Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zdałam sobie sprawę z tego, że "Emmę" skończyłam oglądać już jakiś czas temu, a recenzja jeszcze się nie pojawiła, dlatego nadrabiam zaległości, a was przepraszam najmocniej, że nie wcześniej.

Obie serie były cudowne, ale druga część jawi mi się jako bardziej dynamiczna, więcej się dzieje i jest bardziej wciągająca. No i wielki plus za Hansa... Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym w sytuacji, gdy główna bohaterka może być "odbita" przez kogoś "temu jedynemu" nie tylko nie protestowała, ale i w pewnej mierze mu kibicowała... Bardzo dostojna postać, to rzadkość widzieć w anime porządnie wykreowanego mężczyznę. Naprawdę duży plus!
1171-55730-2.jpg

Pozycja wciąż trzymająca poziom pierwszej serii. William zaskarbił sobie moją sympatię. Niektórzy winią go za swoją postawę, ale czy tak naprawdę potraktował Eleanor źle? Myślał, że Emmy już nigdy nie zobaczy, więc sądził, że ślub z inną rozwiąże problemy rodzinne. Czuł wielką presję wywieraną przez najbliższych, ciekawi mnie jak niektórzy z Was postąpiliby w takiej sytuacji. Chyba jedynie zbiegi okoliczności raziły w oczy. Przypadkowe spotkanie Emmy i matki Williama były nieco naciągane. Kwestię, że rodzina nie straciła twarzy ze względu na związek pokojówki i Dżentelmena - przemilczę. Każdy jednak po cichutku kibicował szczęśliwemu zakończeniu. Mimo tych nielicznych potknięć historia w dużym stopniu realistyczna i z całym sercem polecam. Ja sama żałuję, że to już koniec. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do perypetii tej pary i przywołam miłe wspomnienia.

No bo na przykład taki Hans, który zresztą według mnie byłby dla Emmy najbardziej odpowiednim partnerem życiowym, faktycznie miał okazję się w dziewczynie zakochać, obserwując ją dzień po dniu, przy pracy i odpoczynku, mogąc wnioskować o zaletach jej charakteru mimo jej wycofania. Second act jest też według mnie zdecydowanie bardziej nasycony emocjami. Skutecznie ewokowanymi, wiarygodnymi, angażującymi widza emocjami! Postacie w sposób wyraźny ewoluują, zmieniają się – przede wszystkim William i Eleonora – miło było obserwować ich dorastanie. Nawet Emma zyskuje na trójwymiarowości – tu zdecydowanie podpisuję się pod komentarzem Manni. Jednakże najbardziej interesujące w całym seansie wydało mi się to, jak przez europejską historię o mezaliansie prześwituje tradycja japońskich dramatów obyczajowych. Nie bez kozery dylematy i cierpienie Willa związane z niemożnością pogodzenia osobistych uczuć z powinnością wobec rodziny przedstawione są w tak żywy, przekonujący sposób i stanowią jeden z kluczowych tematów całej opowieści.
1171-55729-2.jpg

Sama Emma o wiele bardziej wyrazista i mniej bierna. W poprzedniej serii praktycznie się nie odzywała, jedyne co robiła to spacerowała z Williamem i zajmowała się domem. W "Drugim Akcie" już od początku jest znacznie bardziej aktywna i wyrazista niż w poprzedniej. Emma biega, wchodzi na drzewa, ratuje służącą przed utratą pracy, zostaje oskarżona o kradzież, znacznie więcej mówi i nawet pisze pamiętnik,... Czy to nie są oznaki aktywności? Te wszystkie elementy wzbogacają postać i sprawiają, że lubi się Emmę jeszcze bardziej niż we wcześniejszych odcinkach. Mimo wszystko najbardziej podobała mi się fabuła. Tak różna od mangowego pierwowzoru, co rzeczywiście ma związek z tym, że anime powstawało w trakcie wydawania mangi i gdzieś tam, w którymś momencie zaczyna żyć własnym życiem. A to jest naprawdę fantastyczny kąsek dla fanów tej opowieści. Że już nie wspomnę o pięknym openingu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›