Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dobrze, moi państwo, przed wami coś, co miało być one-shotem, a co zmieniło się w dłuższą historię, która - powiem szczerze - zapowiada się całkiem ok, przynajmniej dla mnie, bo sama jeszcze nie wiem co będzie dalej. Wypadałoby wymyślić jakiś roboczy tytuł... Ale to potem.

Katrin słaniała się na nogach, idąc przez równinę, gdzie kiedyś stoczono Bitwę Pięciu Armii. Nie zdawała sobie sprawy, że to właśnie to miejsce, była wykończona, głodna i spragniona. W dodatku niesiona torba ciążyła jej na ramieniu. A mimo to, kiedy podniosła głowę, wiedziała gdzie się właśnie znajduje.
- Erebor... - wyszeptała, patrząc na kamienne wrota, posągi krasnoludzkich władców i obejmując wzrokiem całą niedostępną twierdzę. Potem padła zemdlona na ziemię.
Ocknęła się na miękkim łożu, przykryta futrem. Kątem oka wychwyciła ruch obok siebie i nieznacznie przekręciła głowę. Na krześle, przy niewielkim rzeźbionym stole siedział krasnolud.
- Dzień dobry panno Katrin. - odezwał się miękko i odwrócił, spoglądając jej prosto w oczy.
- Witaj Thorinie. - odpowiedziała bez wahania dziewczyna, unosząc się do pozycji siedzącej.
- Co elfia księżniczka robi sama w tych stronach?
- Po prostu wylądowałam nie tu gdzie trzeba. - Katrin zarumieniła się. - Rzeczywiście powinnam być teraz gdzie indziej. Ale dość o mnie, co ty robisz tu całkiem sam? Gdzie się podziała reszta osławionej Kompanii Thorina Dębowej Tarczy? - wzrok krasnoluda przesłoniła mgła, a twarz przybrała srogi grymas.
- Dawno już mnie opuścili zarzucając mi zdradę rodu. - odpowiedział. - Teraz jak widzisz zostałem tutaj sam.
- Widzę, ale... Wciąż nie rozumiem dlaczego.
- Młode panny nie powinny wtrącać się w sprawy innych! - dziewczyna drgnęła. - Wybacz. - dodał Thorin już odrobinę spokojniej. - Żyją sobie teraz w Morii, a mnie zostawili tu gdzie teraz jestem. Może niegdyś byłem ich władcą i królem, teraz jednakże jestem nikim. Wyrzutkiem! Być może kiedyś, gdy zaufam ci już na tyle, że będę mógł ci cokolwiek opowiedzieć, dowiesz się dlaczego.
- Udało wam się odzyskać Erebor. - krasnolud odwrócił się, słysząc głos Katrin. - A jednak wasz ród się rozpadł. Dlaczego? Zamierzasz cokolwiek zrobić w tej sprawie?
- Owszem, zamierzam. - odpowiedział Thorin. - Zamierzam udać się na północ, do Żelaznych Wzgórz i tam prosić kuzyna o wybaczenie.
- Dain Żelazna Stopa. - szepnęła dziewczyna.
- Zapewne chciałabyś widzieć się z księciem Elfów, mam rację? - Katrin skinęła głową. - W takim razie daję ci czas na przygotowanie do drogi i odwiozę cię do niego. Mogę ci zaoferować coś z krasnoludzkiej garderoby. Twoje ubranie - krytycznym wzrokiem obrzucił bluzę i dżinsy Katrin. - za bardzo rzuca się w oczy. Na nic więcej z mojej strony nie licz.
- Dziękuję choć za to. - odpowiedziała dziewczyna, wstają z łóżka.
Niedługo potem dziewczyna wyszła z komnaty przebrana w krasnoludzkie spodnie i koszulę, na nogach miała buty uszyte z grubej skóry, na ramiona zarzuciła futro, a we włosy wplotła kilka koralików, chcą choć trochę przypominać kobietę z plemienia krasnoludów.
- Wyglądasz doprawdy komicznie. - ocenił Thorin, lustrując ją wzrokiem. - Ale na to już nic nie poradzimy.
- Thorinie, zanim ruszymy w drogę chciałabym... - zaczęła dziewczyna, ale krasnolud jej przerwał.
- Wierzchowce są już przyszykowane. Im szybciej znajdziesz się pod opieką księcia Elfów tym lepiej. - Katrin skinęła głową. Nie miała zamiaru kłócić się z dumnym władcą, królem spod Góry.
Zgrabnie wskoczyła na siodło i oboje, wraz z Thorinem, pogalopowali w stronę Mrocznej Puszczy, po drodze zatrzymując się jedynie na popas. Katrin uwielbiała jeździć konno, odkąd tylko Legolas ją tego nauczył, ale teraz podskakiwanie w siodle sprawiało, że tylko się męczyła. Fizjologia domagała się swoich praw, a dziewczyna nie mogła jeździć konno z pełnym pęcherzem. Coś w zachowaniu Thorina sprawiało jednak, że nie śmiała się odezwać, ani odejść nigdzie dalej podczas postoju.
- Thorinie... - odezwała się w końcu.
- Czego chcesz? - rzucił krasnolud, najwyraźniej rozwścieczony tym, że dziewczyna wyrywa go z zamyślenia.
- Postoju. - odpowiedziała natychmiast Katrin. Jechała teraz za nim, nie musiała więc patrzeć w jego kamienną twarz, na której nie zauważyła do tej pory nawet cienia uśmiechu. Thorin ściągnął lejce i zatrzymał wierzchowca.
- Nie więcej niż dwie minuty. - rzucił, nawet na nią nie patrząc. Dziewczyna zsiadła z konia i odbiegła w zarośla, a równiutko dwie minuty później była z powrotem. Krasnolud bez słowa ruszył dalej. Katrin zdążyła już zauważyć, że Thorin jest szorstki i niedostępny, więc dalszą drogę pokonali już bez ani jednego słowa ze strony dziewczyny. Kiedy dotarli do bram Leśnego Królestwa z pałacu wyszedł Legolas.
- Co cię tu sprowadza Thorinie? - spytał, kładąc dłoń na głowni łuku.
- Przywiozłem ci twoją zgubę. - odpowiedział krasnolud. Katrin zeskoczyła z konia, rzucając się w ramiona elfa.
- Legolas... - odezwała się, przytulając go mocno.
- Co ty masz na sobie Katrin? - odezwał się elf, a kiedy dziewczyna wyjaśniła mu, że w swoich ubraniach za bardzo rzucała się w oczy, zlustrował ją wzrokiem. - W tym dopiero rzucasz się w oczy. - stwierdził.
- To nieważne. - odpowiedziała dziewczyna kręcąc głową. - Tym razem nie mogę z tobą zostać. Naprawdę wybacz mi, ale jestem porzebna gdzie indziej. - Katrin obejrzała się na Thorina. - Muszę z nim jechać Legolasie. Wrócę, kiedy tylko będę mogła, przyrzekam. - Legolas podniósł wzrok na krasnoluda, który ten fakt przyjął bez zbędnych słów.
- Dbaj o nią. - powiedział, parząc mu prosto w oczy.
- Nie martw się, będę. - odpowiedział Thorin. Dziewczyna złożyła na wargach elfa długi pocałunek i z powrotem usiadła w siodle.
- Zapowiada się cudowna podróż. - powiedziała, zerkając na Thorina z uśmiechem. - Cieszę się, że mogę ci towarzyszyć.
- Nikt cię o to nie prosił. - odpowiedział krasnolud, ale uśmiechnął się przy tym lekko.

Ok, powiem szczerze, że to nie tak miało wyglądać na początku, niemniej mamy tutaj tak jakby alternatywne zakończenie i kontynuację Hobbita. Jak widzicie Thorin nie umarł, Erebor został odzyskany, ale po drodze stało się coś złego i Thorin z władcy stał się wyrzutkiem. Teraz postanawia wyruszyć w podróż ażeby prosić kuzyna o przebaczenie. Co się stało dowiecie się kiedyś tam, w miarę jak akcja się będzie rozwijać, powiem tylko, że będzie ciekawie. Będzie niewinny romansik, będzie nieodwzajemnione uczucie, będzie pożądanie, będzie wszystko. aha, jeszcze jedno, to opowiadanie nie ma nic wspólnego z główną historią z Legolasem. Ciąg dalszy nastąpi.
  • awatar Hanti: Hm. Thorin nigdy nie był święty, ale swoją rodzinę kochał i o nią dbał. Dziwne,że został wyrzutkiem. Ciekawe czy Fili i Kili też przeżyli.
  • awatar Alex McPenguin: Świetne! Thorin i tak jest najlepszy. Przynajmniej dla mnie... Wiedziałam, że będzie romnsik! Tylko szkoda, że uczucie nieodwzajemnione...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›