Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 24 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
bad girls.JPG

"Złe dziewczyny nie umierają" to książka, która wyróżnia się wśród innych zdecydowanie dzięki okładce. Jak dla mnie jest prześwietna i prześliczna, ale nie o okładce będę mówić, bo przejdę raczej do ważniejszych kwestii, takich jak na przykład fabuła.

Katie Alender stworzyła historię o Kasey i Alexis. Są to dwie siostry, które bardzo za sobą przepadają, które mają bardzo dobry kontakt, jednakże coś złego zaczyna dziać się z Kasey. Zaczyna się od tego, ze jej hobby - zbieranie lalek - przeradza się w obsesję, dziewczyna zaczyna zachowywać się agresywnie, zaczyna kłamać, mówi archaicznym językiem, co jest niecodzienne i zyskała nadludzką siłę. Z początku Alexis nie może w to uwierzyć, wydaje się jej, że ma omamy jednak okazuje się, ze w ich domu zamieszkało czyste zło i opanowało Kasey. Teraz Alexis musi uratować młodszą siostrzyczkę, musi wyrwać ją ze szponów zła, jednak potrzebna jej będzie pomoc.

"Złe dziewczyny nie umierają" to książka o bardzo niezwykłej fabule, przyznam szczerze, że jeszcze nie czytałam czegoś takiego, a czytałam horrory., czytałam młodzieżówki, czytałam paranormale... To wszystko jest zmieszane ze sobą w tej właśnie książce, dlatego jest tak osobliwa. Katie Alender stworzyła coś naprawdę nietypowego jednak czy to coś nietypowego jest dobre, czy przeciętne...

Standardowo zacznę od plusików. Jak mówiłam nietypowa fabuła, która zdecydowanie jest plusem, bo cały czas czytać to samo, cały czas czytać książki o podobnej tematyce, to jednak trzeba czasem odmiany. I wydaje się, że to wszystko się już przejada. Tutaj tego nie ma. To jest coś nowego, taki powiew świeżości. Następną sprawą jest ten dreszczyk emocji podczas lektury. O dziwo "Złe dziewczyny nie umierają" powodowała u mnie gęsią skórkę i naprawdę czułam się nieswojo czytając ją, czułam się odrobinkę zagrożona... Nie wiem czy to nie jest przesadne słowo, ale coś w tym stylu... Autorka opisuje wszystko w taki sposób, że naprawdę szybko wczuwamy się w tę atmosferę, z łatwością wczuwamy się w tą powieść i w niektórych momentach sami czujemy, że coś się tam gdzieś czai. Naprawdę bardzo fajnie ta książka została napisana, naprawdę bardzo fajny pomysł...

Mamy tutaj taki jakby horror, mimo tego, że jest paranormalny wątek, a może właśnie dzięki temu. Jednak nadal jest to literatura młodzieżowa. Postacie są jeszcze niedojrzałe, fanie wykreowane, ale niektóre naprawdę płaskie. Nie dało się z nimi zaprzyjaźnić, nie dało się ich bliżej poznać. Katie Alender starała się wpleść do powieści odrobinkę romansu, ale naprawdę jest go bardzo malutko, tak jakby w ogóle go nie było. I nie robi to zbytniej różnicy czytelnikowi, bo romans nie jest tu kluczową sprawą.

Jedną sprawą, która odrobinkę mnie tutaj gryzła był "podział klasowy" w szkole. Wiecie, jak w każdym serialu dla młodzieży, są kujony, buntownicy i ci popularni, z wyższej ligi. Tutaj było to samo. Tylko grupki miały swoje specyficzne nazwy i ja w ogóle nie rozumiem dlaczego, po co... Po co Kartie Alender musiała to w ogóle wsadzić do tej książki. Chciałabym się też odrobinkę więcej dowiedzieć o duchu, który opętał Kasey. I dlaczego to musiała być jednak w większej mierze młodzieżówka?

"Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender, to książka która ma naprawdę wspaniałą okładkę, która ma wspaniałą fabułę, ale ja nawet nie czytając opis wiedziałam, ze chcę ją przeczytać, głownie dlatego, że zwróciłam na okładkę uwagę. Byłam naprawdę tą powieścią bardzo zainteresowana, jednak troszeczkę jakby czegoś mi tu brakowało. Jeśli macie ochotę na powieść inną niż wszystkie to możecie spróbować to przeczytać, może wam też przypadnie do gustu, jednak odnoszę wrażenie, ze nie powinny jej czytać osoby, którym naprawdę zależy na wątkach miłosnych, bo tutaj znajdą tego niewiele.
  • awatar Hachie: Szczerze mówiąc zaciekawiłaś mnie, jestem ciekawa tej książki, bo w sumie z tego co czytam w twojej recenzji z taką książką też nie miałam jeszcze do czynienia. Być może jak znajdę chwilę wolnego czasu to po nią sięgnę! ;)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Widzę, że książka jest całkiem spoko :). Ciekawa jestem jak się skończyła, ale ćśśś, nic nie mów :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›