Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 października 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Statek płynął przez na wpół zamarznięte morze. Liz siedząca na starek beczce przy maszcie wodziła wzrokiem za mijanymi, leniwymi górami lodowymi, trzęsąc się z zimna. Krótką spódniczkę zamieniła na spodnie z grubego materiału, a na białą koszulę narzuciła starą, zniszczoną kurtkę, ale i tak było jej zimno. Na ciemnych lokach osiadał szron.
- Nigdy bym się nie zgodził, gdybym wiedział, że będzie tak pierońsko zimno. - dziewczyna podniosła głowę, słysząc jednego z załogantów.
- Czy ta wiedźma nie może ściągnąć Jacka w taki sam sposób jak Barbossę? - odpowiedział mu drugi.
- Nie! - Liz przeniosła wzrok na Tię Dalme. - Ponieważ Barbossa był jedynie martwy.  Jack Sparrow został porwany duszą i ciałem tam, gdzie nie czekała go śmierć, tylko kara. To najgorsze co człowiek może na siebie ściągną. Taki los czeka także Davy'iego Jonesa. - powiedziała kapłanka i uznawszy sprawę za wyjaśnioną, odeszła. Liz z powrotem opuściła głowę.
- Czułem, że jest jakiś ważny powód. - usłyszała jeszcze ściszony głos. Skuliła się na beczce najbardziej jak mogła. Starała się zatrzymać tyle ciepła ile tylko zdoła. Will pochylał się nad jakąś mapą razem z Barbossą, ale podniósł się z miejsca, wyczuwając na sobie wzrok dziewczyny. Liz z powrotem spuściła głowę. William przykucnął przy niej, zarzucając jej koc na ramiona. Dziewczyna spojrzała na niego.
- Marzniesz Liz. - odezwał się mężczyzna.
- Nic mi nie będzie. - odpowiedziała, zrzucając koc z ramion. - Daj narzeczonej. - Will stanowczo wyjął jej koc z dłoni i otulił ponownie.
- Elizabeth potrafi się o siebie zatroszczyć. Poza tym jesteśmy pokłóceni. A ty marzniesz. - po policzku Liz spłynęła łza. Dziewczyna czuła, jak zamarza jej na skórze. - Dlaczego płaczesz? - Liz podniosłą dłoń do twarzy.
- Dlaczego to robisz Will? - odpowiedziała pytaniem. - Masz narzeczoną. Czy ty chcesz... Żebym i ja się w tobie zakochała? - William przyciągnął dziewczynę do siebie, a ona ukryła twarz w zgięciu jego ramienia. - Co jeśli tak... - dodała. - To jesteś na dobrej drodze. - wyrzuciła z siebie, szlochając.
- To nie jedyna rzecz, która cię martwi. - powiedział odkrywczo Will. - Ale powiedz... Naprawdę jesteś we mnie zakochana? - Liz usiadła prosto, ocierając łzy z twarzy i powoli pokiwała głową.
- Liz... - mężczyzna ujął jej twarz w dłonie. Spoglądała mu prosto w orzechowe oczy, a on patrzył prosto na nią. Powoli przysunął się jeszcze bliżej i wreszcie pocałował. Dziewczyna poddała się zupełnie jego woli, choć początkowe zaskoczenie wyrwało jej z piersi oddech. Pocałunek zawrócił jej w głowie i nie pozwolił racjonalnie myśleć. Przecież nie powinni. Przecież miał narzeczoną. Wszystko to zeszło na dalszy plan wobec tak zniewalającej słodyczy. Wreszcie oderwał swoje usta od jej warg, a Liz natychmiast przyłożyła palce do ust. Will uśmiechnął się.
- Ja również czuję do ciebie coś więcej. - wyznał.
- Paniczu Turner! - mężczyzna odwrócił głowę, słysząc wołanie Barbossy. Posłał jej przepraszające spojrzenie, a ona skinęła głową, że to nic takiego. Wstała ze swojego miejsca i razem z nim podeszła do kapitana.
- Żaden element nie jest stały. - odezwał się Will, ponownie przyglądając się mapie, nad którą pochylał się już wcześniej. - Nie może być tak dokładna jak współczesne mapy. - Liz przechyliła się nad jego ramieniem.
- Ponad krańcem... - przeczytała wymalowany atramentem napis. - Ponad krańcem i ponad znów... Świat zachodzi... Zielony błysk...
- Zechcesz nam to objaśnić, kapitanie Barbossa? - spytał Will, podnosząc wzrok na pirata.
- Oglądałeś kiedyś rozbłysk zieloności, panie Gibbs? - spytał Barbossa. Liz zerknęła na Willa, potem przeniosła wzrok na pana Gibbsa. Pirat odwzajemnił spojrzenie.
- Tyle razy ile wystarczy. - odpowiedział. - Rzadkie zjawisko. O zachodzie słońca strzela w niebo zielony snop światła. Jedni całe życie go nie oglądają, inni kłamią, że oglądali, a jeszcze inni...
- To sygnał, że czyjaś dusza powraca z krainy zmarłych. - przerwała mu Liz. Will podniósł na nią wzrok, ale dziewczyna nie odwzajemniła spojrzenia. Wydawała się być gdzieś daleko. Zamyślona... Mężczyzna wpatrywał się w jej łagodną twarz. Czyżby dane jej było ujrzeć takie zjawisko?
- Wierz mi, paniczu Turner... - odezwał się znowu Barbossa. - Trudność nie tkwi w tym, jak dotrzeć do krainy śmierci, ale jak powrócić.

Liz siedziała na ławce, oparta łokciami o burtę. Wpatrywała się w ciemność, rozświetloną jedynie białym światłem gwiazd.
- Długo jeszcze nie będziemy ze sobą rozmawiać? - usłyszała Willa i odwróciła głowę. Mężczyzna stał przy Elizabeth.
- Kiedy uratujemy Jacka znów będzie dobrze. - odpowiedziała mu narzeczona. Liz odwróciła wzrok. Nie powinna słuchać.
- Wiec uratujemy Jacka. - odparł z rezygnacją Will i odszedł. Liz przypatrywała mu się, gdy podchodził do niej.
- Przepraszam... - odezwała się. - Nie powinnam wchodzić między was. Miedzy ciebie i Elizabeth. To przeze mnie to wszystko.
- Nie wygłupiaj się. To nie twoja wina. Wiadomo było, że w końcu do tego dojdzie.
- Nie, nie rozumiesz. - zaprotestowała Liz. - Davy Jones nie szukał tylko Jacka. O mnie mu chodziło. Zawarł pakt z lordem Becketem. To dlatego zabili mi ojca. Dlatego próbowali zabić mnie. Will, ja... Ja zrobiłam coś bardzo złego. Ale tu chodziło o mojego ojca. Nie miałam wyjścia.
- Wygląda na to, że oboje całe życie szukamy swoich ojców. - odpowiedział mężczyzna. - Mój zaprzedał Jonesowi duszę. - Liz poderwała się nagle z ławki. Na horyzoncie ocean zlewał się w jedno z niebem.
- Barbossa, przed nami! - wrzasnęła.
- Nareszcie jesteśmy zgubieni! - odkrzyknął kapitan. - Trzeba się zgubić, by znaleźć to, czego nie można znaleźć.
- Na stanowiska! - teraz i Will dostrzegł zagrożenie. - Ster lewo na burt! Do zwrotu!
- Nie słuchać go! - wrzasnął Barbossa. - Niech mknie prosto przed siebie. - statek przechylił się gwałtownie, dopływając do celu. Na kraniec świata. A potem runął w czarną otchłań razem ze swoją załogą.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Will nie powinien zaczynać nowego rozdziału, zanim bie skończy starego... Wiem, że Elizabeth jest jaka jest, ale najpierw oni między sobą powinni zakończyć związek. Will leci na dwa fronty, nie podoba mi się to, no ale cóż... Mimo to jestem ciekawa jak to dalej się potoczy :P.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Nie*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›