Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dzisiaj przy śniadaniu (jajecznica z kiełbaską i szczypiorkiem) opiekunowie obwieścili nam, że na stok się dzisiaj nie wybieramy. Moja grupa była z tego szczególnie niezadowolona, a ja omal nie udławiłem się kawałkiem kiełbaski. Jak to, przecież przyjechaliśmy tu jeździć na nartach. Jęki zawodu zaraz zostały uciszone i okazało się, że zamiast zajęć z instruktorami mamy autokarową wycieczkę do Zakopanego. Pomimo to, że wspomniano też o jakiejś niespodziance nie byłem szczególnie zachwycony. Chciałem iść na narty. Jak się później okazało właściwym celem wycieczki był wjazd kolejką linową na Kasprowy Wierch. Byłem już na Kasprowym, ale co innego pobyt tam z Kate i chłopakami, a co innego z grupą napalonych narciarzy. Bo po Kasprowym chodziliśmy oczywiście całą grupą. W sklepie z pamiątkami kupiliśmy sobie po odznace górskiej i w ogóle świetnie się bawiliśmy. Potem dowiedzieliśmy się od pani Kremer, że my - czyli grupa zaawansowana - mamy zaplanowany zjazd z instruktorami z Kasprowego Wierchu Kotłem Goryczkowym, a cała reszta wraca do Zakopanego koleją linową. Lepszej wiadomości chyba nie mogliśmy usłyszeć. Choć z drugiej strony taki zjazd to nie byle co. Zupełnie co innego jechać po stoku, a co innego z Kasprowego. Trochę się jednak denerwowałem, a podczas zjazdu usiłowałem trzymać się blisko instruktorki. Wszystko poszło sprawnie i było super. Co nie zmienia faktu, że jak już dojechałem na sam dół, to tak strasznie trzęsły mi się nogi, że nie mogłem ustać w miejscu. Wrażenia niesamowite. Obiad jedliśmy w jednej z restauracji góralskich. Dostaliśmy leczo i ciasto z wiśniami na deser. Pyszne, w ogóle tutaj w górach wszystko mi smakuje. Po obiedzie mieliśmy czas wolny na Krupówkach. Spora część naszej grupy poszła do McDonalda, choć w warszawie przecież też jest i to niejeden, reszta zabrała się na gofry, a ja zostałem z Anielą. Chyba jako jedyni postanowiliśmy zrobić coś konstruktywnego i kupić pamiątki. Wysłałem kilka pocztówek do domu, choć na sto procent będę przed nimi, no i kupiłem kilka drobiazgów dla chłopaków i Kate. Do ośrodka wracaliśmy zmęczeni, ale w dobrych humorach.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ooo! To super niespodzianka! :D. Fajnie, że kupiliście pamiątki :D. A co do zdjęcia to jest mega :D. Takiego nikt nie będzie miał :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›