Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate powoli otworzyła drzwi. Do przedpokoju niemal od razu wypadł orszak powitalny w postaci czterech pingwinów.
- Kate! - Kowalski niemal od razu się rozszlochał i wyciągnął do dziewczyny skrzydełka. Kate wyściskała pozostałą trójkę, klęcząc na podłodze w korytarzu i dopiero potem wzięła pingwinka na ręce. Kowalski bez słowa musnął dziobem jej policzek i otarł się o wierzch dłoni Kate.
- Moje kochanie. - szepnęła dziewczyna. Skipper również nie odzywając się ani słowem odchylił czarny szaliczek z szyi Katie i gwałtownie wciągnął powietrze, widząc zaczerwienienie i bliznę. Oczy zaszły mu łzami, a on zatkał sobie dziób, żeby się tylko nie rozpłakać. Kate uśmiechnęła się delikatnie i wstała z podłogi, podnosząc pingwinka do góry.
- Nic mi nie jest, nie bój się. - powiedziała, przytulając pingwinka do siebie. Skipper odważnie pokiwał głową, ocierając łzy. Szeregowy podskoczył kilka razy.
- Widzicie, mówiłem! - zawołał. - Mówiłem, że jeśli będę grzeczny i nauczę się tabliczki mnożenia Kate wróci! - korytarzem poniósł się śmiech, a Kate wreszcie zdjęła kurtkę i buty. Pani Irena wzięła od niej torbę z rzeczami.
- To będzie twój pokój, jeśli zdecydujecie się do mnie przenieść. - powiedziała, pokazując dziewczynie odpowiednie drzwi. Kate zajrzała do środka i zaraz opadła na łóżko, stwierdzając, że jest miękkie i wygodne. Potem rozejrzała się po pokoju. Stało w nim kilka regałów, pod oknem, równolegle do łóżka, biurko, a na podłodze leżał biały, milutki dywanik.
- Rozgość się, a ja wykombinuję coś na obiad, dobrze? - Kate kiwnęła głową, odwracając się od okna, a pani Irena uśmiechnęła się, widząc w oczach dziewczyny autentyczny zachwyt. Czuła się cudownie, widząc uśmiech na twarzy przybranej córki.
- Chłopcy, czy któryś ma ochotę pomóc mi z obiadem?! - zawołała nauczycielka.
- Ja chcę! - zawołał natychmiast Szeregowy i pobiegł za panią Ireną do kuchni.
Na obiad było spaghetti, na które w normalnych warunkach Kate rzuciłaby się bardzo chętnie, ale teraz nie mogła jeść. Ani spaghetti, ani niczego innego. Jedzenie sprawiało trudność, a przy każdym przełykanym kęsie bolało gardło. Dziewczyna odetchnęła, odkładając widelec na brzeg talerza. Przyłożyła dłoń do szyi, chcąc pozbyć się nieprzyjemnego uczucia i zakaszlała.
- Wszystko w porządku? - spytała pani Irena. - Skończyłaś? - Kate pokiwała głową. - Nie zjadłaś nawet połowy.
- Nie mogę. - wyszeptała dziewczyna kręcąc głową i wstała od stołu. Kiedy wyszła z kuchni, odprowadziły ją zaniepokojone spojrzenia pingwinów.
Kate siedziała z podciągniętymi pod brodę kolanami na kanapie w przytulnym salonie. Pani Irena przykryła dziewczynę miękkim, wełnianym pledem i postawiła przed nią na stole kubek gorącej czekolady. Dziewczyna na moment zawahała się, ale potem podziękowawszy cicho, zaczęła się delektować niezwykłą słodyczą napoju, próbowała na języku jego pełny smak i czułą rozkoszne ciepło przepływające przez całe ciało.
- Chcesz coś zjeść? - Kate bez słowa potrząsnęła głową. Zresztą w ogóle nie powiedziała już nic więcej niż "dziękuję", a pani Irena przez dłuższy czas o nic nie pytała. Obie tak sobie siedziały przy dźwiękach muzyki cicho wypływającej z odtwarzacza. Kate rozpoznała celtyckie brzmienie, które przypominało kołysanie fal na wietrze. Mogłaby tak siedzieć całą wieczność, powoli się rozgrzewając, w przytłumionym świetle lampy z abażurem, opatulona w wielki, miękki, wełniany koc. Dziewczyna podciągnęła pled pod samą brodę. Czułą się bezpiecznie.
- Wypijesz filiżankę bulionu? - odezwała się wreszcie pani Irena. - Ugotowałam go wczoraj na wołowinie, jest klarowny, chudy i zdrowy. - Kate nie miała na żaden bulion ochoty. Mimo wszystko brzmiało to kusząco. Dlatego znów powiedziała tylko;
- Dziękuję. - Kate posłusznie wypiła bulion i przetarła oczy. Była naprawdę zmęczona.
- Chyba już się położysz. - stwierdziła pani Irena. - Rano zobaczymy co dalej.