Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate siedziała skulona na kanapie w salonie pani Ireny. Nie miała odwagi popatrzeć nauczycielce w twarz.
- Katie, może już dość tego zamartwiania się? - zagadnęła pani Irena. - Jak widać jeszcze parę dni spokoju ci się przyda. - dziewczyna podniosła głowę.
- Przepraszam. - powiedziała.
- To nie twoja wina. - odpowiedziała pani Irena. - Najwyraźniej jeszcze nie wszystko jest w porządku skoro aż wymiotujesz z nerwów. Myślę, że zrobimy sobie dzisiaj taki spokojny wieczór. - zaproponowała po chwili. - Przy tej pogodzie najlepiej jest zostać w domu. Poczytać, napić się kawy, herbaty, może coś schrupać? - Kate skinęła głową. W domu - super! Książki - też super! Ale co schrupać? Orzechy, czekoladę, chipsy? Nie miała ochoty...
- Wczoraj kupiłam jeszcze opakowanie wafli ryżowych. - powiedziała pani Irena, jakby czytając jej w myślach. - Są też suchary. - Kate znowu skinęła głową.
Po małym przetrząśnięciu lodówki i szafek kuchennych obie przeniosły się do salonu. Kate miała na sobie dres nauczycielki, a pani Irena luźne, domowe rzeczy. Na stole stały wafle ryżowe, suchary, poćwiartowane jabłka, oliwki, ogórki konserwowe, orzechy ziemne, pokrojony piernik i dzbanek z zieloną herbatą. Pośrodku paliła się świeczka.
- Co pani czyta? - spytała Kate.
- Jeśli myślisz, że to jakaś wielka literatura, to muszę cię rozczarować! - podała jej książkę. - Zwykła obyczajówka.
- Widziałam u pani więcej kryminałów.
- Ale takie historie też od czasu do czasu lubię.

Pani Irena zaparkowała pod szkołą i wysiadła z samochodu.
- Jak, w porządku? - spytała.
- No, nie do końca. - odparła Kate. - Mam dzisiaj sprawdzian z matematyki.
- Dasz sobie radę. Jak dobrze napiszesz, to po południu pojedziemy na pizzę. - dziewczyna uśmiechnęła się.
Wieczór w pierwszorzędnej pizzerii rozpoczął się zupełnie nieźle. Sąsiednie stoliki zajmowali tylko starsi uczniowie i studenci. Kate z jednej strony czuła się dorosła i silna, z drugiej zaś przeszkadzały jej spojrzenia innych. Na szczęście znaleźli jeszcze jeden wolny, okrągły stolik w niszy, do połowy osłonięty palmą. Pizza była grubo obłożona serem, pieczarkami, cebulą i szynką. Po każdym kęsie z ust Kate zwisały serowe nitki, które w pewnej chwili pani Irena usunęła palcem wskazującym. Pingwiny pochłaniały pizze kawałek po kawałku i trzy zamówione ogromne placki zniknęły w mgnieniu oka.
- to co teraz? - spytał Kowalski.
- A w jakim sensie? - dopytała pani Irena.
- Kate nie jest już sama, ma panią. Pani ma dom, do którego Kate pewnie niedługo się przeniesie. A co... A co z nami? Byliśmy przy tobie, bo nas potrzebowałaś, ale teraz już nas nie potrzebujesz.
- Zastanawialiśmy się nad przeprowadzką z powrotem do Stanów. - dodał Skipper.
- Ale... Dlaczego? - spytała Kate.
- Nie jesteśmy ci do niczego potrzebni skoro pani profesor cię adoptowała. - kontynuował Kowalski. - Prześladowania się skończyły. Masz dom, mamę, koleżanki, prawie chłopaka - tak, nie myśl sobie, że nie widzimy, jak pożerasz Igora wzrokiem - fajną szkołę. Byliśmy z tobą, patrzyliśmy jak dorastasz, sami wiele się przy tobie nauczyliśmy.
- statystyczny czytelnik byłby usatysfakcjonowany. - dodał Skipper. - To jak książka z happy endem.
- Nie ma żadnego happy endu. - zaprotestowała Kate. - To nie koniec chłopaki. To dopiero początek.
  • awatar Hachie: Super! :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Biedna Kate... Pingwiny mimo wszystko nie powinny jej teraz zostawiać, nawet jak w jej życiu zaczyna się powoli układać ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›