Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 listopada 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kate - Writes: Katrin zamarła w bezruchu, prostując się. Zakrwawiona klinga wypadła jej z dłoni i z głuchym szczękiem stali upadła na zamarzniętą ziemię. W piersi jej matki tkwił sztylet. Biała suknia przesiąkała krwią. Limmaniel jęknęła na wydechu i poleciała w tył. Dziewczyna natychmiast dopadła do niej.
- Leż spokojnie... - odezwała się. - Leż spokojnie, wszystko będzie dobrze. Ani mi się waż... - ręce jej się trzęsły, kiedy kładła dłonie na rękojeści sztyletu. Limmaniel z trudem łapała oddech. Jej serce waliło jak oszalałe. - Mamo... - do oczu Katrin napłynęły łzy.
- Katrin... Przepraszam... - wyszeptała elfka, oddychając spazmatycznie. - Nie dotrzymałam danego ci słowa.
- Przestań, nic nie mów. - Katrin zaszlochała, usiłując tamować krwotok własnym rękawem. - Będziesz żyła. Będziesz żyła, ja nie dam ci umrzeć! - Limmaniel uśmiechnęła się.
- Katrin... - odezwała się znowu. - Amralime... - dziewczyna przyłożyła dłoń do ust, zaczynając szlochać. Limmaniel zerwała z szyi wisiorek z niewielką muszelką, którą nosiła przy sobie i wsunęła w dłoń córki. Z wysiłkiem uniosła dłoń do jej policzka. Katrin przytrzymała jej dłoń w miejscu. Elfka uśmiechnęła się jeszcze raz i zamknęła oczy, jej dłoń wysunęła się z uścisku Katrin. Dziewczyna wybuchła płaczem. Wciąż jeszcze ściskała matkę za rękę i nie puściła, dopóki Legolas nie otoczył jej ramieniem i nie ukucnął obok.
- Dlaczego to tak boli? - wyszeptała przez łzy dziewczyna.
- Bo kochałaś zbyt mocno. - odpowiedział elf, obejmując zanoszącą się płaczem małżonkę. - Nie taki koniec był jej pisany.

Katrin pochyliła się nad leżącą w łodzi matką. Po raz ostatni musnęła palcami jej policzek i doszczętnie mocząc dół sukni, popchnęła niewielką łódkę na głębsze wody. Elfy, stojące w zatoce z latarniami w dłoniach żegnały poprzednią królową. Wśród poddanych niosła się żałobna pieśń. Katrin przełknęła ślinę, sięgając po łuk. Wsunęła grot strzały w płomienie, a on od razu zajął się ogniem. Napięła łuk. I wypuściła strzałę. Dryfująca na wodzie biała łódź zapłonęła. W ślad za strzałą królowej ze świstem pomknęły inne. Legolas objął Katrin ramieniem. Przytulił do siebie. Ona nie płakała. Poprzedniego dnia wylała za dużo łez. Zerwała jedynie z szyi czarną chustę i chwilę potem wypuściła ją z palców. Zwój materiału popłynął z wiatrem do krain nieśmiertelnych, zwrócony poprzedniej właścicielce.
 

abc.atlant
 
Przepraszam za ten depresyjny fragment poniżej, ale chyba musiałam to napisać, bo wizja śmierci Limmaniel siedziała mi w głowie długo. Szczerze mówiąc, zastanawiałam się czy by gdzieś kiedyś naprawdę jej nie uśmiercić, żeby móc się skupić na cierpieniu Katrin. Ale stwierdziłam, że na razie to zostawię, bo nie chcę nikogo uśmiercać. Wystarczy, że zginął Thranduil. I teraz myślę jak go wskrzesić, bo by mi się przydał. Przedstawiłabym zawiłość relacji między nim, a Limmaniel. Tylko, że wskrzesi go za bardzo nie mogę. W tej rodzinie odrodził się już Legolas, a to chyba dość.

Tak w ogóle to zawija mi się zalążek kontynuacji fanfiction Władcy Pierścieni i chyba to napiszę, ale chwilowo nie wiem kiedy. Teoretycznie dzisiaj powinien być ostatni rozdział opowiadania pirackiego, ale jak zwykle coś jest opóźnione. Chcę żeby w tym nowym opowiadaniu było dużo Limmaniel i dużo Katrin i oczywiście jej małżonka. Chcę tam wcisnąć dużo smoków i kolejną wyprawę. Żeby Gandalf znowu trochę namieszał. I historię naturalną, bo Limmaniel ma na tym punkcie kompletnego świra. I głownie tu chodzi o smoki właśnie. Właśnie odkryłam, że to dobra robota na ferie świąteczne i zimowe, więc wtedy spróbuję coś pokombinować w temacie smoków.

A tak w ogóle to skończyłam pisać dramat psychologiczny, który czeka już tylko na korektę, wiec jeśli chodzi o tę część mojego grafika, to wszystko jest na swoim miejscu i dograne, więc zgodnie z planem pierwszy rozdział szóstego grudnia. Na wattpadzie tego dnia będzie już dostępna całość, wiec jeśli ktoś będzie naprawdę bardzo, bardzo zainteresowany to zapraszam w Mikołajki na wattpada.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Widzę, że wena Cię nie opuszcza :D. Opowiadanie ze smokami brzmi świetnie :D. Widziałam, że dramat już się pojawił! Trzeba przeczytać :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›