Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Katrin, wstajemy, musimy ruszać w dalszą drogę. - odezwał się Thorin. Przed chwilą wrócił znad rzeki i zastał dziewczynę śpiącą. Słońce stało już wysoko, a planowali wyruszyć o świcie.
- Katrin... - krasnolud potrząsnął dziewczyną, dotykając jej po raz pierwszy odkąd opuścili Erebor. Dziewczyna tylko jęknęła, przewracając się na plecy. - Katrin! - Thorin położył jej dłoń na czole, była rozpalona. Leżała pod futrem z wysoką gorączką, miała podpuchnięte oczy i wyjątkowo rozgrzane policzki w dodatku jej usta były całe spękane. Dziewczyna wierciła się niespokojnie i mamrotała coś pod nosem. Zauważył pod jej powiekami maleńkie łzy.
- Legolas... - wyszeptała Katrin, majacząc w gorączce. Serce Thorina zamarło. Nawet przez sen musiała wspominać swojego elfiego kochanka. Krasnolud poczuł wzbierającą wściekłość. Wiedział jednak, że wbrew sobie zdążył przywiązać się do tej dziewczyny. W duchu żałował, że zabrał ją ze sobą, nie dlatego, że jej nie chciał, ale dlatego, że przewidywał takie wydarzenie.
- Thorin... - krasnolud poderwał głowę. Katrin wierciła się nerwowo pod futrem, zaciskając na nim pięść. - Thorin... - znów powtórzyła jego imię, a krasnolud już wiedział, że nie da jej tak łatwo umrzeć. Oderwał od swojej koszuli pasek materiału i zrobił z niego okład na czoło Katrin, który namoczył woda z rzeki. Usiłował wmusić w nią jedzenie i płyny, ale dziewczyna odwracała głowę, ilekroć podsuwał jej do ust kubek lub łyżkę. Wciąż majaczyła w gorączce. Zanim krasnolud się obejrzał słońce zaszło, a nad jego głową rozbłysła tarcza księżyca. Podczas gdy dziewczyna leżała na ziemi śniąc o elfim królestwie, Thorin siedział obok, nucąc melodię, tą samą, którą nucił dwa dni temu, podczas kąpieli.
Gdy Katrin otworzyła oczy, była noc dnia następnego, obok dopalało się ognisko, a ona leżała skulona pod futrem własnym i Thorina. Krasnolud leżał obok, pogrążony we śnie. Jęknęła, podnosząc się na łokciu i spojrzała prosto w oczy krasnoluda, który przebudził się, słysząc jęk.
- Byłeś tu cały czas? - zapytała cichutko.
- Większą część. - odpowiedział Thorin. Katrin spojrzała na niego.
-Słyszałam twoją pieśń. - Król spod Góry uśmiechnął się i dokładniej nakrył ją kawałkiem swojego płaszcza.
- Śpij i odpoczywaj, Katrin. - dodał.
Dziewczyna zbudziła się w środku nocy. Thorin nie spał, siedział plecami do niej i rzeźbił coś z małego kawałka drewna.
- Thorinie... - odezwała się dziewczyna. Krasnolud odwrócił się w jej stronę. - Kiedy leżałam tutaj chora jak przez mgłę słyszałam, że śpiewałeś jakąś pieśń. - powiedziała. - Mógłbyś zaśpiewać ją jeszcze raz?
- Nie. - odpowiedział twardo Thorin, wracając do swojego zajęcia.
- Proszę... - nalegała dziewczyna.
- Nie! - powtórzył krasnolud zrywając się z miejsca. Jednak chwilę potem stanął w miejscu, zaczynając nucić. - Tam gdzie chłód i gdzie zamglony szczyt, musimy iść nim przyjdzie świt, w otchłanie grot i jaskiń mrok, gdzie złoty skarb...
- Na zboczach gór jęczał las... - podchwyciła melodię Katrin.
- Wiał wiatr ponury w nocny czas... - teraz śpiewali już razem. - Płomieni ślad naznaczył świat, płonących sosen, iskier blask...
- Znasz tą pieśń. - stwierdził Thorin. - Skąd?
- Nie wiem. - odpowiedziała zgodnie z prawdą dziewczyna. - Melodia wydawała się znajoma, a słowa po prostu układały mi się w głowie. To niesamowite Thorinie.
- Czy niesamowite czy nie, powinnaś jeszcze odpocząć. - głos krasnoluda znowu zabrzmiał szorstko, kiedy odwracał się i odchodził.
- Gdzie idziesz?! - zawołała za nim Katrin.
- To nie jest twoja sprawa. - odpowiedział jej Thorin. Dziewczyna umilkła. Spuściła głowę. Sama nie wiedziała, dlaczego tak straszliwie jej smutno. Z powrotem nakryła się futrem i parła o najbliższe drzewo, patrząc prosto w ogień. Oczy zaszły jej łzami, które już chwilę potem płynęły strumieniami po policzkach. Dlaczego Thorin aż tak jej nienawidził? Bo była człowiekiem? Bo miała coś wspólnego z elfami? To nie były powody do nienawiści! Sama zaoferowała mu pomoc, której nie zaoferował nikt inny, a on odpłacał jej się w ten sposób! Katrin pociągnęła nosem i otarła oczy wierzchem dłoni, ale łzy wciąż płynęły strumieniami.
Thorin stojący zaledwie parę metrów dalej, słyszał szloch dziewczyny. I nie wiedział co miał zrobić w takiej sytuacji. Wiedział, że płacze z jego winy, wiedział, że ją krzywdzi, a jednak nie chciał przywiązać się do niej jeszcze bardziej. Do Żelaznych Wzgórz zostało niewiele ponad dwa dni drogi. Gdyby nie ludzka słabość i choroba już by tam byli. Po co upierała się, żeby z nim jechać? Co prawda jedno musiał jej przyznać, gdyby nie ona już pewnie by nie żył. Ale nie zmieniało to faktu, że dziewczyna była mu zbędna. Wyszedł zza drzewa, kierując się w stronę, z której widać było blask ognia. Katrin leżała na trawie, owinięta w futro.
- Katrin... - Thorin położył jej dłoń na plecach. Dziewczyna nawet nie drgnęła, choć oczy miała otwarte. Udawała, ze śpi. Chciała wiedzieć, co Thorin ma do powiedzenia. Krasnolud westchnął.
- Przepraszam. - wyszeptał, gładząc ją po plecach. Potem położył się kilka kroków od niej. Dziewczyna odważyła się odetchnąć głębiej. Po policzku spłynęła jej ostatnia łza. Odważyła się wstać dopiero kiedy miała całkowitą pewność, że Thorin śpi. Przykryła krasnoluda jego płaszczem, a sama ułożyła się z powrotem tam gdzie leżała, owijając się w swoje futro. Teraz mogła spokojnie zasnąć.
hobbittrailer12thorinpensivedec2911ranetbrt1.jpg
  • awatar Alex McPenguin: Ach te człowiecze problemy... Thorin i tak jest słodki, mimo że chamski. No ale...nie przywiązujcie się tak! Końcówka mnie złapała za serce.
  • awatar Hanti: Piękny, ale bardzo smutny rozdział.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›