Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate spała w nocy niespokojnie. Nie nawykłą do obcego łóżka. Na ścianie księżyc kreślił dziwaczne cienie. W pewnym momencie włączyła nocną lampkę. Naprzeciwko niej stałą szafa z lustrem w drzwiach i dziewczyna przyjrzała się sobie dokładnie. Wyglądała tak jak zwykle. Nie licząc może blizny na szyi. Do oczu napłynęły jej łzy, a ona zaszlochała, gwałtownie łapiąc powietrze. Oparła się o ścianę plecami kryjąc twarz w dłoniach. W takiej pozie zastała ją pani Irena, która zajrzała do dziewczyny, słysząc nerwowy szloch.
- Kate... - odezwała się nauczycielka, kładąc jej dłoń na ramieniu. Kate podniosłą głowę.
- Czemu płaczesz? - spytała pani Irena, a Kate bez słowa przyłożyła dłoń do szyi. Nauczycielka objęła ją ramieniem. Nie wiedziała jak ma dziewczynę uspokajać.
- Połóż się i poczekaj na mnie. - poprosiła. - Zaraz wrócę. - pani Irena istotnie, wróciła, ale nie sama. Tuż za nią dreptały zaspane pingwiny, które natychmiast wsunęły się do łóżka Kate, wiedząc, że dziewczyna ich potrzebuje.
Nie wiedziała, kiedy ponownie zasnęła. Miała krótki sen o Dominice zamienionej w polipa, która oplotła ją swoimi mackami, jedną z nich zaciskając na jej gardle, a jej wielkie ślepia śmiały się z Kate. Próbowała jej uciec, ale jak by się nie starała, zawsze któraś z macek stawała jej na drodze. Obudziła się z krzykiem na ustach, który natychmiast przerodził się w kaszel. Na wpół przytomna spojrzała dookoła. Ani śladu Dominiki. Usiadła na łóżku i potrząsnęła głową. Potem poszła do kuchni i wypiła dwie szklanki wody. Byłą już całkowicie rozbudzona. Spojrzała na zegarek, dopiero piąta. Słysząc hulający na dworze wiatr z rozkoszą wpełzła z powrotem pod kołdrę. W łóżku było ciepło, jak w małej jaskini. Gdyby tylko nie te powracające natrętnie myśli.
Rano pani Irena przyniosła Kate do łóżka kubek herbaty. Gorącej, pachnącej, ziołowej herbaty.
- Weź prysznic, a potem zjemy śniadanie. - zaproponowała. Dziewczynę natychmiast ogarnęła panika.
"Śniadanie? Może jeszcze świeże, ciepłe bułeczki, albo chrupiące rogale?" Najchętniej zostałaby w łóżku, naciągnęła na głowę kołdrę i odgrodziła się od tego okrutnego świata. Dlaczego właściwie okrutnego? Poza tym na pewno przekona nauczycielkę, że nie jada dużo na śniadanie. Przecież wiele osób nie potrafi przełknąć rano ani kęsa.
- Rozumiem. - odparła spokojnie pani Irena, nalewając sobie filiżankę kawy. Zjedz ile możesz Katie. Wiem, że przy przełykaniu boli cię gardło i nie zamierzam cię zmuszać do jedzenia dopóki będziesz jadła. - na Kate spłynęła fala ulgi. Spojrzała pożądliwym wzrokiem na pachnące bułki i z ociąganiem wzięła chleb, po czym rozsmarowała na nim dżem truskawkowy.
- Gdzie pingwiny? - spytała.
- W szkołach. Nie pożegnały się, bo nie chciały cię budzić. A Rico pewnie siedzi na górze. - ciepłe, brązowe oczy nauczycielki zaczęły nagle przypominać jej oczy Cassandry. Poczuła ucisk w gardle i rozkaszlała się, odkładając niedojedzoną kanapkę na brzeg talerza. Pod powiekami wzbierały jej łzy. Pani Irena przez cały czas siedziała spokojnie na krześle.
- Lepiej? - spytała, gdy Kate już się uspokoiła. Dziewczyna potaknęła i otarła oczy.
- Tak, przepraszam. - odpowiedziała.
- Nic się nie stało, nie przepraszaj. - powiedziała pani Irena. - Jesteś teraz rozstrojona, smutna i wystraszona i masz prawo płakać. - zerknęła na zegarek. - Chciałabym wziąć zwolnienie z pracy, ale nie mogę, a muszę już iść. Poradzisz tutaj sobie? - Kate pokiwała głową. - Świetnie. Z mojego pokoju możesz sobie wziąć co tylko chcesz do czytania, pilot od telewizora leży na kredensie, a laptop na stoliku w salonie. Nie powinnaś się nudzić. - powiedziała nauczycielka, zakładając płaszcz. - A, nie wspomniałam ci jeszcze, ze dziś na kolację przyjdzie pani Ela. Chyba, że nie masz ochoty na odwiedziny.
- Przyjdzie pani Wiśniewska? - powtórzyła Kate.
- Tak. Ale mogę odwołać wizytę.
- Nie trzeba, naprawdę. Nie musi pani rezygnować z własnych planów ze względu na mnie.
- Kochana jesteś. Jak wrócę to razem coś upichcimy. Lecę. - pani Irena pocałowała Kate w czubek głowy i zamknęły się za nią drzwi.
  • awatar gość: No to faktycznie u dziewczyny trauma, ciekawe kiedy jej minie :( i czy p. Irenie starczy cierpliwosci :(
  • awatar Pauline Liévre: Szkoda Kate :c Dobrze, że ma panią Irene i pingwiny ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›