Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 października 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Katje, poczekaj. - Elena złapała dziewczynę za ramię. - Masz w ogóle jakiś plan? Nie puszczę cię do nich bez przygotowania, rozumiesz mnie? Nie masz szans, to czarodziejki, które władają potężną mocą magiczną, adeptki, które przez ostatnie miesiące były przez nie szkolone.
- A tam jest moja mistrzyni. - odpowiedziała Katje. - Nie interesuje mnie jak potężne są, chcę im jedynie wyrwać Yennefer.
- Nie podejmuj pochopnych decyzji!
- Jestem wystarczająco przygotowana! Przez ostatnie tygodnie do upadłego szlifowałam magiczne ataki. Pod jej okiem właśnie.
- Rozumiem, że działasz pod presją, ale co będzie jeśli znowu wpadniesz w ręce Sabriny? Czy tego chciałaby Yennefer? - Katje momentalnie przestała się awanturować.
- Kazała mi obiecać, że nie wrócę po nią. - wyszeptała. - Ona poświęci swoje życie, żebym ja miała szansę...
- A tego nie możesz zaprzepaścić. - Elena położyła jej dłonie na ramionach. - Twojej mistrzyni nic się nie stanie, Katje. Przynajmniej dopóki nie wiedzą gdzie jesteś. One chcą, żebyś patrzyła na jej śmierć. Żebyś widziała moment, w którym załamie się ostatecznie i podda ich woli. Yennefer to silna czarodziejka i da sobie radę. A ty nie możesz iść im naprzeciw wyczerpana i bez konkretnego planu. Idź teraz spaś. Pozwól energii się odnowić. Rano zobaczymy co dalej.
- Nie dam rady zasnąć. Nie wiedząc, że ona jest tam katowana.
- Nie godzę się na to. Nie godzę się, żebyś w tak głupi sposób dała im się znów złapać.
- Dobrze... - westchnęła Katje. - Pójdę teraz do siebie. Rano zobaczymy co dalej. - powiedziała, odwracając się na pięcie.
- Ani mi się waż ruszyć z komnaty. - zawołała za nią Elena. - Jeśli będzie trzeba zakuję cię w dwimeryt.
- Tak rektorko Eleno. - odpowiedziała dziewczyna, nie zamierzając jednak spełnić prośby.
Po drodze do swojej komnaty skręciła korytarzem w lewo. Gabinet Sabriny, który ostatnio dzieliła z Triss był otwarty. Katje przystanęła pod drzwiami. Czyżby czarodziejka naprawdę była przekonana, że nic jej nie zagraża? Czy też przewidywała, że Katje zechce spróbować wyciągnąć swoja mistrzynię z celi? Uchyliła drzwi, które skrzypnęły cicho. Miękki dywan tłumił jej kroki, kiedy szła po nim. Na biurku leżała czarna aksamitka Yennefer z gwiazdą z obsydianu. Chwyciła ją bez zastanowienia i najciszej jak potrafiła, rzuciła się pędem po schodach. Ostrożnie wyjrzała za drzwi frontowe. Wszystkie czarodziejki przeniosły się za budynek, powstała nawet luka w magicznym kręgu, w czym Katje dojrzała swoją szansę.
Wymknęła się za drzwi, czując jak chłodne, wieczorne powietrze owiewa jej twarz. Cały czas mając za plecami szorstkie mury Aretuzy przemknęła za budynek. To co zobaczyła wstrzymało ją w miejscu. Natychmiast zakryła sobie usta dłonią, żeby nie krzyknąć, ani tym bardziej się nie rozpłakać, choć do oczu już cisnęły się łzy. Osunęła się po ścianie i dobrze ukryta za krzakiem jałowca usiadła w kucki na trawie.
Na tyłach Akademii zgromadziły się wszystkie bez wyjątku rektorki i większa część adeptek. Wszystkie z pochodniami. Prawie wszystkie. Sabrina z Dorotheą u boku i Triss po swojej drugiej stronie wyglądały z tej perspektywy jak boginie, wymierzające sprawiedliwość. A przecież właśnie to robiły, przemknęło przez głowę Katje. U ich stóp klęczała Yennefer, skulona na trawie, czołem niemal dotykając ziemi. Podarta i brudna suknia zwisała na niej smętnie. Nadgarstki  wciąż miała skute kajdanami z dwimerytu, obroża na szyję byłą wykonana z tego samego metalu. Czarodziejka oddychała ciężko. Czarne, splątane loki opadały na twarz.
- Milczenie nic ci nie da Yennefer. - odezwała się Triss, przykucając przed nią. - Gdzie jest Katje? - spytała dobitnie, unosząc twarz czarodziejki. Katje wstrzymała oddech. Z rozciętej wargi Yennefer spływała strużka krwi, zaczynająca krzepnąć. Lewy policzek miała opuchnięty i posiniaczony, zapadnięte oczy straciły swój zwykły blask.
- Nie wiem, przysięgam. - wyszeptała, patrząc Triss prosto w oczy.
- Cóż, może uda nam się coś na to poradzić. - uśmiechnęła się czarodziejka. - Dorothea... - dziewczyna jak na zawołanie doskoczyła do nich, wymierzając Yennefer potężnego kopniaka. Czarodziejka jęknęła, czując, że teraz ma uszkodzoną nie tylko wątrobę, ale i śledzionę i podparła się dłonią, żeby nie polecieć na ziemię.
- Patrz na mnie Yennefer! - wrzasnęła Sabrina, wymierzając jej siarczysty policzek. Czarodziejka odważnie podniosłą głowę, patrząc wprost na twarze swoich oprawczyń. Uśmiechnęła się, po czym wybuchła śmiechem. Katje poczuła dreszcz przebiegający jej po plecach.
- Nie mogę wam przecież powiedzieć czegoś, czego nie wiem! - wrzasnęła Yennefer, wciąż zanosząc się śmiechem. Katje zamknęła oczy, nigdy jeszcze nie widziała mistrzyni w takim stanie. Nie chciała widzieć... Doprowadzona do szewskiej pasji Sabrina szarpnęła za łańcuch spinający kajdany i poderwała czarodziejkę do góry. Yennefer nie mogąc utrzymać równowagi zatoczyła się na ścianę budynku i grzmotnęła o nią całym ciałem. Osunęła się na ziemię, oddychając ciężko. Katje ze swojej kryjówki obserwowała poczynania czarodziejek. Gdyby się odrobinę wychyliła, byłaby w stanie dotknąć mistrzyni. Pogładzić po ramieniu, wziąć ją za rękę...
- Gadaj ty kanalio... - wysyczała Sabrina, przyciągając do siebie podbródek Yennefer. Czarodziejka bez cienia strachu patrzyła jej w oczy. Czarodziejka zamachnęła się jeszcze raz, a Katje zacisnęła powieki, czekając na uderzenie, a kiedy nie nastąpiło, powoli otworzyła jedno oko. Za Sabriną stała Triss , trzymając jej nadgarstek w żelaznym uścisku.
- Daj jej spokój. - odezwała się. - Wszystko wyśpiewa, nie dziś to jutro. Póki nie znajdziemy dziewuchy, chcę żeby żyła. Chcę, żeby ta wywłoka patrzyła jak jej ukochana mistrzyni płonie. Zabierz ja do celi. - Sabrina powoli opuściła nadgarstek, a chwilę potem szarpnęła Yennefer za łańcuch przy kajdanach i powlokła za sobą do podziemi Aretuzy. Triss odprowadziła ją wzrokiem. Potem obrzuciła spojrzeniem krzak jałowca. Patrzyła wprost na nią. Na Katje. Dziewczyna wstrzymała oddech, kiedy czarodziejka w końcu odwróciła się i odeszła. Serce na moment przestało jej bić. Skoro od początku wiedziała o jej obecności na placu, dlaczego nie wywlokła jej z kryjówki? Mogłaby wtedy przyspieszyć egzekucję... Nie. Katje potrząsnęła głową. Chodziło właśnie o to, żeby odwlec ją jak najbardziej się da. Katowanie Yennefer sprawiało Triss przyjemność. Dziewczyna zacisnęła pięści i cicho jak myszka pobiegła za Sabriną, ściskając w dłoni czarną aksamitkę. ”Po moim trupie” tylko ta jedna myśl odbijała jej się w głowie echem.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Katje nie da za wygraną :). Jest zbyt waleczną osobą ;). Szkoda mi Yennefer, że tak musi cierpieć... :(. Ciekawe co teraz Katje wymyśli :).
  • awatar gość: Co?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›