Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 5 stycznia 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kate siedziała sztywno przy stole, co raz to zerkając na panią Irenę, to na panią Elżbietę. Pingwiny od razu polubiły sympatyczną kobietę, a Kowalski dyskutował z nią właśnie na temat chemii organicznej. Słuchał jej z urzeczenie, jakiego dziewczyna nigdy u niego nie widziała. Pani Wiśniewska machnęła ręką.
- Kowalski, nie bierz mi tego za złe, ale po prostu jestem głodna. - zwróciła się w stronę pani Ireny. - Pachnie pięknie. Co dzisiaj jemy?
- Zrobiłam zapiekankę z kurczakiem. - kilka minut później na stole stanęło naczynie żaroodporne z żółtozłotą zapiekanką, niska z sosem i połyskujące niebiesko oliwki. Do tego była sałatka z makaronem. Kate westchnęła w duchu. Nie wiedziała ile będzie w stanie zjeść.
- Sama sobie nałożysz? - pani Ela podała jej naczynie z zapiekanką. Kate kiwnęła głową. Wzięła mały kawałek zapiekanki. Za to nie żałowała sobie sałaki. Dziewczyna ostrożnie nabrała na widelec kawałek zapiekanki i zanurzyła go w sosie. Mmmh, pyszne!
- Wyśmienity sos! - powiedziała pani Ela.
- Dziecinnie łatwe. - oznajmiła pani Irena. - Wystarczy pokroić kilka pomidorów w drobną kostkę i na trzydzieści minut zostawić do naciągnięcia w wazie z oliwkami i ziarenkami pieprzu. Oczywiście do tego wycisnąć jeszcze ząbek czosnku. - dodała. Kate jadła powoli. Odetchnęła z ulgą, że podczas jedzenia nie zwracały na nią najmniejszej uwagi. Raz po raz rzucały tylko przyjazne spojrzenia, nie komentując faktu, że nałożyła sobie tylko jeden kawałek zapiekanki i bez smaku jadła sałatkę. Pani Irena zapaliła na stole dwie świece i Kate co jakiś czas z zadumą, spoglądała w ich spokojne płomienie. U niej w domu świeczki były rzadkością. Nagle pani Ela wybuchła gromkim śmiechem.
- Spójrz ale się upaprałam. Zawsze to samo! - kobieta sięgnęła po serwetki i wytarła usta.
- Właśnie, niektórzy nigdy się nie nauczą! - rzuciła żartobliwie pani Irena. Kate poczuła miłe odprężenie.
- Mam na deser jeszcze krem z pomarańczami. - oznajmiła nauczycielka. Pani Ela wypiła łyk czerwonego wina.
- Poproszę! Pomóc ci sprzątnąć ze stołu?
- Nie, nie, sama sobie poradzę! - Kate zastanawiała się czy ma wziąć krem. Świeży krem z pomarańczami. Prawie nie tknęła zapiekanki. Właściwie to miała wielką ochotę na taki deser. Ale co jeśli znowu dostanie ataku kaszlu? Dziewczyna przyłożyła dłoń do szyi. Nie chciała, żeby nagle zwróciły na nią uwagę. Kiedy skończyły deser - Kate spałaszowała krem jakby nigdy w życiu nie jadła czegoś równie smakowitego - pani Ela zaczęła zbierać się do domu.
Kate dokładniej okryła kołdrą pingwiny, śpiące na materacu i z uśmiechem podsunęła pod skrzydło Kowalskiego kocyk, a on zacisnął na nim skrzydełko uśmiechając się przez sen. Dziewczyna jeszcze raz poprawiła kołdrę i zeszłą na dół, do kuchni, gdzie pani Irena myła naczynia. Bez słowa zdjęła z wieszaka kuchennego ściereczkę do naczyń i wzięła się za wycieranie talerzy.
- Jak się bawiłaś dziś wieczorem? - spytała nauczycielka. - Było całkiem przyjemnie, prawda?
- Wolę kiedy jesteśmy we dwie. - odpowiedziała Kate.
- Mogłaś powiedzieć, że nie masz ochoty na wizytę.
- To by było nie w porządku. Już wcześniej były pani umówione. - zaprotestowała dziewczyna.
- A gdybym ci to teraz wynagrodziła? Jeszcze wcześnie, może obejrzałybyśmy film? Proponuję "Buntownika z wyboru". - Kate uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Wobec tego obie dokończyły mycie naczyń, a potem przeniosły się przed telewizor. Pani Irena włączyła odtwarzacz DVD.
- Czy tej zapiekanki... - zaczęła Kate. - To jeszcze zostało? - spytała. - Jestem głodna. I przeprasza, że o tej porze...
- Nie, nie, w porządku. Rzeczywiście, mało zjadłaś na kolację. Odgrzać ci? - dziewczyna kiwnęła głową. - Widzę, że wraca ci apetyt. I już nie szepczesz. - Kate musnęła palcami szyję. To prawda. Nie zdawała sobie z tego sprawy, ale powoli wracał jej głos.
  • awatar gość: Ech, odgrzewana zapiekanka to nie to samo co świeża ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Jestem zakochana. Wiem, że jestem. Tego czegoś nie odczuwa się bez powodu, a ja to odczuwam. Cudownie jest bez przerwy czuć w piersi kołaczące serce, które wyrywa się ku bliskiej mu osobie. Chociażby jedno spojrzenie na jej twarz, jej uśmiech wywołuje uśmiech i na mojej twarzy. Chciałabym móc patrzeć na nią bez końca. Wiedzieć co czuje, co myśli, co robi wieczorami, czy czyta książkę, czy ogląda filmy w telewizji. A choćby krótka chwila w jej obecności sprawia, że cały dzień ma się dobry humor. I wręcz szuka się jej towarzystwa i chwili do rozmowy, do przebywania blisko niej.

Ale to wszystko co czuję to zarazem przekleństwo. Cierpię i chcę się wyrwać z błędnego koła, w które się wplątałam, bo jakaś część w głębi duszy krzyczy; "Nigdy nie będziecie razem!". I ma rację. Ale jak mam myśleć racjonalnie, skoro serce nie sługa? Powtarzanie sobie, że nie będzie się szukać towarzystwa tej osoby do niczego nie prowadzi. Bo na szkolnym korytarzu i tak wypatruje się jej twarzy. I uśmiechu. Nasłuchuje się jej głosu, jej kroków. I ma się nadzieję, że nasze spojrzenia się spotkają. Wtedy można się uśmiechnąć i z tym uśmiechem powiedzieć; "Dzień dobry"...
ssnoL6k-Z6Y.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›