Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 stycznia 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kate leżała w łóżku obserwując płyn w kroplówce, ale podniosła się do pozycji siedzącej, widząc wchodzącą do sali panią Irenę.
- Dzień dobry. - przywitała się nauczycielka. - Przywiozłam ci parę rzeczy. To, o co prosiłaś; piżama, kilka ubrań, bielizna, szczoteczka do zębów.
- Dziękuję. - wyszeptała Kate i zaraz się rozkaszlała.
- Oj, paskudnie to wygląda. - pani Irena musnęła palcami szyję, a Kate zrobiła to samo. Od dwóch dni wyczuwała na gardle tylko i wyłącznie twarde szwy. Dziewczyna momentalnie zmarkotniała. Przed oczami ciągle miała Dominikę ze scyzorykiem w dłoni, wciąż czułą na gardle ostrze.
- Kate... - odezwała się pani Irena. - Wszystko będzie dobrze. Dominika została relegowana. Co jak co, ale napaść na ucznia z nożem jest niedopuszczalna. A pani dyrektor powiedziała, że osobiście przyniesie ci kwiaty. - Kate kiwnęła głową, ale nie uśmiechnęła się. Po policzkach poleciały jej łzy, a ciałem wstrząsnął szloch.
- Hej... - pani Irena objęła dziewczynę ramieniem i przytuliła. - Nie płacz, będzie dobrze. Teraz już będzie dobrze. - Kate wtuliła się w nauczycielkę i szlochała teraz w jej sweterek, ale głaskanie po plecach działało na nią kojąco. Nikt nigdy nie okazywał jej miłości w ten sposób.
- No już... W porządku? - pani Irena wypuściła Kate z objęć. - A wiesz, że rano znalazłam Skippera śpiącego w moim pokoju? - Kate uśmiechnęła się i wytarła łzy.
- Pewnie miał koszmary w nocy. - wyszeptała. - Powinnam pani powiedzieć. On ma syndrom stresu pourazowego. - dziewczyna rozkaszlała się. - On się nie może o mnie martwić.
- Nic już nie mów, bo się wykończysz. Damy sobie radę. - zapewniła ją pani Irena.
- A Kowalski?
- Płacze. Chce, żebyś wróciła i żeby wszystko było po staremu. Nie pozwoliłam mu dzisiaj iść na uczelnię, taki był roztrzęsiony. O dziwo Szeregowy znosi to wszystko lepiej od niego. Nie wszystko rozumie, ale mówi, że jeśli będzie dzielny, szybciej do niego wrócisz. Wierzy w to.

Kate siedziała na łóżku z głową odchyloną w tył, podczas gdy lekarz zdejmował jej szwy. Dziewczyna nie odezwała się ani słowem, chociaż uczucie było co najmniej nieprzyjemne.
- Proszę bardzo, gotowe. - powiedział lekarz, wyjmując ostatnie nitki. - Pamiętaj, masz oszczędzać struny głosowe. Za chwilę powinna być po ciebie mama.
- Już jestem, dzień dobry. - odezwała się pani Irena, wchodząc do sali. - Mogę ją już zabrać?
- Tak. - odpowiedział lekarz. - Tu jest zwolnienie ze szkoły. Ma się oszczędzać jeśli chodzi o mówienie. No i ciągle jest w szoku. To właśnie pani córka potrzebuje teraz najbardziej.
- Oczywiście. Dziękujemy. Chodź Kate. - nauczycielka wzięła dziewczynę pod ramię i obie wyszły ze szpitala.
Kate bez słowa wsiadła do samochodu i zapięła pas.
- Pingwiny już nie mogą się ciebie doczekać. - powiedziała pani Irena, zapalając silnik. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Pani mnie weźmie do siebie? - spytała szeptem.
- Tak. Na te kilka dni na pewno. Ale wydaje mi się, że powinnaś pomyśleć o tej przeprowadzce. - Kate powoli pokiwała głową. Zaraz potem auto podskoczyło na wyboju i dziewczyna drgnęła niespokojnie, mocniej ściskając nogi. Strasznie chciało jej się do łazienki.
- Pani profesor... - zagadnęła. - Może się pani gdzieś zatrzymać? - pani Irena zerknęła na siedzącą obok Kate.
- Coś się stało? - spytała.
- Musze pójść do toalety. - odpowiedziała dziewczyna.
- Nie wytrzymasz do domu? Zostało nam jakieś pięć minut jazdy. - Kate pokręciła przecząco głową.
- Dobrze, momencik. - nauczycielka zjechała na parking przy stacji benzynowej i wysiadła z samochodu zaraz za Kate, biorąc dziewczynę pod ramię.
- Nie musi pani ze mną iść. - nieśmiało zaprotestowała Kate.
- Muszę. Lekarz powiedział, że wciąż jesteś bardzo osłabiona. Możesz mi tam stracić przytomność, uderzyć się w głowę i znowu będę musiała się wieźć na ostry dyżur.
Niedługo potem obie stały już pod domem nauczycielki. Kate zamarła w bezruchu z ręką na klamce.
- No, śmiało. - zachęciła ją pani Irena i Kate powoli otworzyła drzwi.
 

abc.atlant
 
No i mamy już rok 2017. Jak ten czas leci. A za dokładnie dwa miesiące i dwa tygodnie będę miał czternaście lat. Dwadzieścia jeden po przeliczeniu na pingwinie. Matko, ja już jestem dorosły! Szef też, choć wcale nie wygląda, ani się nie zachowuje (a teraz stoi za mną i morduje mnie wzrokiem). Tak czy inaczej sylwester w tym roku spędzaliśmy w domu. Ale też nie swoim, bo u pani Ireny. Tak na marginesie to Kate jeszcze przed feriami planuje przeprowadzkę do mamy. Ale wracając do Sylwestra. U pani Ireny byliśmy już koło południa, a potem we dwie zamknęły się w kuchni skąd kusiły cudowne zapachy jedzenia. W tym roku miało być niestandardowo i we czwórkę zastanawialiśmy się co one wymyślą. Właściwie to my nie mieliśmy nic do roboty i tylko włóczyliśmy się po domu. Szef od niechcenia przerzucał kanały w telewizorze, do spółki z Rico, bo bez przerwy wyrywali sobie pilota. Młody najwyraźniej gdzieś zniknął, ale chwilowo nikogo nie obchodziło gdzie jest i co robi, a już najmniej mnie, bo odkryłem, że pani Irena ma całkiem bogatą biblioteczkę. Odnalazł się magicznie kiedy przyjechała pizza wiejska na obiad. Pyyycha! Jeszcze nigdy nie jadłem nic tak dobrego, a i to był dopiero początek. Szef poszedł na zwiad i potem wypytywał damską cześć zgromadzenia po co im cały talerz placków na tortille. Odpowiedziały mu, że zobaczy wieczorem, a w ogóle to nie powinien w ogóle wchodzić do kuchni, zwłaszcza, że mieliśmy zakaz i że właśnie zepsuł niespodziankę. A potem, że zobaczy wieczorem, jeśli do tego czasu się nie domyślimy. Nie domyśliliśmy się. A wieczorem na stole stanęły trzy półmiski pełne tortilli. Czego tam nie było. Były tortille z krewetkami, meksykańskie, z łososiem i oliwkami, z kurczakiem i guacamole, z mięsem wołowym i jeszcze takie żywcem wyjęte z oferty KFC. Jak one t zrobiły nikt nie miał pojęcia, ale najważniejsze było, że wszystkim smakowało i chociaż martwiły się, że wyszło im za dużo to te trzy półmiski zostały w szybkim tempie opróżnione. Piliśmy szampana. Pani Irena i Kate normalnie, a my rozcieńczony z wodą. Szef stwierdził, że to skandal, bo przecież jesteśmy już wszyscy dorośli. Ale nic tym nie wskórał niestety.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Hehe też bym wcięła taką tortillę :D. Mogli już Wam dać normalnie tego szampana, nawet jak jest rozcieńczony z wodą to w końcu też alkohol, więc co to za różnica? :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›