Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Katje wślizgnęła się za Sabriną do podziemi Aretuzy i rzucając na siebie zasłonę iluzji bezszelestnie poszła za nią. Czarodziejka przystanęła, wyczuwając użycie magii, ale odwróciwszy się nie zauważyła nikogo. Patrzyła przez Katje na wylot. Dziewczyna wpatrywała się w napięciu w twarz Sabriny, nie śmiąc wykonać najmniejszego nawet ruchu. Czarodziejka jeszcze chwilę rozglądała się po korytarzu, ale wreszcie potrząsnęła głową i szarpnęła za łańcuch przy kajdanach.
- Nie musisz mną szarpać, rozumiem, czego ode mnie chcesz. - odwarknęła Yennefer. - Jestem w stanie iść za tobą.
- To świetnie. - odpowiedziała szorstko Sabrina, ale łańcucha nie puściła. Szarpnęła znowu, pchnięciem posyłając Yennefer na ścianę lochu.
- Nie rozumiem dlaczego się opierasz. - wyszeptała, stojąc niebezpiecznie blisko niej. - I tak jest już po tobie. - Yennefer uśmiechnęła się, a w jej oczach Katje znów dojrzała tak znajomy błysk.
- Jest coś, czego nigdy we mnie nie zabijecie. Dumy. - odpowiedziała Yennefer. Sabrina uniosła rękę do uderzenia, ale opuści łają po namyśle. Yennefer otworzyła jedno oko. Głowę odruchowo odchyliła na bok, spodziewając się bólu, ale teraz znowu się uśmiechnęła.
- Co by powiedziała Triss, widząc, że nie jesteś w stanie mnie uderzyć? - zadrwiła. Sabrina pokręciła głową.
- Rano trafisz na stos. Dopilnuję tego. I nie ma tu znaczenia, czy twoje adeptka się znajdzie, czy nie. Wkrótce i ona dostanie to, na co zasługuje. - Yennefer nie odpowiedziała nic, a Sabrina po raz ostatni szarpnąwszy za łańcuch, wyszła z celi. Katje czekała za załomem korytarza i kiedy czarodziejka przechodziła obok niej, wyciągnęła dłoń ku przypiętym do paska kluczom. Udało jej się zdjąć je z kółka bezszelestnie i w dodatku tak, że Sabrina nic nie poczuła.
Mimo to na westchnienie ulgi pozwoliła sobie dopiero po jej wyjściu. Kiedy trzasnęły drzwi do podziemi. Zdjęła z siebie zasłonę iluzji i czym prędzej pobiegła do kamiennej sali, w której przetrzymywano Yennefer. Drżącymi palcami zdjęła kłodkę z drzwi i wpadła do środka.
- Katje... - wyszeptała Yennefer z mieszaniem niedowierzania i ulgi.
- Przecież nie mogłam cię tak zostawić, prawda? - odpowiedziała dziewczyna, ściskając w dłoni klucze.
- Dzielna z ciebie dziewczyna. - pochwaliła ją Yennefer, zupełnie zapominając o tym, że kazała jej zapomnieć i nie wracać po nią. Katje wybrawszy odpowiedni klucz, zdjęła jej z rąk kajdany. Yennefer potarła zdrętwiałe nadgarstki, podczas gdy Kaje szukała klucza otwierającego zamek w dwimerytowej obroży.
- Nic z tego, nosi go za dekoltem. - odpowiedziała czarodziejka. - Magicznie będę bezużyteczna. - Katje pokręciła głową, wyjmując spinkę z włosów. Powoli wyginała metalową wsuwkę, Az w końcu włożyła ją do zamka i kilka razy przekręciła. Zamek stanął otworem z cichym kliknięciem.
- Gdzie się tego nauczyłaś? - spytała Yennefer, stając na nogi i niepotrzebnie otrzepując z kurzu i tak wyglądająca jak siedem nieszczęść suknię.
- Ciri... - odpowiedziała Katje, patrząc na nią porozumiewawczo.
- No tak. - Yennefer uśmiechnęła się szeroko. - Mogłam się domyślić. A jaki masz plan? Bo założyłam, że wracając tu do mnie, coś sobie w tej główce ułożyłaś.
- Właściwie to... Moje planowanie kończy się na uwolnieniu ciebie. - przyznała dziewczyna.
- Świetnie. - parsknęła czarodziejka. - Na zewnątrz mamy magiczny krąg. Słabnący co prawda, ale jednak. Jest Triss, pragnąca zemsty, Sabrina, ślepo w nią wpatrzona i ta dziewczyna, Dorothea, z kolei ślepo wpatrzona w swoją mistrzynię. nie możemy uciec i nie możemy z nimi walczyć. Magicznie jestem sprawna, ale jakiekolwiek działania skutecznie uniemożliwia mi uszkodzona wątroba. Poza tym zerwały mi z szyi amulet, wiec do niczego ci się nie przydam.
- O ten amulet ci chodzi? - spytała Katje, na otwartej dłoni podając jej gwiazdę z obsydianu.
- Tak, o ten właśnie. - Yennefer zgarnęła z jej ręki czarną aksamitkę i na powrót zapięła ja sobie na szyi. Katje bez słowa dotknęła jej nadgarstka, odejmując dłoń mistrzyni od brzucha. Dotknęła miejsca, w którym znajdowała się wątroba. Zamknęła oczy, koncentrując się i wysłała strużkę magii w głąb ciała czarodziejki, ale Yennefer natychmiast odjęła jej dłoń od swojego ciała.
- Nie marnuj na mnie energii. - poprosiła, zamykając adeptce usta, bo Katje już otwierała buzię, chcąc protestować. - Tam na górze będzie ci o wiele bardziej potrzebna.
- No ale... Ty... - zaczęła dziewczyna niepewnie.
- Dam sobie radę. - przerwała jej natychmiast mistrzyni. Dziewczyna na powrót wyczuła w jej głosie dobrze znany surowy ton. - Chodźmy. - dodała już łagodniej Yennefer. - Będziemy improwizować. - Katje uśmiechnęła się, a czarodziejka wbrew sobie odwzajemniła uśmiech. Dotknęła palcami policzka dziewczyny, a adeptka przytrzymała jej dłoń na miejscu.
- Nie chcę cię stracić. - odezwała się czarodziejka. - Zapamiętaj to sobie dobrze. Nie chcę śmierci kolejnej adeptki.
- Tak pani Yennefer. - odpowiedziała jej Katje z największą powagą, na jaką tylko było ją stać. Czarodziejka wstała i to samo zrobiła dziewczyna. Potem obie skierowały się korytarzem do wyjścia z podziemi. Yennefer położyła dłoń na ramieniu adeptki. Były razem. Mistrzyni i Uczennica. I każda chciała walczyć o tę drugą.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Pięknie! :D. Katje to mądra dziewczyna ;). Nie da skrzywdzić swojej Mistrzyni :).
  • awatar gość: Piękna końcówka. Ale co one zrobią, skoro nie mogą ani uciec, ani walczyć? Martwię się o nie :(
  • awatar gość: Madre to, by zachowała swoja energię na ważniejsze momenty. Bardzo mądre i tak bardzo nieegoistyczne, chwilowe, ale perspektywiczne, rozsądne, przyszłościowe, mądre ze wzgledu na cel, który chcą osiagnąć...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›