal-Punk!: Na szczęście tylko odczuwał. Chyba bym się nie zdobyła na to, żeby mu naprawdę przewiercić żołądek. On jest zbyt pozytywna postacią, żeby mu zrobić krzywdę. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Takie tam przemyślenia Liz a propos jej ewentualnego związku z Jackiem, bo coraz bardziej zaczynają mi się do siebie zbliżać. Swoją drogą nie bardzo wiem, co z tym faktem zrobić.

“Jestem dumna, bo udowodniłam sobie, że mogę spędzić z Jackiem kilka godzin i nie ulec jego urokowi. Chwilami było naprawdę ciężko, bo jego ujmujący uśmiech i magnetyczne spojrzenie najwyraźniej zostały stworzone po to, by uzależniać silniej niż narkotyk, ale przez cały ten czas starałam się trzymać swoich zasad. Serce człowieka jest lekkomyślne i nieodpowiedzialne. Pełne uniesień gna w stronę przepaści, nie zważając na konsekwencje, jakie niesie ze sobą miłość. Dlatego trzymam swoje pragnienia na smyczy i ufam temu, co nakazuje mi rozsądek. Tak jest dużo prościej, dużo bezpieczniej. Do tej pory byłam przekonana, że Jack widzi we mnie jedynie członka załogi. Nawet nie przyszło mi do głowy, że pewnego dnia ze mną zatańczy. Zaproponuje coś więcej. Owszem, czasami pozwalałam sobie na odrobinę słabości i zastanawiałam się nad tym, jak by to było znaleźć się w jego ramionach... Poczuć na swoich wargach jego usta... Zamknąć oczy i po prostu poddać się chwili. Ale to był tylko niewinne myśli, których nigdy nie zamierzałam wprowadzić w czyn.”

  • awatar Wiky the Metal-Punk!: To takie typowe zauroczenie, ale opanowane głosem rozumu, który, na szczęście, został wysłuchany :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›