Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 listopada 2017

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Kate - Writes: Limmaniel z uwagą przypatrywała się każdemu szczegółowi opadłego z drzewa liścia. Zbliżała się jesień i liść prawie cały był w pomarańczowym kolorze, w jednym tylko miejscu przechodził w czerwień, a u górze blaszki pozostało jeszcze trochę zielonego. Elfka obejrzała liść pod światło, wolną ręką otworzyła szkicownik, z którym ostatnimi czasy prawie się nie rozstawała i przerysowała do niego układ nerwów. Uśmiechnęła się do siebie.
- Nie powinnaś siedzieć na gołej ziemi o tej porze roku. - odezwała się Katrin, wychodząc na pałacowy dziedziniec i narzuciła na ramiona matki płaszcz. - Wiesz, że nie możesz...
- Wiem. - przerwała jej Limmaniel. - Każda choroba może być tą śmiertelną, moje serce tego nie wytrzyma i tak dalej.
- Tak. - odpowiedziała dziewczyna, siadając przy elfce. - Tak, żebyś wiedziała. - Katrin wzięła od matki szkicownik i przeglądając kolejne rysunki, wyjęła z kałamarze pióro umoczone w atramencie. Zaczęła robić notatki zgrabnym, pochyłym pismem. Limmaniel z westchnieniem opadła na trawę.
- Katrin, ja chcę coś robić. - odezwała się. - Historia naturalna to fantastyczna sprawa, ale ileż można siedzieć w pałacu. Chcę popłynąć do Beleriadu.  Na własne oczy zobaczyć smoka. Móc go zobaczyć, dotknąć... - Katrin parsknęła śmiechem.
- I tylko tyle? - spytała podejrzliwie.
- No dobrze, masz mnie. - uśmiechnęła się Limmaniel. - Nikt jeszcze nie dowiedział się jak taki smok wygląda od środka. Kości, mięśnie, budowa skrzydła. Co sprawia, że smok jest zdolny do lotu.
- Niebezpieczne masz marzenia. - odpowiedziała jej córka. - Są niebezpieczne: parzą niczym ogień i czasami potrafią spalić. Ale... Może nie niemożliwe do spełnienia...
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Limmaniel jest ciekawą osobą ;). I widzę, że tak jak Ty, interesuje się sprawami biologicznymi :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Weekend był wyjątkowo depresyjny, więc stwierdziłam, ze nie ma się co oszukiwać i wczoraj wieczorem obejrzałam odcinek specjalny "Sherlocka", którego miałam jeszcze w zapasie na wyjątkowo beznadziejną chwilę, która właśnie nadeszła.

Co mi się podobało; Teoretycznie cały odcinek skupia się na żądnej zemsty Ricoletti, która w sukni ślubnej zabija swego męża, a potem innych niewiernych, łajdackich mężczyzn, tymczasem nie o tym wydaje się ten odcinek. Skupia się raczej na relacji Holmes – Watson, na tym, jak inne postacie z współczesnego nam Sherlocka zostały zmienione na potrzeby XIX wieku i na Moriartym. Sprawę Sherlock jakby rozwiązywał obok, po drodze, jakby od niechcenia, rzucając wskazówką tu i tam, sam raczej cały czas w myślach mając Moriarty'ego i słowa swojego brata. Mimo wszystko zawsze ma się wrażenie, że tytułowa Panna Młoda i to w dodatku upiorna i tak wysuwa się na pierwszy plan, więc jest ok. Atmosfera dziewiętnastowiecznego Londynu, którą tak uwielbiam. Przeniesienie dobrze nam znanego współczesnego Sherlocka w przeszłość, to był jak najbardziej strzał w dziesiątkę. Wreszcie poruszony zostaje temat uzależnienia Sherlocka. Holmes, którego tak kochamy, ma wiele skaz i właśnie uzależnienie od narkotyków jest jedną z nich. Przy czym właśnie to narkotyki wydają się zapalnikiem całej fabuły.

A co mi się nie podobało; Moriarty. Naprawdę, można było sobie darować jego występ w tym odcinku, bo nic kompletnie do fabuły nie wniósł a tylko namieszał i to sporo. Pomińmy już fakt, ze nie lubię go za tę jego ohydną gębę. Za mało pani Ricoletti, odkąd zobaczyłam ją w pierwszej scenie z tym obłędem w oczach, chciałam tylko więcej tej postaci. No i Mycroft, który w tej wersji świata stał się... Bardzo, bardzo otyły. Jego wersja z mnóstwem zbędnych kilogramów jakoś do mnie nie przemawia.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Aż chyba poszukam sobie, jak wyglądają te postacie :P. W szczególności Moriarty i Ricoletti ;). Mam nadzieję, że po obejrzeniu odcinka specjalnego, humor choć trochę Ci się poprawił :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Katrin po raz kolejny zamachnęła się mieczem. W sali jadalnej raz po raz rozlegało się uderzenie ostrza o ostrze. Dziewczyna uśmiechnęła się, unikając cięcia, wykonanego z ogromną precyzją przez jej matkę. Limmaniel odwzajemniła uśmiech, znów atakując. Katrin obejrzała się za siebie i chwilę potem zgrabnym ruchem wskoczyła na stół, ani na chwilę nie przestając się cofać. Limmaniel zrobiła to samo. Legolas siedzący przy stole podniósł głowę. Pojedynek matki i córki nie przeszkadzał mu ani trochę, dopóki nie skakały po jego księgach i piórkach d kaligrafii. Elf obrzucił spojrzeniem zarumienione policzki małżonki i niemniej zarumienioną królową.
- Drogie panie... - odezwał się. - Proponuję zarządzić remis i skończyć na dziś tę zabawę. Za chwilę podamy do stołu, nie utrudniajcie służbie jej obowiązków. - Katrin schowała miecz do pochwy.
- Masz rację. - odpowiedziała, schodząc ze stołu. - Troszkę się zapędziłyśmy. - podała dłoń matce.
- Troszeczkę. - potaknęła Limamniel. Dyszała ze zmęczenia, chowając ostrze, a potem przyłożyła dłoń do rozszalałego serca, usiłując uspokoić oddech. Katrin spojrzała na nią z niepokojem.
- Mamo... Wszystko w porządku? Mamo? - odezwała się. Limmaniel machnęła dłonią, na znak, że wszystko dobrze, przełknęła ślinę, czując w ustach metaliczny smak krwi i bez przytomności padła na posadzkę. Zdążyła jeszcze usłyszeć przeraźliwe wołanie córki.

Limmaniel otworzyła oczy i natychmiast wbiła wzrok w sufit sali uzdrowicielskiej. Powoli odwróciła głowę w prawo, podłapując zaniepokojone spojrzenie siedzącej obok Katrin.
- Nic, nic mi nie jest. - odezwała się, podnosząc się do pozycji półleżącej. Katrin odetchnęła z ulgą. Kamień spadł jej z serca...
- Valarom niech będą dzięki. - westchnęła. - I żeby mi to był ostatni raz. Obie wiemy, jak to się mogło skończyć. - elfka skinęła głową. Katrin miała słuszność. To z pozoru zwykłe omdlenie mogło mieć o wiele poważniejsze skutki.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Limmaniel powinna teraz dbać o siebie... Skoro jest z nią aż tak źle, powinna siebie bardziej oszczędzać... Dobrze, że ma przy sobie rodzinę, która jej pomoże :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›