Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kiedy Katrin obudziła się rano Thorina nie było nigdzie obok niej. Rozejrzała się z przestrachem, ze krasnolud zostawił ja w lesie na pastwę orków i innych dzikich stworzeń, ale nie. Stał przy wierzchowcach, właśnie siodłając jednego z nich.
- Wstawaj, musimy jechać. - odezwał się Thorin, widząc, że dziewczyna już nie śpi. - Śniadanie zjesz po drodze. - Katrin bez słowa podniosła się z trawy.
Cały dzień jazdy minął jej na rozmyślaniach i nawet nie zorientowała się kiedy znowu zaczęło się ściemniać, a krasnolud zatrzymał się na leśnej polanie. W dali widać już było zarysy Żelaznych Wzgórz i Katrin oszacowała, że czeka ich jeszcze około jeden dzień drogi.
Thorin milczał podczas gdy jedli na kolację prowizoryczny gulasz warzywny.
- Spędziłem zbyt wiele czasu, zastanawiając się nad sobą. - odezwał się w końcu, oddając dziewczynie drewnianą miskę. - Przeceniam znaczenie różnych spraw. Zrobiłem coś bardzo samolubnego... i nie jestem... odważny. - zmrużył oczu, spoglądając w ogień.
- Przestań. - Katrin oderwała wzrok od gwiezdnego nieba. - Nikt nie jest doskonały. - w jakiś sposób przysunęli się do siebie bliżej. Ich ramiona się muskały. Katrin miała wrażenie, jakby przez jej skórę płynął prąd. W Thorinie pod majestatyczną otoczką zdecydowanie ryło się coś więcej.
- Mam nadzieję, ze tak naprawdę nie postrzegasz samego siebie w taki sposób. - powiedziała. Odwrócił się i spojrzał na nią, mrużąc oczy.
- A jak ty mnie postrzegasz? - zapytał miękko.
- Nie chcesz wiedzieć. - czekał na odpowiedź. - Uważam, że jesteś... - jej głos ścichł tak bardzo, ze prawie umilkła. - niebezpieczny.
- Dlaczego? - wyszeptał.
- Ponieważ - zaczęła, rozumiejąc, ze nie pozostał inny wybór jak tylko ubrać to w słowa. - Sprawiasz, ze zaczynam się zastanawiać zbyt głęboko. - odwrócił się cały, aby na nią spojrzeć.
- Nigdy nie spotkałem nikogo podobnego do ciebie. - Katrin poczuła między nimi gwałtowne, niemal magnetyczne przyciąganie. Sprawiło, ze zaschło jej w gardle. Zanim była w stanie znaleźć odpowiedź, Thorin wyciągnął rękę i ujął jej dłoń. Pod jego dotykiem jej ciało zesztywniało. Rozeszło się po nim dziwne ciepło, zupełnie jakby miękły jej kości. Ze zdziwieniem stwierdziła, że nie było to nieprzyjemne uczucie. Pragnęła cofnąć rękę, lecz stwierdziła, że nie jest w stanie. Jej zmysły wyostrzyły się ostatnio do niezwykłego stopnia. W każdym momencie atakowały ją zapachy, dźwięki, widoki i smaki. stwierdziła, ze nie jest w stanie przebywać w pobliżu świeżo rozpalonego ognia, gdyż opary drewna przyprawiały ją o mdłości. Potrafiła wyraźnie rozróżnić słowa rozmów prowadzonych szeptem przez ludzi, których mijali, przejeżdżając obok. Słodycz jabłka okazywała się niezrównaną rozkoszą. Była świadoma, że to wszystko dzieje się za sprawą magii, która gromadziła się w niej, a której jeszcze nie potrafiła do końca kontrolować.
W dodatku Katrin stała się bardziej świadoma własnego ciała niż kiedykolwiek wcześniej. Co prawda wywodziła się w prostej linii od sindarińskich magów, ale przede wszystkim była kobietą. Wydawało jej się, że pożądanie tłamszone od kilku nieznośnie długich dni, teraz wprost w niej płonęło. Obecność Thorina stała się wyszukaną torturą. Gdy był blisko, oddech jej przyspieszał, dotyk jego dłoni przyprawiał o lubieżny dreszcz. Ogarnął ją spokój  przez chwilę oboje trwali  ciszy. Nie trzeba było więcej słów.
- Katrin... - Thorin usiadł teraz naprzeciwko dziewczyny. Bez słowa zbliżył usta do jej warg. Nie odważyła się pozwolić mu, by ją pocałował, że strachu, że całkowicie straci panowanie nad sobą.
- Nie mogę Thorinie. - odpowiedziała, odsuwając się.
- Dlaczego? - krasnolud wpatrywał się teraz prosto w jej oczy.
- Dobrze wiesz. - Katrin odwróciła głowę. Thorin wciął ją za ramię i przyciągnął do siebie. Potem wpił się w jej usta, przyprawiając dziewczynę o dreszcz. Siedzieli przy słabnącym ogniu, przytulając się do siebie tak mocno, jakby nic nie było w stanie ich rozłączyć. Uniósł dłoń do jej skroni i dotknął pasma włosów. Odsunęła się odrobinę, zażenowana, lecz on pokręcił głową i poprowadził palce po linii prowadzącej do szpilek, które przytrzymywały jej włosy na karku, związane w niedbały węzeł. Delikatnie rozpuścił jej włosy i patrzył, jak opadają na ramiona. Pochylił się naprzód i lekko pocałował ślad na szyi, połyskujący płomień, który, jak wiedział, oznaczał promień magii w jej wnętrzu. Jedną dłoń wsunął pod włosy na karku, a drugą mocno trzymał ją w talii. Dotknął ustami jej ust i dziewczyna zatopiła się w pocałunku najsłodszym podczas jej całego długiego życia. W cieple żarzącego się drewna rozebrali się nawzajem powoli i nieskończenie ostrożnie. Zagłębienia och ciał wypełniły cienie, a nieregularne plam światła dodawały blasku krzywiźnie ramion i bioder.
Katrin otworzyła oczy, po czym dość gwałtownie uświadomiła sobie co robi. Odsunęła się gwałtownie.
- Thorinie, ja nie mogę. - powiedziała. - Przepraszam, nie mogę. - zgarnęła z trawy swoje ubranie i odbiegła w głąb lasu. - krasnolud powiódł z Anią wzrokiem. Sam nie wiedział dlaczego to zrobił, ani co dokładnie się stało. wiedział tylko, ze dziewczyna budzi w nim żądze, których dawno już nie czuł.
Katrin zaszyła się w głębi lasu. Drżącymi dłońmi włożyła koszulę i spodnie i usiadła pod drzewem. Przywołała do siebie ogień, który zapłonął jej w dłoni, nie parząc ani odrobinę wrażliwej skóry. W oczach dziewczyny zalśniły łzy. Dlaczego to zrobiła? Wzbierała w złość i żal i już chciała wrzasnąć na cały głos i cisnąć przed siebie ognistym pociskiem, ale powstrzymała się, widząc, że ogień w jej dłoni robi się niespokojny. Żywioł reagował na jej uczucia. Teraz płonął niespokojnie, a krawędzie płomieni były poszarpane. Dziewczyna uspokoiła oddech. A przynajmniej starała się uspokoić. Zaobserwowała, że również ogień się uspokoił. Zacisnęła pięść i płomienie zniknęły. Katrin zerwała się z trawy i pognała z powrotem do obozowiska. Nowe zjawisko zaniepokoiło ją i wystraszyło, dopiero teraz zdała sobie sprawę, ze nie potrafi kontrolować swoich mocy nawet w minimalnym stopniu i ze tak naprawdę nic nie wie o magii, która drzemała w niej tyle lat. Wybiegła na polanę.
- Thorinie! - krzyknęła przez łzy. chciała zawołać jeszcze raz, ale z jej gardła nie wydobył się nawet najcichszy dźwięk. Ognisko wciąż płonęło, ale brakowało jednego wierzchowca. Krasnoluda tez nie było.
  • awatar Alex McPenguin: Thorin: Nie chcesz się ze mną całować? Nie obchodzi mnie to, dawaj tą mordę! xD No i co ona zrobiła?! Gdzie jest Thorin?! On jest za słodki żeby go tak potraktować... Dopiero chce go, jak się coś dzieje. Nie ma tak, teraz sobie radź sama. Rozdział świetny, kocham! Zdjęcie Thorina na końcu jest boskie, aww... Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy ^^
  • awatar Hanti: Podczas czytania tego rozdziału cały czas miałam otwarte usta, jak karp. Zgadzam się zAlex McPenguin i czekam na więcej! <3
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Zgadzam się z resztą. Czekam na kolejne rozdziały ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›