Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 8 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Katrin przebudziła się, kiedy promienie słońca wdarły jej się pod powieki i przeciągnęła się. Thorin już dawno nie spał i teraz krzątał się wokół wierzchowców od niechcenia skubiących trawę.
- Widzę, że panna Katrin raczyła wreszcie wstać. - rzucił krasnolud, widząc, że dziewczyna wstaje z futra, na którym spała.
- Dzień dobry. - odpowiedziała Katrin, słysząc w głosie Thorina serdeczniejszą nutę. Najpierw skierowała się w stronę rzeki i ochlapała twarz zimną wodą, chcąc się pozbyć resztek snu. Po wieczornej kąpieli wciąż czułą się odświeżona i czysta. Zdecydowała się wykąpać po oświadczeniu Thorina, że oglądanie jej nago nie sprawia mu przyjemności. Dziewczyna rozmyślała o wczorajszym wieczorze podczas śniadania składającego się z chleba i sera i podczas pakowania juków. Teraz już wszystko rozumiała, a jeśli nie wszystko to przynajmniej część opowieści Thorina. Była tak zamyślona, że prawie wcale nie zwróciła uwagi na niebezpieczną ciszę wokoło i ledwo zdążyła uchylić się przed ostrzem, które wbiło się w pień drzewa tuż nad jej głową. Thorin stanął przed nią, wyszarpując miecz z pochwy. Chwilę potem zza krzaków wyłonił się ork. Katrin stała w miejscu jak wmurowana nie mogąc się ruszyć. Nigdy jeszcze nie widziała takiego orka. Tak umięśnionego i potężnego. Ani tak bladego.
- Azog... - odezwał się Thorin, mocniej ściskając miecz w dłoni.
- Kraak pushdug (krasnoludzkie ścierwo)... - wysyczał ork, zbliżając się do Thorina i Katrin. Dziewczyna wciąż stała jak sparaliżowana. Nie mogła oderwać wzroku od lewego przedramienia Azoga, gdzie zamiast ręki znajdował się teraz kawałek żelastwa, najprawdopodobniej służący do zabijania. Bo przecież nie do siekania kotletów.
- Thorinie... - odezwała się wreszcie Katrin. Krasnolud nie odpowiedział. Rzucił się na bladego orka z mieczem w ręce, bez tarczy i bez kolczugi. Azog z łatwością odpierał ataki Thorina i także spróbował atakować, ale krasnolud był zwinny i szybki. Nie dawał się tak łatwo zapędzić w sytuacje bez wyjścia. Po policzku spływała mu krew, bark najpewniej miał przetrącony, ale pomimo to nie mógł pozwolić sobie na choćby chwilę nieuwagi. Katrin spojrzała na Azoga, potem przeniosła wzrok na ostrze, które dał jej krasnolud.
- Nie ruszaj się! - wrzasnęła. Thorin obejrzał się na nią przez ramię, a dziewczyna rzuciła mieczem w orka. Ostrze wbiło się w sam środek klatki piersiowej. Azog padł na kolana, zaczerpnął jeszcze kilka chrapliwych oddechów i wreszcie zwalił się martwy na trawę. Katrin wyszarpnęła ostrze z piersi orka.
- Zabiłaś go. - wyszeptał Thorin. - Zabiłaś bladego orka. - powtórzył głośniej. - Mimo, że sam próbowałem tego dokonać wiele razy, nigdy mi się to nie udało. Pomściłaś jednego z moich przodków.
- To chyba dobrze. - odpowiedziała Katrin, wyjęła z torby bandaże, które przezornie przemyciła ze sobą do Śródziemia i pomagając sobie zębami, owinęła je na ramieniu krasnoluda.
- Powinniśmy ruszać dalej. - stwierdziła. - Tu nie jest bezpiecznie.
- Mogliśmy nie przeżyć nocy. - odpowiedział Thorin. - Mogłaś zginąć.
- Oboje mogliśmy. - słusznie zauważyła dziewczyna.
- Ty musisz wrócić do swojego elfa. Nigdy by mi nie wybaczył, gdybyś zginęła. - Thorin usiadł a w siodle i to samo zrobiła Katrin.
- Nie musisz się mną aż tak przejmować. Umiem radzić sobie sama. - odpowiedziała Katrin, wbijając pięty w boki wierzchowca. - Może mały wyścig? - spytała, już pędząc przed siebie. Thorin uśmiechnął się i również popędził wierzchowca. Chwilę potem oboje pędzili przez równinę ramie w ramię. Katrin roześmiała się czując wiatr rozwiewający jej włosy i chwilę potem to samo zrobił Thorin.
Słońce już zachodziło, kiedy zatrzymali się po raz pierwszy od rana. Jednocześnie miejsce noclegu wybrali na nocleg. Wieczór zaczynał robić się chłodny i Katrin szczelniej otuliła się futrem. Letnie dni przemijały i lada chwila miała nadejść jesień. Z drzew już spadały pierwsze liście. Dziewczyna usiadła w kucki pod drzewem, wzdychając ciężko.
- Jedz. - powiedział Thorin, wkładając jej w dłoń pajdę chleba i spory kawałek suszonego mięsa. Sam zadowolił się jedynie chlebem. Katrin sprawiedliwie podzieliła mięso na pół i wyciągnęła w jego stronę jedną część. Krasnolud tylko pokręcił głową.
- Jedz, musisz mieć siłę do dalszej drogi. - rzucił Thorin.
- A ty nie? - odpowiedziała pytaniem dziewczyna. - Thorinie, nie udawaj, że nie ma żadnego problemu. - krasnolud spojrzał na nią, jakby się nad czymś zastanawiając, ale po chwili wahania wziął od Katrin mięso. Dziewczyna uśmiechnęła się triumfalnie. Kiedy niebo zrobiło się stalowo-granatowe znów powtórzyła sztuczkę z przywoływaniem ognia, tym samym znów wzbudzając podziw Thorina. Nie nacieszyła się  nim jednak długo (zresztą wcale jej na podziwie nie zależało), bo krasnolud wstał z trawy, rzucając przez ramie, ze będzie nad rzeką i nie życzy sobie tam wścibskich panienek. Katrin w zamyśleniu pokiwała głową i znów usiadła pod drzewem, grzejąc się w blasku płomieni. Westchnęła ciężko. Zaczynała boleć ja głowa, ale po namyśle stwierdziła, że to nic niezwykłego. Pomimo tego, ze miała na sobie futro, zaczynała też drżeć z zimna. Skuliła się pod drzewem i objęła ramionami chcąc zatrzymać jak najwięcej ciepła w sobie. Zamknęła oczy, dotykając czołem kolan. W takiej pozycji zastał ja Thorin, wracający znad rzeki. Dziewczyna wciąż usiłowała powstrzymać drżenie całego ciała. Podniosła głowę, czując na plecach ciężar dodatkowego futra. Krasnolud uśmiechnął się do niej.
- Będzie ci zimno. - powiedziała. Thorin potrząsnął głową.
- Nie będzie. Poza tym popatrz na siebie, sama cała się trzęsiesz.
- Naprawdę mi niepotrzebne. - Katrin zdjęła z siebie okrycie, chcąc oddać je Thorinowi.
- Z władcą się nie dyskutuje. - rzucił krasnolud i to sprawiło, że dziewczyna zamarła wpół ruchu. Przysunęła się jak najbliżej ognia i położyła na trawie, przykrywając się dwiema warstwami futra. Kątem oka zarejestrowała, że krasnolud położył się obok niej i przez chwilę miała ochotę gwałtownie się odsunąć. Thorin leżał tak blisko, że dziewczyna czuła jego ramię na plecach, ale odkryła, że ani trochę jej to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, nie miała nic przeciwko bliskości krasnoluda. Ułożyła się wygodniej i chwilę później pogrążyła się w głębokim śnie.
Bez tytułu.jpg
  • awatar Hanti: Kurcze. Miałam przez chwile nadzieje, że Azog zabije Katrin, a Thorin Azoga. No cóż. Nie można mieć wszystkiego:). A Katrin i Thorina razem sobie nie wyobrażam. To by było okropne.
  • awatar Alex McPenguin: Sądziłam, że Thorin będzie zraniony przez Azoga. Robi się coraz bardziej słodko ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›