Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Mam prawie miesięczne opóźnienie w publikowaniu rozdziałów.

Skipper przeleżał całe popołudnie i wieczór. Pingwiny chodziły po domu nie tyle zaniepokojone co wystraszone. Z ich dowódcą stało się coś złego i to tak nagle. Do pokoju nie śmiały wejść, chociaż był już najwyższy czas kłaść się spać. Pierwszy przemógł się Kowalski. Ostrożnie wsunął się pod kołdrę i przewrócił na bok, tak żeby cały czas móc obserwować dowódcę. Uśmiechnęłam się do niego, gładząc śpiącego Skippera po policzku, a Kowalski w odpowiedzi wykrzywił dziób w dziwnym grymasie, który od biedy mógł być uśmiechem.
- Co z Szefem? - spytał Szeregowy, przytulając mnie.
- Już wszystko w porządku kochanie. - odpowiedziałam. - Skipper usnął, więc i ty kładź się już spać.
Rano Skipper obudził się z o wiele lepszym samopoczuciem i nawet nabrał ochoty na śniadanie.
- Dzień dobry. - odezwał się wchodząc do kuchni, gdzie na razie mieliśmy tylko stół i krzesła.
- Jak się czujesz? - spytałam.
- Już lepiej, naprawdę. - odpowiedział pingwinek. - Dostanę coś do jedzenia?
- Tak, oczywiście. Proszę bardzo. - podałam Skipperowi drożdżówkę w kształcie motylka, po czym przyłożyłam mu dłoń do policzka. - Nie masz już gorączki. - stwierdziłam. - To dobrze. Zaraz będzie tu firma przeprowadzkowa, więc będziesz mógł sobie umeblować pokój. A potem oczekujemy panów ze sklepu meblowego.
Wyładunek i wnoszenie mebli do domu nie trwało długo i jeszcze przed południem zdążyliśmy wstawić do kuchni szafki i kuchenkę, komplet mebli do pokoju Skippera i część do Kowalskiego. Temu ostatniemu mieli jeszcze przywieźć meblościankę.
Samochód ze sklepu przyjechał niedługo potem.
- Dzień dobry szefowo. - odezwał się jeden z mężczyzn, salutując mi. - Od czego zaczynamy?
- Chyba od meblościanki. - odpowiedziałam.
- Ale której? - mężczyzna podrapał się w głowę.
- Tej z niebieskim. - wobec tego odpowiednie pakunki zostały wyciągnięte i zaniesione do pokoju Kowalskiego. Pingwinek odwrócił głowę. Biedził się właśnie z ogromną mapą nieba, którą usiłował przypiąć na ścianie.
- Kate, pomożesz mi? - poprosił.
- Pomogę, jak skończymy. Przywieźli ci meblościankę. Zaraz pomożesz mi skręcić
- Szefowa sobie głowy nie zawraca, ja skręcę. - odezwał się mężczyzna. - Gdzie teraz?
- Regały na górę. - odpowiedziałam. Potem przyszło nam do wyjmowania z ciężarówki meblościanki, kanapy, foteli i stolika do salonu i regałów, biurka i łóżka do mojego pokoju. Robota szła szybko i zgrabnie, a efekt końcowy był więcej niż zadowalający. Najbardziej zadowolona byłam z pokoju Rico i Szeregowego. Podzielony na pół dwoma regałami ustawionymi przez środek pokoju. Z jednej strony wytapetowany w jednorożce, z drugiej w motyw grzyba po wybuchu bomby atomowej. Salon był biały, może poza regałami, które były ciemnobrązowe.
- Bardzo tu różowo. - stwierdził Kowalski, zaglądając do mojego pokoju. - Ale strasznie ładnie sobie tu urządziłaś. Pasuje to do ciebie. - nie zdążyłam odpowiedzieć, bo usłyszałam dzwonek do drzwi, a zaraz po nim radosne;
- Dzień dobry! - wybiegłam do korytarza i uśmiechnęłam się na widok cioci Krysi z resztą rodziny.
- No, ładnie się tu urządziliście. - pochwaliła ciocia. - Jak długo już tu mieszkacie?
- Prawdę mówiąc przed chwilą skończyliśmy stawianie mebli. - odpowiedziałam, jednocześnie witając się z wujkiem Romkiem, przytulając ciocię Cenię i ściskając się z Gosią i Agatą.
- No, a ja widzę, ze jesteśmy w komplecie. - powiedziała babcia Józia, która właśnie przekroczyła drzwi wejściowe razem z ciocią Jolą i wujkiem Januszem.
- Ciociu, ty chyba nie powinnaś jeździć w takim stanie. - zwróciłam uwagę cioci Joli.
- Daj mi spokój, wystarczy, ze Janusz się nade mną trzęsie. Do porodu został jeszcze tydzień.
- Tylko tydzień. - odpowiedział pan Janusz.
- Naprawdę strasznie miło was widzieć. - powiedziałam. - Ale tak kompletnie bez uprzedzenia... Nie mamy nawet obiadu, żadnego ciasta...
- Tym się nawet nie przejmuj. - ciocia Krysia podała mi naczynie żaroodporne. - Wołowina z morelami. - wyjaśniła. - A gdzie czarno-białe? - tymczasem pingwiny przysiadły na schodach, zupełnie zdezorientowane nagłym pojawieniem się wokół tylu ludzi.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Wyobrażam sobie te pokoje i faktycznie efekt jest więcej niż zadowalający.
  • awatar Alex McPenguin: Tydzień do porody? Dzieci lubią zaskakiwać (denerwować też, ale mniejsza o to) i na pewno urodzi się ten mały szkrab wcześnie. Powiedz że będzie cesarka, bo będzie biedną kobietą! Czekam na next'a. Rozdział oczywiście świetny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›