Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 12 stycznia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate mocno ściskała panią Irenę za rękę. Wcale nie miała ochoty wychodzić z domu.
- Kate, musisz mnie puścić, do klasy z tobą nie pójdę. - odezwała się nauczycielka, stając przed pokojem nauczycielskim. Dziewczyna posłusznie cofnęła dłoń.
- Będzie dobrze. - pani Irena uśmiechnęła się do przybranej córki. - Pamiętaj, jesteś dzielna. Dasz sobie radę. - nauczycielka założyła jej za ucho kosmyk włosów. Kate uśmiechnęła się i z mocno bijącym sercem pomaszerowała do klasy.
- Kate! - dziewczyna odwróciła się, słysząc znajomy głos. - Cześć, już wróciłaś? - spytał Arek. - Wszystko w porządku, jak gardło?
- Eee... Dobrze, nic mi nie jest, dzięki. - odpowiedziała Kate.
- Wchodzisz? - Arek pokazał na drzwi klasy.
- Kate! - dziewczyna westchnęła. Teraz nie miała już wyjścia.
- Hej, patrzcie kogo znalazłem na korytarzu! - krzyknął Arek, wchodząc do klasy.
- Kate! - Annika od razu znalazła się przy dziewczynie. - Wreszcie jesteś, martwiłam się. Wszystko gra?
- Tak, nie martw się. - odpowiedziała Kate. Annika jeszcze raz mocno ją przytuliła i pociągnęła do swojej ławki. Kate zerknęła na Mirellę, siedzącą kilka miejsc obok.
- Dzień dobry. - do klasy weszła polonistka. - Wyspani? Gotowi do pracy? Kate! Jak miło, że do nas wróciłaś. Wszystko dobrze? - dziewczyna pokiwała głową, ale się nie uśmiechnęła. - Coś się stało? - Kate podniosła się z miejsca. Cały czas myślała o tym, że wszyscy na nią patrzą. - Kate... - dziewczyna spuściła głowę i zaczęła płakać. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że to wszystko kosztuje ją aż tyle nerwów. - Kto da koleżance chusteczki?- wszystkie, dosłownie wszystkie dziewczyny rzuciły się do toreb i plecaków. Na ławce Kate pojawił się stos najróżniejszych opakowań. Polonistka chyba wyczuła, że coś się dzieje, bo zdecydowała się uronić kilka minut cennego czasu na sprawy niezwiązane bezpośrednio z tematem lekcji.
- Coś się stało? - powtórzyła. Kate nadal milczała. Przyszło jej do głowy, żeby szepnąć, że źle się czuje, albo zapytać, czy może wyjść. Ale zanim zdecydowała się na jakiś ruch, polonistka powiedziała;
- Siadaj. - Kate usiadła i zerknęła na klasę. Spojrzenia wszystkich dziewczyn przepełnione były współczuciem, a chłopców ciekawością.
Kate wyjęła z torby zeszyt do biologii i usiadła obok Anniki. Od dwóch godzin źle się czuła. Bolał ją brzuch i było jej niedobrze, ale dwie lekcje do końca chciała jeszcze wysiedzieć.
- Dzień dobry. - do klasy weszła pani Irena. - Pamiętacie, ze dzisiaj piszecie sprawdzian? - Kate zagryzła dolną wargę. Zupełnie zapomniała... - Kate... Tobie na razie nie wpiszę oceny do dziennika. - powiedziała pani Irena.
- To mnie też proszę nie wpisywać. - Mirella zerwała się z miejsca.
- Słucham? - pani Irena jak zawsze była opanowana.
- Czuję się traktowana niesprawiedliwie. Dlaczego ona ma być na specjalnych prawach? - w klasie zrobiło się bardzo cicho. Kate była pewna, że pani Irena przywoła zaraz Mirellę do porządku, ale ku jej zaskoczeniu nic takiego nie nastąpiło.
- Niepotrzebnie reagujesz tak emocjonalnie Mirello. Kate spędziła trochę czasu w szpitalu, poza tym dziś przyszła na zajęcia po raz pierwszy od dwóch tygodni. - Mirella warknęła, że to nie jest wytłumaczenie i wyszła z klasy trzaskając drzwiami, a nauczycielka spokojnie wpisała do dziennika uwagę i rozdała testy. Pisany sprawdzian zupełnie Kate nie interesował. Skuliła się w sobie, myśląc tylko o jednym; czy Mirella też byłaby zdolna do tego, żeby zrobić jej krzywdę. Poczuła, że żołądek podjeżdża jej do gardła i podniosła rękę.
- Mogę do łazienki? - spytała.
- Tak. - odpowiedziała pani Irena. - coś się stało?
- Niedobrze mi. - Kate przyłożyła dłoń do ust.
- Annika, idź z nią. Albo nie, poczekaj. - pani Irena wstała od biurka i wzięła Kate pod ramię. Potem obie wyszły z klasy. Dziewczyna oddychała głęboko, usiłując się uspokoić, ale coraz bardziej miała ochotę zwymiotować.
- Kate... - odezwała się pani Irena. Kate pochyliła się nad umywalką. Próbowała jeszcze walczyć  z odruchem wymiotnym, ale nie dawała już rady.
- Spokojnie, nie denerwuj się. - szepnęła pani Irena, kiedy Kate krztusiła się nad umywalką.  Dziewczyna ochlapała twarz zimną wodą i mocno przytuliła się do nauczycielki. Strasznie trzęsły jej się ręce.
- Pani profesor... - odezwała się. - Czy pani mnie wzięła z litości? - pani Irena odsunęła się od niej. - Bo Dominika mówiła...
- Kate, nie wzięłabym cię do siebie, gdybyś nie była dla mnie kimś ważnym. No już... Odprowadzę cię do higienistki, a potem odwiozę do domu. Potem porozmawiamy.