Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 8 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Cześć Kate. - pani Irena weszła do salonu i objęła Kate ramieniem, nawet nie zdejmując płaszcza. - Jak mija dzień?
- W porządku. - dziewczyna podniosła głowę znad książki.
- Przyjdźcie zaraz oboje do kuchni. - nauczycielka przeniosła wzrok na Skippera. - Musimy porozmawiać. - pingwinek spojrzał z przestrachem na Kate, a dziewczyna ścisnęła go kojąco za skrzydło i pociągnęła za sobą do kuchni.
- O co była ta awantura rano? - spytała pani Irena, kiedy oboje siedzieli już przy stole. Skipper odwrócił wzrok zawstydzony. Nie chciał się nikomu tłumaczyć.
- Przepraszam. - odezwała się Kate. - Pościel jest uprana, a materac wyczyszczony.
- Kate, tu nie chodzi o żadną pościel, ani o żaden materac. Skipper moczy się w nocy, prawda?
- Ma syndrom stresu pourazowego. - westchnęła dziewczyna. - Od pięciu lat obwinia się o śmierć kolegi z oddziału.
- Obwiniam się, ale słusznie. - odpowiedział Skipper drżącym głosem. - To ja go zabiłem. Strzeliłem w zamkniętym pomieszczeniu, a kula trafiła go rykoszetem. Boże... - pingwinkiem wstrząsnął szloch, a łzy na powrót poleciały po policzkach.
- dobrze, Skipper... - pani Irena zrobiła nieokreślony ruch ręką. - Przecież to nie twoja wina. Skąd mogłeś wiedzieć, że kula się odbije?
- Powinienem wiedzieć. Nie strzela się w zamkniętych pomieszczeniach. Może gdybym wtedy nie strzelił Johnson dalej by żył. - Skipper drżał od tłumionego szlochu.
- Teraz już za późno na takie rozmyślania Skipper. Nie miałeś na to żadnego wpływu, rozumiesz? - pani Irena przykucnęła przy pingwinku. - A nawet gdybyś chciał, przeszłości i tak już nie zmienisz. Chodź do mnie. - nauczycielka objęła Skippera ramieniem. Pingwinek próbował się opierać, ale pani Irena tuliła mocno, a w jej ramionach Skipper czuł się bezpiecznie, więc w końcu wtulił się w jej sweterek i szlochał mocno w nauczycielkę wczepiony, a ona wypuściła go z objęć dopiero wtedy, kiedy się uspokoił.
- Lepiej? - spytała. Pingwinek pokiwał głową. - A powiesz mi jeszcze dlaczego boisz się kolegów?
- Oni od zawsze ,mnie uważali za ósmy cud świata. - powiedział Skipper Szeptem. Nie miał już siły nawet na mówienie. - Jak się dowiedzą, że nie jestem idealny, przestaną na mnie polegać. Przestaną mnie zauważać. Nie mogę przy nich płakać, nie mogę się bać, ani okazywać słabości, bo przestaną mnie postrzegać jako idealnego dowódcę, którym kiedyś byłem.
- Coś na to poradzimy. - obiecała pani Irena. - Wiesz, nie gniewaj się na Kate, ale powiedziała mi parę rzeczy i mam do ciebie jeszcze ostatnie pytanie. Potrzeba do toalety też jest rodzajem słabości? - Skipper pokiwał głową. - Dobrze, o tym kiedy indziej. Idź przemyć oczka zimną wodą, bo masz czerwone od płaczu. I policzki masz zarumienione. - pingwinek zerwał się z krzesła i pobiegł do łazienki, a pani Irena położyła dłoń na ramieniu Kate.
- Ciężka sprawa. Jest tak roztrzęsiony, że nie da się z nim rozmawiać. Zaparz mu melisy i połóż go spać. A na nocne moczenie coś poradzimy. Idziesz ze mną jutro do szkoły? - spytała. Decyzja należy do ciebie.
- Wydaje mi się, że dam sobie radę. - odpowiedziała Kate.
- Mamy jutro biologię, będziemy się widzieć. - dziewczyna skinęła głową. - No i zawsze możesz mnie złapać na trasie sala biologiczna - pokój nauczycielski.
- Jasne. - odparła Kate.
- Nie martw się, będzie dobrze. Idź do Skippera, ja zamienię jeszcze dwa słowa z chłopakami.
Skipper leżał w łóżku Kate, szczelnie otulony kołdrą i patrzył jak dziewczyna pakuje torbę do szkoły.
- Zostawiasz mnie jutro samego? - spytał.
- Tak, przepraszam. - odpowiedziała Kate. - Wydaje mi się, że jeśli jutro nie odważę się pójść do skzoły, to nie odważę się już nigdy. - dziewczyna wsunęła się pod kołdrę obok Skippera. - Dobranoc. Wiem, że jesteś śpiący. Staraj się usnąć.
  • awatar Pauline Liévre: Szkoda Skippera:c Mam nadzieję, że będzie dobrze ^^
  • awatar Hanti: Czas leczy rany :)
  • awatar DARK TERRITORY: Skipper to dość ciekawy przypadek. Może pomogłaby tu jakaś psychoterapia? Chociaż nie, myślę że najlepszym lekarzem będzie czas. Kiedyś cała ta trauma spowodowana obwinianiem się za śmierć kolegi przejdzie mu. No ale tego nocnego moczenia się to mu nie zazdroszczę :D Ps. Nadal świetnie piszesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›