Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 września 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Katrin podskakiwała w siodle zmęczona niekończącą się jazdą konną. I chociaż zaczynało się już ściemniać, Thorin nie wspomniał ani słowem o postoju ani o noclegu.
- Thorinie... - odezwała się wreszcie dziewczyna. - Będziemy się zatrzymywać na nocleg?
- Oczywiście, ze będziemy. - odpowiedział krasnolud, prostując się w siodle.
- A moglibyśmy zatrzymać się teraz?
- Tutaj w nocy roi się od orków.
- Mhm... W takim razie zdaję się na ciebie. - Katrin uśmiechnęła się. Thorin spojrzał na nią, ale nie odpowiedział uśmiechem. Mimo to dziewczyna czuła, że krasnolud zaczyna się robić odrobinę serdeczniejszy wobec niej i odrobinę bardziej na nią otwarty.
- Zatrzymamy się bliżej lasu i rzeki. - wyjaśnił, choć dziewczyna wcale nie prosiła go o tłumaczenie. Skinęła tylko głową.
Słońce zdarzyło już na dobre skryć się za horyzontem, gdy wreszcie zatrzymali się nad rzeką Celdruin. Las sprawiał przerażające wrażenie, ale Katrin stwierdziła, ze da radę się do tego przyzwyczaić. Tymczasem bardzo potrzebowała kąpieli, dłonie miała całe w ziemi, włosy poplątane, miejscami sterczały z nich liście i drobniutkie gałązki. Nie podejrzewała Thorina o chęci podglądania jej podczas kąpieli, ale już sam fakt, że znajdował się gdzieś obok, strasznie ją onieśmielał. Krasnolud zrzucił z siebie grube futro.
- Nazbieraj drwa na ognisko. - polecił jej. Dziewczyna skinęła głową i weszła głębiej w las. Po mniej więcej półgodzinie była z powrotem, z naręczem gałęzi na ognisko, za to z zaskoczeniem stwierdziła, że Thorin gdzieś zniknął.
- Thorinie... - odezwała się niepewnie. - Thorinie! - powtórzyła głośniej, ale umilkła, słysząc niosący się wodą śpiew. Rzuciła drewno pod najbliższe drzewo i przedzierając się przez gałęzie i zarośla, zrobiła kilka kroków w stronę skąd dochodziła nucona melodia. Wychyliwszy się zza rozłożystego krzaka, momentalnie spłonęła rumieńcem. Thorin stał po pas w wodzie, oczywiście nago. To on nucił melodię, którą słyszała. Dziewczyna zakryła usta dłonią, a kiedy krasnolud odwrócił wzrok, momentalnie skryła się za krzakiem i już na czworaka poczołgała się do miejsca obozowiska.
Krasnolud wrócił do niej po dłuższej chwili. Katrin spojrzała na niego ze wstydem, malującym się w jej spojrzeniu. Thorin miał na sobie świeżą koszulę i spodnie.
- Żeby więcej nie przyszło ci do głowy mnie podglądać. - rzucił, pozornie w przestrzeń, ale dziewczyna wiedziała, ze te słowa skierowane były do niej.
- Nie podglądałam cię. - odpowiedziała, zdając sobie sprawę z tego, że zdradza ją rumieniec pokrywający policzki.
- Co w takim razie robiłaś nad rzeką?
- Wróciłam z drewnem i nie zastałam cię na polanie. Szukałam cię.... - dziewczyna przerwała, kiedy Thorin rzucił jej miecz w pochwie.
- Swojego nie miałaś okazji zabrać, prawda? - odezwał się krasnolud. - Wiem, że to nie jest twoje ostrze ale możesz sprawdzić jak leży ci w dłoni. - Katrin wyszarpnęła miecz z pochwy. Był odrobinę krótszy niż jej własna klinga, ale wyważenie i ciężar były mniej więcej te same.
- Dziękuję, nada się. - odpowiedziała. Krasnolud nie skomentował tego ani słowem. Wyjął z torby krzesiwo, zamierzając rozpalić ognisko. Katrin powstrzymała go ruchem dłoni. Skupiła się na stosie drewna, leżącego na trawie i wyszeptała kilka sindarińskich słów. W jednej chwili buchnęły płomienie, a Thorin odskoczył od ognia. Dziewczyna podniosła na niego wzrok. Krasnolud jeszcze chwilę wpatrywał się w płomienie, a potem przeniósł wzrok na Katrin. Potem uśmiechnął się szeroko.
- Jak to zrobiłaś? - spytał, siadając na trawie.
- Gandalf mnie tego nauczył. - dziewczyna również usiadła. - Tego i jeszcze paru innych rzeczy. Miałam się z nim spotkać kiedy znowu zjawię się w Śródziemiu, chciał, żebym została jego uczennicą, ale... Cóż, były ważniejsze sprawy.
- Dlaczego chciałaś ze mną jechać do Żelaznych Wzgórz? - spytał ni z tego ni z owego Thorin.
- Instynktownie wyczułam zew przygody. - roześmiała się dziewczyna, ale zaraz znowu spoważniała. - Opowiedz mi co się wydarzyło w Ereborze. - poprosiła. Krasnolud spojrzał na nią ponad ogniskiem.
- Mogę ci ufać? - upewnił się. Katrin skinęła głową. - Dobrze więc. Słyszałaś zapewne o Bitwie Pięciu Armii.
- Tak, Legolas mi opowiadał. - odpowiedziała Katrin. - Zawdzięczasz mu życie.
- Owszem. - Thorin skinął głową. - Są i tacy, którzy twierdzą, że zginąłem w walce z Azogiem. Udało mi się przeżyć, ale niestety to ścierwo również jest na wolności. Nikt go nie widział od paru lat, podobno zaszył się w ruinach Dol Guldur. Inna wersja tej historii mówi, że jest teraz gdzieś tu. Na Kruczym Wzgórzu... - Katrin wstrzymała oddech. Nagle las zrobił się jeszcze bardzie przerażający, a sama podróż tym bardziej niebezpieczna. - Mój siostrzeniec, Fili, został zabity, Kili na szczęście przeżył, ale śmierć brata odcisnęła na jego duszy bolesne piętno. Balin wysnuł teorię, że Erebor naprawdę skrywa zarazę, chorobę... Nie uwierzyłem mu i właśnie dlatego stało się tak jak stało.
- Thorinie... - odezwała się Katrin, ale krasnolud jej nie słuchał.
- Wszyscy przenieśli się do Morii, żyją sobie teraz w dostatku i złocie, a ja... Ja zostałem w Ereborze. Samotny król spod Góry, niegdyś władca, teraz wyrzutek. Pan Baggins uważał, że mnie również toczy choroba. I kto wie, może aż tak bardzo się nie pomylił...
- Thorinie... - spróbowała znowu dziewczyna. - Dla mnie jesteś wspaniałym władcą, który przecież przeszedł do historii. To znaczy, nie przeszedł, ale tą historią już jest... Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. - Katrin plątał się język. Thorin roześmiał się, a dziewczyna osłupiała. Pierwszy raz słyszała jak krasnolud się śmieje.
- Rozumiem doskonale panno Katrin. - odpowiedział. - A teraz niech lepiej panna pójdzie się wykąpać, bo widzę, że ma na to ogromną ochotę i położy się spać, bo przed nami ścieżka kręta i długa.
  • awatar Alex McPenguim: Już nadrabiam! ;P Katrin nie ładnie tak podglądać. Cóż z niej za pedofil xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Jak tam w szkole? Macie już pierwsze zadania domowe? Ja dzisiaj pierwszy raz poszłam do szkoły na popołudnie. To strasznie dziwne uczucie, wszyscy inni wracają już do domów, albo internatów, a ty dopiero idziesz do szkoły. Ale idzie się przyzwyczaić. Znalazłam tutaj swoich. Emilkę, Kubę i Julkę. Kuba i Emilia są ateistami, ale po klasie już poszła fama, że to sataniści, bo oboje słuchają hard rocka, metalu itd, a Emilka nosi na szyi obrożę z kolcami. Słyszałam rozmowę dwóch dziewczyn na temat "satanistów z mojej klasy". Stwierdziły, ze najlepiej trzymać się z daleka, bo jeszcze ich wciągną na te swoje czarne msze, a one by tego nie chciały. I teraz z przerażeniem patrzą też na mnie, bo widzą, że się z nimi dogaduję.
Mam tutaj naprawdę fajnych nauczycieli. Najbardziej chyba jak do tej pory lubię pana od kryminologii i biologiczkę. Biologiczka jest surowa, ale naprawdę fajna z niej kobieta. Jeśli tylko się postarasz możesz mieć u niej nawet sześć, ale tutaj to już konkursy i inne dodatkowe prezentacje. Za to facet od kryminologii to był policjant, wojskowy, mało tego, pracował w straży granicznej. Przed każdą lekcją mamy meldować mu o stanie klasy, ale nie tak normalnie. Postawa na baczność, wyuczony na pamięć tekst meldunku i w ogóle dyscyplina jak w wojsku. W ogóle to naprawdę bardziej się tu czuję jak w wojsku aniżeli w szkole. Na każdej lekcji jesteśmy aż do bólu zdyscyplinowani, a czegoś takiego nie było jeszcze w gimnazjum. Wyczuwa się, ze ludzie są dojrzalsi i w ogóle... Do listopada mamy czas na zakup mundurów, co prawda policyjnych, ale jednak. A poza tym czy wojsko czy policja, i tu mundur, i tu mundur.
Za to już po dwóch godzinach religii mam dosyć naszej katechetki. Babka jest naprawdę szajbnięta i wszędzie widzi diabła. Dzisiaj zrobiła nam pogadankę o symbolach satanistycznych. A na liście tychże symboli znalazły się; jing i jang (wiecie dlaczego to jest znak satanistyczny? Bo ciemna strona obrazuje Lucyfera, a Lucyfer nie jest równy Bogu), symbol płodności i kobiecości - "krzyżyk z kokardką" (takie kółko z krzyżykiem, a przecież to jest też znak płci kobiecej, więc ja tu nigdzie szatana akurat nie widzę), czy nawet hipisowska pacyfka. Poza tym Hello Kitty, Monster High i... Uwaga, uwaga, kucyki Pony. Hello Kitty dlatego, że człowiek, który wymyślił Kitty zawarł pakt z diabłem, który wyleczył jego córkę z raka jamy ustnej, Monster High, bo symbol czaszki z kokardką ma wprowadzić motyw śmierci do dziecięcych zabaw, a kucyki Pony, bo one zmieniają się w jednorożce, przechodzą w wyższe stopnie generacji, a jednorożec jest niemiły Bogu. Bez urazy dla wszystkich głęboko wierzących, ale jak dla mnie są to kompletne i wierutne bzdury. A jeśli ktoś mnie przekona, że to wszystko prawda, sama wyrzucę koniki mojej siostry i spalę swoją bransoletkę z Monster High.
Aha, bo ja zapomniałam z tego wszystkiego, że jutro wybieramy przewodniczącego klasy. Jestem kandydatką i mam cichą nadzieję, że mnie wybiorą. Muszę sobie ułożyć przemowę (nie, no bez przesady). Oczywiście dam znać jak poszło i w ogóle jesteście informowani na bieżąco o wszystkim co się dzieje w moim małym półświatku (także tym fikcyjnym).

Thorinie, nie umieraj! Nie waż mi się tego zrobić, Thorinie!
  • awatar Alex McPenguin: Właśnie słyszałam kiedyś o tym Hello Kitty, ale...kucyki?!
  • awatar Hanti: Fajnie, że znalazłaś nowych przyjaciół. Ludzie mogą sobie gadać, ale ważne, jaka jest prawda :)
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Super, że poznałaś osoby ^^. Yy coś chyba dziwna ta katechetka XDDDD walnięta jakaś ? Słyszałam no ale żeby kucyki i w ogóle ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›