Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 25 stycznia 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Bez tytułu.jpg

Do tej powieści od jakiegoś czasu miałam dość sceptyczne podejście, dlatego, że większość recenzji, które czytałam w internecie, mieszały Jeskowa z błotem i bałam się, że "Ostatni Powiernik" po prostu nie przypadnie mi do gustu.

Jest to historia wojny o Pierścień widzianej oczami żołnierzy armii Saurona. Jeśkow napisał opowieść o starciu dwóch cywilizacji: kraju w przededniu rewolucji przemysłowej (Mordor) i władców feudalnych oraz czarowników broniących status quo. Podstawowe fakty są zgodne z tekstem Tolkiena, jednak przyczyny konfliktu, charakter postaci i szczegóły zdarzeń różnią się zasadniczo. W książce można znaleźć odniesienia do powieści Tolkiena wskazujące na to, że sposób przedstawienia historii z perspektywy elfów i ludzi wynikał z ich potrzeb propagandowych.

Fabuła zaczyna się po bitwie na polach Pelennoru. Dwóch uciekinierów z rozbitej armii Mordoru, konsyliarz polowy Haladdin i kapral Cerleg, przedziera się przez pustynię do domu. Po drodze ratują przed śmiercią Barona Tangorna, Gondorczyka, który przeciwstawił się zbrodniom wojennym, jakie dokonywali w Ithilien najemnicy pod dowództwem elfa. Podczas postoju dochodzi do spotkania Haladdina z Nazgûlem Sharha-Raną, który powierza Haladdinowi misję zniszczenia połączenia świata magicznego – „Błogosławionego Królestwa” elfów i pozbawionego magii Śródziemia – świata ludzi. Można tego dokonać wrzucając do Orodruiny Zwierciadło (Zwierciadło Galadrieli) lub wszystkie palantíry. Haladdin zostaje wybrany, ponieważ jest całkowicie pozbawiony zdolności magicznych i przez to odporny na magię.

W książce bardzo ważny jest styl, bo biorąc styl pod uwagę czyta się naprawdę okey, tyle, ze jest tak odmienny od stylu Tolkiena, że czytając o Aragornie, czytając o innych postaciach, które są mi dobrze znane i przeze mnie uwielbiane, miałam wrażenie że czytam o kimś zupełnie innym. Jeśli chodzi o punkt widzenia to jest on dosyć specyficzny, ponieważ w pewnym sensie, książka jest kontynuacją Tolkienowskiej trylogii, wszystkie wydarzenia się zapętlają, ale wydarzenia, rozgrywające się w tej powieści, widzimy z punktu widzenia tych złych. Tutaj ludzie są źli, elfy chcą przejąć kontrolę na d Śródziemiem i tak dalej, natomiast Sauron i jego świta chcą świat naprawiać.

W mnóstwie opiniach przewija się to samo stwierdzenie; Jeskow sprofanował Tolkiena i hańba mu za to, niech ginie byle szybko i boleśnie, Tolkien to świętość i jego słowa podważać nie można. A pisać, że orkowie to ci dobry to już w ogóle rzecz nie do pomyślenia. Zapaleni fani Tolkiena tak właśnie to odbierają, natomiast pamiętać trzeba, że Jeskow nie miał na celu profanacji, a po prostu spojrzał na sytuację od drugiej strony, od strony orków i Saurona. Fani żyją w przekonaniu, że skoro Tolkien Śródziemie stworzył i opisał jego dzieje to tylko ta wersja jest prawdziwa i godna uwagi. Wersja przedstawiona we "Władcy Pierścieni" jest właściwa z punktu widzenia elfów, ludzi, krasnoludów i tak dalej. A orkowie? Ich nikt nigdy o zdanie nie pytał... I mamy przełom, drodzy państwo. O zdanie "zapytał ich" Jeskow.

Powieść Jeskowa jest czymś nowym, czymś świeżym, jest to swego rodzaju odejście od wszystkich norm i to jest fajne. Naprawdę fajne. Wydarzenia są logiczne i spójne, a najważniejszy w  tym wszystkim jest punkt widzenia. Są fragmenty lepsze, są i gorsze, nie przeczę, ale nie zaburza to harmonii całości. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, dlatego polecam, ale tylko tym, którzy są otwarci na nowe rzeczy, żeby potem nie stali pod domem autora z widłami i pochodniami, bo też nie dla wszystkich to jest książka.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Wiem jak to jest... Jak przeczytasz jakąś książkę i przyzwyczaisz się do wszystkiego co w niej zawarte, to potem masz problem z przyswojeniem odmiennej lektury z tymi samymi postaciami... Ale czasem spróbować warto, a może akurat się spodoba? ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje maluchy postanowiły zrobić sobie leniwe popołudnie i wypatroszyły moją półeczkę z mangami. Kowalski do tej pory raczej trzymający się od takich pozycji z daleka zabrał się za nowelkę "No Game No Life".
IMG_1964.jpg

Skipper... może lepiej to odłóż. "Ten Count" to zdecydowanie nie jest manga dla ciebie. "Girl Friends" też raczej nie. Skipper odpowiada, że chce to przeczytać. W efekcie manga ulega kofiskacie.
IMG_1985.jpg
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No ciekawa jestem reakcji Skippera gdyby przeczytał "Ten Count" i "Girl Friends" :D.
  • awatar gość: Czym rożni sie nowelkla od zwyklej mangi? Wymienisz wszystkoe jednotomowki Waneko? Czytalas Forest of lore, co sadzisz?
  • awatar Kate - Writes: @gość: Manga to komiks (czytany od prawej do lewej), a nowelka to w zasadzie zwykła książka. Z jednotomówek Waneko posiadam; Rock na szóstkę, Kwiat i Gwiazda, Na dzień przed ślubem, Przyjaciółki, Demon Grzechu - Tsumitsuki, Dziewczyny z ruin, Vitamin, Sweet Guilty Love bites, W stronę lasu świetlików i Half&Half. Wszystkie wydane z tej serii możesz znaleźć na stronie wydawnictwa Waneko. Forest of Lore nie czytałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›