Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 24 listopada 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Dzień dobry! Cześć! Ja po kolejnym pracowitym (bardzo) tygodniu. A od poniedziałku znowu orka. Trzy razy były te konsultacje z niemieckiego, a ja już mam ich dosyć. Jak sobie przypominam, że w poniedziałek od nowa to wszystko, to mam ochotę wrzeszczeć. Nienawidzę języków obcych, w porządku? Ale mimo wszystko niemiecki lepszy od angielskiego. Chyba... Bo zastanawiam się czy aby na pewno z moją głową wszystko w porządku, bo chce zdawać niemiecki na maturze, co już wiecie i... No właśnie. Ostatnio doszłam do wniosku, że angielski wcale taki zły nie jest i naprawdę mam już spory mętlik w głowie, bo nie wiem na co się w końcu decydować. W sumie mam jeszcze pół roku na podjęcie decyzji, ale to dość uciążliwe. Sama już nie wiem co mam robić...

Na pewno chcę zdawać rozszerzenie z polskiego. I biologię. Chociaż ostatnio i biologia daje nieźle popalić (te wszystkie tkanki to nie jest nic normalnego, no serio). Akurat z tym to sobie poradzę, ale jest jeszcze coś takiego jak WOS. Kręci mnie to, chciałabym to zdawać jako trzecie rozszerzenie, ale naprawdę nie wiem czy dobrze robię decydując się na dwa tak wymagające przedmioty. Z niskimi wynikami mnie do Szczytna nie przyjmą. Zresztą ostatnio mam taki dołek, że stwierdziłam, że chyba średnie mam szanse. Ale jednak mam. Co z tego, skoro będę żałować każdej decyzji, nieważne co w końcu będę zdawać. Ten WOS to jeszcze jakoś przeżyję, ale moją największą zmorą jest język. Jeden i drugi jest okropny i weź tu coś wybierz człowieku.
  • awatar SugarFirefly: Trzymam kciuki, żebyś dała radę ze wszystkim <3
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ja zdawałam angielski, ponieważ jest to język, z którym radzę sobie lepiej jak z niemieckim. Trochę żałuję, że nie wzięłam rozszerzenia z polskiego. Podstawę zdałam na ponad 70%, a rozszerzenie to samo wypracowanie, więc też bym sobie poradziła ;). Ty też dasz radę, jesteś dobra w te klocki ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: A korzystając z chwili wytchnienia byłam z kolega w McDonaldzie i w sumie odkryłam, że w moim życiu uczuciowym też niezbyt wesoło. Ja już sama nie wiem czego chcę. Nagle odkryłam, że podkochuje się we mnie kolega z klasy i zupełnie nie wiem, co z tym faktem zrobić. Lubię go, ale chyba nie za bardzo chce z nim chodzić, choć fajnie nam się rozmawia i lubię spędzać z nim czas, to... Nie wyczuwam tu wielkiej zażyłości. A propos dzisiejszego wyjścia, to odbyłam z nim poważną rozmowę. Zostałam przytulona, zostały mi złożone życzenia imieninowe, bo to już jutro, ale nie poczułam dzisiaj zupełnie nic. Żadnych endorfin, żadnej noradrenaliny i brak zupełny szybszego bicia serca. Dopiero co zarzekałam się, że mi się podoba, ale do miłości chyba było temu daleko.
Bez tytułu.jpg

To on zrobił pierwszy krok, nie ja. To on wyznał mi uczucia, a ja stwierdziłam, że jakieś porządki w głowie muszę zrobić i z miejsca zaczęłam poważną rozmowę. Wyrzuciłam po prostu to, co leżało mi na sercu. Że to wyjątkowe miejsce w moim serduszku jest od dawna zajęte przez kogoś innego, że przepraszam, ale nie mogę zostać jego dziewczyną, że nie chciałam go zranić i rozumiem jak się teraz czuje, bo sama też zostałam wiele razy odrzucona i to na pewno nie jest miłe uczucie. Powiedziałam, że próbowałam się odkochać, spróbować pokochać jego, ale nie potrafię. Po prostu nie da się nikogo zmusić do miłości. Wiem, że wszystko co mu powiedziałam było przykre, ale tak naprawdę od dawna leżało mi to na duszy, a nie chciałabym skrzywdzić go jeszcze bardziej. Przyjął to do wiadomości, ale nie zdziwię się, jeśli przez jakiś czas nie będziemy się spotykać.

Mimo wszystko cieszę się, że mu o tym powiedziałam, bo teraz mogę się skupić na tym, czego jestem pewna. Na tym, że w ogóle kocham, że potrafię kochać. Chociaż jak tak dalej pójdzie, to pierwszego chłopaka będę mieć najbliżej za pięć lat. Co ja najlepszego wyprawiam? Albo... Co właściwie jest ze mną nie tak?

A tak z bardziej optymistycznych akcentów to skończyłam pisanie pierwszej części mojego dramatu psychologicznego. Trochę tylko nie podoba mi się zakończenie, ale zawsze mogę napisać nowe. Teraz jestem w trakcie części drugiej. Ma być krótsza niż ta właściwa, pierwsza i właściwie będzie stanowić dodatek do głównych wątków, ale czuję, że muszę to napisać. I uważam, że świetnie będzie oddawać rozwój relacji między Kate, a jej przybraną mamą. Bezgranicznie uwielbiam obie, choć po napisaniu pierwszej całości czułam się kompletnie wyzuta z myśli i uczuć, jakbym wszystkie oddała Kate, a dla mnie już nic nie zostało. Ale przechodzi. W planie wydawniczym wszystko zgonie z grafikiem, a pierwszy rozdział dramatu również zgodnie z grafikiem dostaniecie szóstego grudnia. To już niedługo, warto czekać. Jutro zapraszam na kolejny rozdział pirackiego opowiadania (nic nie obiecując, bo obowiązki szkolne), a w niedzielę kilka luźnych fragmentów ze Śródziemia.
  • awatar gość: Biedne, niedojrzałe dziewczątko, miota się tak bardzo w serduszku - trzymaj się, kochanie :*
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Pierwsze miłości zapamiętuje się do końca życia ;). Na pewno kogos sobie znajdziesz, nawet jakby to miało być za te pięć lat :). Nie warto szukać miłości na siłę... To nic nie da, a jeszcze może pogorszyć sprawę... Jej! Dramat niedługo będzie! :D Ale jestem ciekawa co tam wymodziłaś :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›