Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Skipper obudził się najpóźniej z nas wszystkich. Instynktownie wyczuł, ze nikogo koło niego nie ma, bo oczu nie otworzył od razu. W głębi duszy wciąż miał nadzieję, ze leży w sowim łóżku, w swoim pokoju, że to wszystko co wydarzyło się w przeciągu ostatnich dni to tylko sen. Zebrał się na odwagę i otworzył oczy. Westchnął ciężko. Leżał na materacu, w pustym pomieszczeniu, które w przyszłości miało się stać moim pokojem. Zwlókł się z legowiska i podreptał do łazienki. Zastukał skrzydłem w drzwi, widząc, ze jest zajęta.
- Mogę? - odezwał się.
- Tak, chodź. - odpowiedziałam mu. Pingwinek wślizgnął się do środka. Wciąż jeszcze byłam w piżamie, ale już po śniadaniu, bo brałam się właśnie za mycie zębów.
- Hej, jak się spało? - spytałam.
- Tak sobie. - Skipper wdrapał się na sedes, a ja odwróciłam się, zapewniając mu minimum prywatności.
- Skipper... - odezwałam się, kiedy pingwinek zrobił już swoje. - Miałeś koszmary w nocy? Skipper pokręcił głową przecząco. - Poczekaj. - przykucnęłam przy pingwinku. - Od paru dni chodzisz smutny i zniechęcony, chciałam tylko wiedzieć, czy wszystko w porządku. - Skipper otworzył dziób, ale nie dałam mu nic powiedzieć. - Wiem, że tęsknisz za Jaworową i za domkiem na drzewie. Jutro przywiozą nam meble, urządzimy się, kupimy coś nowego i zobaczysz, że będzie jak w domu. Pojutrze już na pewno będziesz spać u siebie w pokoju.
- To już nie będzie to samo. - odpowiedział pingwinek.
- Wiem o tym. Ale czasem trzeba coś w życiu zmienić. Chłopcy już mnie pytali czy nie potrzebujesz wsparcia. Oni też widzą, ze jesteś w rozsypce. Wszyscy chcemy żebyś znowu był taki jak zwykle. Gdzie twoja charyzma i pewność siebie?
- Nie wiem czy jeszcze do mnie wrócą. - szepnął Skipper.
Na obiad zamówiliśmy mnóstwo jedzenia z chińskiej restauracji. Na przystawkę zjedliśmy sajgonki, żeberka w sosie barbecue i krewetki w panierce z sezamu oraz coś zielonego co miało uchodzić za wodorosty, ale raczej nimi nie było. Potem przyszła kolej na smażony ryż, pieczoną kaczkę, krewetkowe kulki w sosie słodko-kwaśnym i wołowinę w sosie z czarnej fasoli. Wszystko było przepyszne a do zamówienia dołączono wielką pakę darmowych chrupek z krewetek, które można było we wszystkim maczać.
- skipper... - zagadnęłam, kiedy zjadaliśmy obiad na schodach werandy. - Chcieliśmy pójśc z chłopakami do sklepu meblowego. Wiem, że ty nie potrzebujesz nowych mebelków, ale nie chciałbyś wybrać się z nami?
- Chyba sobie podaruję. - odpowiedział pingwinek.
- Na pewno? Mogłoby być całkiem fajnie.
- Na pewno. - potwierdził Skipper.
Pingwinek zwinął się w kulkę na materacu. Pomimo tego, że proponowałam mu wspólne wyjście czuł się samotny i opuszczony. Poza tym zaczynał się źle czuć. bolał go brzuszek i czuł zawroty głowy. Mało tego, zaczynało mu być niedobrze. Błyskawica bólu przeszyła mu głowę, a on zerwał się z materaca i rzucił do łazienki. Nie zdążył. Zwymiotował w korytarzu. Skrzydła mu się trzęsły kiedy opierał się o ścianę. Po policzkach leciały mu dwie mokre strużki. Nic nie widział przez łzy. Przyłożył drżące skrzydło do dzioba, ale znowu zwymiotował. Odetchnął głęboko i przetarł oczy. Musiał przecież posprzątać cały ten bałagan.
- Jesteśmy! - zawołałam od progu. - Jesteś tu? - spytałam, zaglądając do pokoju. - Leżysz sobie?
- Źle się czuję. - odpowiedział mi Skipper. - Wymiotowałem.
- Wymiotowałeś? Coś cie boli? - pingwinek potaknął. Dopiero teraz zauważyłam, że skrzydłami obejmuje bolący brzuszek. Usiadłam obok niego.
- Moje biedactwo. - szepnęłam. - Skipper, ty masz gorączkę. - dodałam zaraz, dotykając jego policzka.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam. Czyżby Skipper rozchorował się z powodu stresu ?
  • awatar Hanti: Oby szybko wyzdrowiał:)
  • awatar Alex McPenguin: Biedny Skipper..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›