Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zaczęły się ferie i udało mi się uprosić Kate, żeby i w tym roku posłała mnie na obóz. Najpierw się roześmiała, pytała, gdzie się podział ten Kowalski, który rok temu zapierał się przed wyjazdem wszystkimi czterema kończynami, ale jechać pozwoliła. Dlatego dzisiaj o siódmej rano stawiłem się z bagażem i panią Ireną, która w tym roku ma robić za opiekunkę, na przystanku autobusowym przy jednym z warszawskich liceów. Jakaż była moja radość kiedy okazało się, że jedzie dobrze mi znana ekipa z zeszłego roku. Był Robert, była Ida, Cesia, byli wszyscy! A przynajmniej większość... Oczywiście staraliśmy się utrzymywać ze sobą kontakt, ale żeby tak się spotkać i powspominać nigdy nie było czasu. Pani Kremer też była. W sumie to mógłbym jechać nawet nikogo nie znając, ale to oczywiste, że czułem się o wiele pewniej mając przy sobie dwie dobrze mi znane nauczycielki i całą ekipę ze stoku narciarskiego. Mieliśmy jechać do Bukowiny Tatrzańskiej i tam spędzić najbliższe osiem dni. Niesprawiedliwością jest, że w tym roku skrócili obóz o dwa dni, no ale na takie rzeczy nie ma się wpływu, nieprawdaż? Na miejscu byliśmy koło siedemnastej, czyli teoretycznie godzinę później niż powinniśmy być. Wszystko przez korki, na które też nie można było nic poradzić, chociaż kierowca dwa razy próbował szukać pojazdu. Za drugim razem to poniekąd była moja wina. Strasznie mi się chciało do toalety, myślałem, że się zsikam, wieszałem się pani Irenie na ramieniu i dosłownie wymuszałem na niej przystanek. Więc chcąc nie chcąc, trzeba było objeżdżać korek. Zaraz po przyjeździe zostaliśmy nakarmieni (zupą pomidorową i makaronem z serem) i poprzydzielani do pokojów. Dostałem pokój z Idą, Anielą i Cesią. Pani Irena proponowała mi miejsce u nich, to jest u opiekunów, ale wolałem się integrować. Zaraz po tym jak się rozpakowaliśmy zostaliśmy zagnani na zbiórkę i podzieleni na grupy. My wszyscy, którzy byliśmy na obozie rok temu trafiliśmy do grupy zaawansowanej. I właściwie mogliśmy już iść. Pierwszorocznym przedstawiali regulamin. Wieczorem po kolacji było rozpoznanie terenu. No i skończyło się bitwa na śnieżki, a to wszystko przez Roberta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›