Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Tak jak rok temu w formie "niezapowiedzianej kartkówki" tak i w tym w przedostatni dzień obozu zrobili nam zawody. No bo jakby mogło nie być zawodów? Dlatego tez zaraz po śniadaniu (jajecznica ze szczypiorkiem) posłano nas na stok. Na początek planowane było zdobywanie patentu narciarza. Strasznie chciałem i dawałem z siebie wszystko, ale nie miałem pewności czy to wystarczy - wyniki ogłaszali dopiero wieczorem. Potem było sprawdzanie poznanych umiejętności. Wszystkim szło naprawdę śpiewająco, może z wyjątkiem kilku osób z młodszej grupy, ale oni przecież na obozie pierwszy raz, więc zrozumiałe, że może im nie iść. Obiadu prawie nie tknąłem (była zupa serowa i zapiekanka z brokułami), bo byłem tak zdenerwowany, że nie mogłem nawet jeść. Po obiedzie miał być slalom między słupkami. Na czas... Akurat to mi nie szło. Pani Irena powiedziała, że jeśli nie zjem, nie puści mnie na stok, więc chcąc nie chcąc musiałem coś zjeść. Zupa była pyszna, zapiekanka zresztą też, ale co z tego, skoro nic nie chciało mi przejść przez gardło? Slalomem niepotrzebnie się martwiłem, poszło mi całkiem nieźle, nie licząc może tej wywrotki pod koniec trasy. Zaczepiłem kijkiem o słupek i po prostu się przewróciłem, przez co straciłem na czasie. Ale czas miałem niezły, więc o wywrotce można było zapomnieć. Z tym slalomem trochę czasu zeszło, bo zanim wszyscy to objechali, to o matko! Zdenerwowanie powoli mijało, skrzydła mi się już nie trzęsły i powoli docierało do mnie, że jestem głodny. A pani Irena jest kolejną osobą, która nauczyła się czytać mi w myślach, bo w którymś momencie podeszła do mnie i spytała czy nie chce mi się jeść, bo obiadu prawie nie tknąłem. Musiałem przyznać, że tak i kupiła mi frytki w restauracji. Cóż, może to czytanie w myślach nie zawsze jest złe. Pod wieczór odbyło się właściwe pasowanie na narciarza. Dostałem patent, a instruktor bardzo mnie pochwalił. Dzięki temu papierkowi mam uprawnienia do "poznawania nowych tras narciarskich i nieograniczonej ilości przygód". Trzeba będzie pochwalić się panu Januszowi. Po kolacji (grzanki z serem kozim) opiekunowie najwyraźniej mieli nas dosyć, bo włączyli nam film. Ale i tak większość ciągle przeżywała ten slalom, więc z oglądania nic nie wyszło.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Gratuluję patentu! Bardzo się cieszę z Twoich osiągnięć! :D. Grzanki z kozim serem? Bardzo chciałabym spróbować :D. No i zdjęcie z Joe Jonasem! Nie możliwe :D. Super!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›