Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 września 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Następnego dnia Skipper przebudził się już we własnym łóżku, w świeżutkiej pościeli.
- Jak samopoczucie? - spytałam, kiedy pingwinek zszedł do kuchni. - Coś ci się śniło? - Skipper pokręcił głową.
- Nie, niespecjalnie. - odpowiedział. - A czemu pytasz?
- Pierwszy sen w nowym miejscu jest bardzo ważny. - powiedziała ciocia Krysia. Pingwinek już bez słowa przekroił bułkę i rozsmarował na niej masło orzechowe.
- Mam nadzieję, że nie przyśni mu się żaden koszmar. - Skipper zamarł wpół ruchu, słysząc co powiedziałam. Do tej pory o koszmarach wiedziałam tylko ja, ale teraz... Dopiero poniewczasie zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam. Spojrzałam na Skippera, kiedy trzymany przez niego nóż z brzękiem upadł na podłogę.
- Skipper... - odezwałam się, ale pingwinek jak oparzony zerwał się z miejsca i pognał po schodach do swojego pokoju. W oczach Skippera stanęły łzy, ale otarł je zdecydowanym ruchem skrzydła. Zwinął się w kłębek na kołdrze. Miał ochotę rozpłakać się jak mały pingwinek, ale nie mógł do tego dopuścić. Z przyzwyczajenia mocno zacisnął powieki i zatkał uszy.
- Opanuj się. Nie płacz. Nie krzycz. Jesteś dowódcą, jesteś ideałem. Nie możesz sobie pozwolić na choćby chwilę słabości. - wyszeptał przez łzy.
- Skipper... - odezwałam się, zaglądając do pokoju.
- Obiecałaś mi. - powiedział pingwinek. - Obiecałaś...
- Kochanie, przepraszam, wyrwało mi się. Nie chciałam żeby to tak zabrzmiało. - tłumaczyłam się.
- Nie jestem twoim kochaniem! - wyrwało się Skipperowi. - Obiecałaś, że nikomu nie powiesz! Obiecałaś!
- Przepraszam... - wyszeptałam.
- Nie przepraszaj, wyjdź! Po prostu wyjdź! - pingwinek pokazał mi drzwi, a ja posłusznie wycofałam się za próg.
W porze obiadu pingwinek wreszcie zdecydował się zejść na dół. Nie jadł śniadania i zaczynał być już porządnie głodny. Najpierw jednak musiał coś jeszcze zrobić.
- Kate... - odezwał się, ciągnąc mnie za fartuszek.
- Słucham? - odezwałam się odrobinę bardziej szorstko niż zamierzałam. Skipper wziął głęboki wdech.
- Przepraszam cię bardzo serdecznie za moje skandaliczne zachowanie. - powiedział, składając skrzydła na plecach. Odwróciłam się od kuchenki i przykucnęłam przy nim.
- Nie gniewam się. - powiedziałam. - To ja powinnam ciebie przeprosić. Obiecałam ci, że nikomu nie powiem, a teraz wygadałam się przed ciocią. Przepraszam skarbie, naprawdę mi się wyrwało.
- W porządku, rozumiem. Było minęło. - pingwinek kiwnął głową. - Będzie jakiś obiad, bo wiesz, nie jadłem śniadania, jestem głodny.
- Będzie, będzie, dla ciebie nawet i potrójna porcja.
Postawiłam na stole na tarasie naczynie żaroodporne.
- Proszę bardzo. Specjalność zakładu, quiche lotaryński plus szaszłyki z warzyw, a do tego sałatka rzymska z pomidorami. - pingwinom wręcz zaświeciły się oczka, a ciocia Krysia nawet się oblizała.
- Pyszne. - stwierdziła Agata. - Naprawdę pyszne, masz talent kulinarny. - dodała, wkładając widelec do buzi.
- Dajcie spokój, to najprostsze danie jakie można zrobić.
- Najprostsza jest zupa. - skwitowała ciocia Krysia. - To naprawdę jest dzieło sztuki.
- A chwaliłam wam się już, że mój Kowalski zdał na uczelnię? - spytałam, chcąc zmienić temat.
- Nie wspomniałaś ani słowem. - odpowiedziała ciocia Cenia. - Naprawdę Kowalski? Gratuluję. - pingwinek spojrzał na pana Janusza, który posłał mu uśmiech.
- Kowalski, mówię do ciebie! - odezwała się Agata. - Co będziesz studiować? - Kowalski wyrwał się z zamyślenia.
- Dostałem się na wydział chemiczny, na politechnikę. - odpowiedział. - W październiku mam pierwszy wykład i... - Kowalski przerwał, kiedy ciocia Jola jęknęła i położyła rękę na brzuchu.
- Janusz... - odezwała się. - Janusz, zaczęło się, będę rodzić.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: No wiesz ? Jak mogłaś skończyć w najlepszym momencie ? - powiedziała strzelając ogromnego focha.
  • awatar Alex McPenguin: Janusz, do auta bo rodzę, Janusz! Jak mnie śmieszy to imię xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje maluchy powoli przyzwyczajają się do mieszkania w internacie i powoli robią się coraz śmielsze. Dziś postanowiły ukraść mi paczkę paluszków cebulowych i nawet rozkminiły jak otworzyć opakowanie.
20160920_180414.jpg

O, proszę! Dostały się do środka i jeszcze zgrywają niewiniątka, że co złego to nie one. I tak bym się podzieliła, bo kiedy widzę te ich maślane oczka to... Ale liczy się sam fakt, że wzięły bez pytania.
20160920_180543.jpg

Kowalski zjada już któregoś z kolei. Strasznie mu smakują, ale muszę pilnować, żeby nie zjadły za dużo, bo już wieczór i w nocy będą ich bolały brzuszki. Co nie zmienia faktu, że to przeuroczy widok.
20160920_180640.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›