Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 października 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Mamy drugi października, więc zgodnie z grafikiem przed wami pierwszy rozdział opowiadania, którego akcja rozgrywa się w uniwersum znanym z Piratów z Karaibów (konkretnie końcówka "Skrzyni Umarlaka" i ciąg dalszy zawarty w "Na krańcu świata" ). Zaczęłam pisać jeszcze rok temu, a dopiero teraz postanowiłam je dokończyć. Sama nie wiem dlaczego wtedy nagle siadła mi wena, ale przez najbliższy miesiąc będziecie czytać właśnie to, wobec czego zapraszam do czytania i życzę miłej lektury.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Morze było tego dnia niespokojne. Pieniło się, uderzając o burtę statku z angielską flagą na maszcie. Niebo zasnute było ołowianymi chmurami, w oddali słychać było grzmoty. Młoda dziewczyna w wytwornej sukni wyjrzała przez zakratowane okno kajuty. Znowu spróbowała się uwolnić. Zamknęli ją pod fałszywym zarzutem, a nie wiedzieli co się zbliża.
- Ratunku! - wrzasnęła, znowu uderzając barkiem w drzwi kajuty. Usiłowała już wybić szybę, wyrywać kraty i wyłamywać zamek. Od kilku kwadransów próbowała wyważyć drzwi. Bolało ją od tego całe ramię, ale mimo to nie poddawała się. Po kolejnym uderzeniu drzwi z trzaskiem wyleciały z zawiasów, a dziewczyna z krzykiem wylądowała na deskach pokładu. Zaraz jednak poderwała się na równe nogi. Ktoś na pewno dowie się o jej ucieczce, wiec musiała szybko stąd znikać.
- Hej ty! Stój! - usłyszała i obejrzała się przez ramię. Jeden z angielskich żołnierzy zmierzał właśnie w jej stronę z bronią w ręce. Dziewczyna rzuciła się przed siebie, wbiegła na mostek kapitański i jak długa runęła na deski, potknąwszy się o rąbek sukni.
- Głupia kieca! - warknęła, wstając. Znajdowała się teraz w pułapce, z jednej strony mając wzburzone morze, z drugiej celującego w nią z pistoletu żołnierza. Powoli podniosłą ręce i cofnęła się kilka kroków, opierając dłonie na burcie. Równie powoli usiadła na burcie i przerzuciła nogi na drugą stronę. Zeskoczyła w zimną toń w momencie kiedy padł strzał. Usiłowała utrzymać się na powierzchni, ale ciężka suknia ciągnęła ją w dół.Gwałtownie wypuściła powietrze z płuc, ale znowu wstrzymała oddech zdzierając z siebie falbanki i bufki. Potem w samej tylko halce wypłynęła na powierzchnię i niemal od razu zanurzyła się z powrotem. Strzelali do niej, powierzchnię morza przecinały kule. Dziewczyna odpłynęła kawałek od statku i znowu wynurzyła się na powierzchnię. W oddali majaczyła niewielka wyspa, ale nie miała szans do niej dopłynąć. Z drugiej strony wciąż znajdowała się zbyt blisko statku. Istniało ryzyko, ze znowu zaczną do niej strzelać. Wobec tego rzuciła się przez fale w stronę lądu. Około pół godziny później zaczęła tracić siły. Ramiona i nogi odmawiały posłuszeństwa, nie mogła złapać tchu. Ostatkiem sił czepiła się dryfującej deski i opadła na nią bez przytomności.

- Człowiek za burtą! - rozległo się wołanie i statek o czarnych żaglach ogarnęła panika. Kapitan okrętu wychylił się przez burtę, obserwując dryfująca na desce młodą kobietę. Jeden z załogantów bez zastanowienia rzucił się do oceanu i chwilę potem złożył nieprzytomną kobietę na deskach pokładu. Reszta załogi otoczyła ją kręgiem. Ten sam mężczyzna, który wyłowił ją z wody, ucisnął jej pierś, sprawiając, że oprzytomniała, gwałtownie łapiąc powietrze. Zaraz też rozkaszlała się, usiłując pozbyć się wody z płuc. Dopiero po chwili zorientowała się, że otaczają ją ludzie. Młody mężczyzna wyciągnął do niej dłoń, a ona z dozą nieufności, wstała wspierając się na nim. Ktoś nałożył jej na ramiona koc. Ktoś wziął ja za rękę i podprowadził do schodków prowadzących na mostek kapitański. Usiadła. W ręce wsunęli jej kubek ciepłego płynu. Podniosłą głowę, widząc przed sobą twarz młodego mężczyzny, uśmiechającego się do niej.
- Ciepłe? - odezwał się, siadając obok niej i pokazał na kubek.
- Mhm. - potaknęła dziewczyna. - Dzięki. - dodała, biorąc pierwszy łyk.
- Jestem Will Turner. - przedstawił się.
- Liz Harrington. - mężczyzna odniósł głowę.
- Słyszałaś Elizabeth? - zawołał. - Masz imienniczkę. - Liz z ciekawością zerknęła na kobietę opierającą się o maszt. Nie byłą o wiele starsza od niej, ale nie wyglądała na sympatyczną.
- Ja nie mam na imię Elizabeth. - zaprotestowała, kiedy dotarło do niej, co powiedział William. - Jestem Liz. Po prostu Liz.
- Wybacz, jeśli cię uraziłem. - odpowiedział mężczyzna. Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Znowu upiła łyk napoju. Całe jej ciało powoli ogarniało przyjemne ciepło, ale halka wciąż lepiła jej się do ciała.
- Zaraz dostaniesz suche ubranie i coś do jedzenia. - powiedział Will, jakby czytając jej w myślach. - Trzeba ci czegoś jeszcze?
- Przede wszystkim muszę siku. - odpowiedziała Liz. Elizabeth prychnęła pogardliwie, kiedy Will zerwał się ze schodka.
- Zaprowadzę, choć ze mną. - powiedział. Liz posłusznie poszła za nim pod pokład i chwilę potem zamknęła za sobą drzwi prowizorycznej wygódki i z westchnieniem ulgi usiadła na drewnianym sedesie. Kiedy pokazała się z powrotem Will uśmiechnął się do niej. Odpowiedziała nieśmiałym uśmiechem. Ktoś z załogi przyniósł jej talerz pełen jedzenia, a Liz rzuciła się na jedzenie, jakby byłą głodzona. Dopiero po chwili zorientowała się, ze to wbrew dobrym manierom.
- Tutaj etykieta nie obowiązuje, nie martw się. - powiedział Will. - Zjedz, a za chwilę pójdziesz się przespać.

--------------------------------------------------------------------------------------------

PS Nie martwcie się brakiem Jacka Sparrow'a, bo znany i uwielbiany pirat pojawi się już w następnym rozdziale.
PS PS Na oczka Willa patrzcie... Urocze... (Kate, oddychaj...)
  • awatar Hanti: Jeśli jest Will to Jacka nie musi być, ale będę upominać się o Barbossę <3
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ciekawie się zaczęło! Aż chce się wiedzieć więcej :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›