Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 października 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Ciri! - krzyknęła Katje, rzucając się biegiem w stronę przyjaciółki. Wiedźminka uśmiechnęła się, zsiadając z konia z wdziękiem i obie padły sobie w ramiona.
- Witaj Geralt. - odezwała się Yennefer.
- Yen... - Geralt objął czarodziejkę ramieniem. Musnął wargami jej usta, a ona odwzajemniła pocałunek. Wiedźmin przyciągnął ją mocniej do siebie, za co zaraz dostał po policzku.
- Nie wyobrażaj sobie. - ofuknęła go. - Nie teraz. Później... W mojej komnacie...
- Nie mogę się doczekać. - wyszeptał Geralt, znów całując ją w policzek.
- A będziemy dzisiaj coś jedli w ogóle? - spytała Ciri, wślizgując się pomiędzy nich. - Halo! Yennefer! Geralt postanowił mnie zagłodzić.
- Może w kuchni zostały jakieś resztki... - uśmiechnęła się czarodziejka, ruszając w stronę Aretuzy. Katje bez słowa podążyła za nią. Sama też była okropnie głodna. Nie jadła przecież nic od rana, bo Yennefer zabrała ją z zajęć jeszcze przed przerwą na obiad.
Wkrótce potem wszyscy usiedli przy długim stole w jadalni.
- Na długo przyjechaliście? - spytała Yennefer, wkładając do ust kawałek pieczeni.
- Na jeden dzień niestety. - odpowiedział Geralt, odstawiając z powrotem na stół kubek mocnego trunku. - W drodze jesteśmy. Na Skellige. Ale tak dobrze mnie tu karmisz, że wkrótce chyba wrócimy na dłużej.
- Wprost nie mogę się doczekać. - dodała z kpiną w głosie czarodziejka.
- A jak prowadzenie Akademii? Nie przytłacza cię to zbytnio? - spytał bez większego zainteresowania Geralt, puszczając mimo uszu jej uszczypliwość.
- Nie, wszystko w porządku. Zdarzają się oczywiście nieposłuszne adeptki...
- Zamachy, bunty... - przerwała jej Katje, ale posłusznie umilkła, zgromiona przez Yennefer wzrokiem.
- Masz tutaj wrogów? - spytała Ciri.
- Ależ skąd. Pierwsze słyszę. - odpowiedziała Yennefer, odkładając sztućce. - Katje powinna trzymać buzię zamkniętą na kłódkę. - dodała posyłając adeptce kolejne spojrzenie. Dziewczyna spojrzała na nią z wyrzutem. - Poza tym ma na pewno, sporo nauki, prawda? - spytała, kładąc nacisk na ostatnie słowo.
- Tak. - odpowiedziała Katje. - Skończyłam. Pójdę na górę. Ciri, chodź ze mną.
- To dobry pomysł. - odpowiedziała wiedźminka. - Oni na pewno chcą zostać sami.

- Co się dzieje, Katje? - spytała Ciri, kiedy tylko opuściły jadalnię.
- Nie mam pewności. - Katje pokręciła głową. - Ale na pewno coś niedobrego. Jedna z tutejszych adeptek była wychowanką Margarity Laux-Antile i uważam, że stanowi dla nas zagrożenie. Stawia się, ale nie tylko. Jej obecna mistrzyni, Sabrina, popierała poglądy Margarity. Zrobi wszystko by zemścić się na Yennefer. A ona sama czuje się coraz gorzej.
- Ma pokaleczone przedramiona. - powiedziała Ciri. - Tak, zauważyłam. - dodała, wychwytując spojrzenie przyjaciółki. - Co się stało?
- Stłukła lustro. Rąbnęła w nie piorunem kulistym. - wiedźminka zachichotała, na co Katje pokręciła głową. - To nie jest śmieszne. Dogania ją przeszłość. Ma sny, w których morduje tamtą dziewczynę. W których płonie na stosie. Gdyby mnie wtedy przy niej nie było, byłaby gotowa rzucić się z okna wieży. Wmówiła sobie, że naprawdę jest morderczynią.
- Jeśli mogę jakoś pomóc... - zaczęła Ciri.
- Bądź ze mną w kontakcie. Będę ci opisywać wszystko listownie. Nie będziesz mogła zrobić dla mnie nic więcej, będąc w drodze.

- Jak mogę ci pomóc Yen? - spytał Geralt, kładąc czarodziejce dłoń na ramieniu. Yennefer stała odwrócona twarzą do okna i wydawała się pogrążona w głębokiej zadumie. W piecu trzaskał ogień i na włosach czarodziejki układały się łagodnie refleksy świetlne.
- Teraz nie możesz mi pomóc. - odpowiedziała, kręcąc głową. - Nie mogłeś, kiedy Triss podburzyła mieszczan, nie pomożesz i teraz. To nasza sprawa Geralt. Czarodziejek. Jesteś czarodziejką?
- Nie, ale kocham cię i chcę coś dla ciebie zrobić.
- Nie mieszaj się do tego. Nie chciałam cię martwić, ale Katje ma stanowczo za długi język. Chodź ze mną na górę, do lóżka. chcę choć na chwilę zapomnieć o tym, że może mi grozić jakieś niebezpieczeństwo. - Geralt znowu złożył na jej ustach, pocałunek, stopniowo przenosząc się z pieszczotami na szyję.
- Powiedziałam, do łóżka. - powiedziała twardo Yennefer, ale w jej głosie dało się wyczuć i radosny ton. Wobec tego Geralt poderwał ją do góry, biorąc na ręce i nie słuchając protestów i uchylając się przed ramieniem, którym wymachiwała czarodziejka, skierował się ku schodom.

Yennefer leżała łóżku, w swojej komnacie, owinięta w pościel. Geralt długo się z nią kochał, ale wreszcie zmorzył go sen. Czarodziejka nie mogła zasnąć. Wciąż czuła niedaleko czyjąś obecność, a to nie dawało jej spokoju. Sabrina nie patrzyła przychylnie na gości w Akademii. Uważała, że wciąż nie powinni mieć wstępu nie dalej, niż na najwyższe piętro i było to niepiśmienną zasadą, którą Yennefer dziś złamała. Przewróciła się na bok, czując jak Geralt obejmuje ją ramieniem i uśmiechnęła się di siebie zadziornie. ”A co mi tam...” pomyślała. ”Jestem pierwszą rektorką, wolno mi.” zamknęła oczy, odwracając się z powrotem ku wiedźminowi i przytuliła się o ciała mężczyzny. Sabriną zajmie się później.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Yennefer ma poważny problem... Dlaczego niebchce sobie pomóc? Dobrze, że chociaż Katje jakoś rozsądnie myśli w tej całej sytuacji... Ciekawe co Ciri zrobi kiedy będzie dowiadywać się od Katje wszystkiego co dzieje się w Aretuzie...
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: nie chce*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›