Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 września 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Pingwiny z zapałem przenosiły pudła z auta pana Janusza do nowego domu, no, może z wyjątkiem Skippera, który zdawał się być jakiś przygaszony. Zresztą przygaszony chodził od tamtego swojego wybuchu. Otrząsnęłam się z rozmyślania, słysząc huk. Skipper potknął się na schodach i oczywiście wywrócił. Pudło wylądowało na betonie, a zawartość rozsypała po ziemi. Przykucnęłam przy pingwinku.
- Nic ci nie jest? - spytałam, pomagając mu wstać. Skipper pokręcił głową przecząco, wysunął skrzydło z mojej dłoni i zabrał się za zbieranie rozsypanych rzeczy.
- Kate, jestem głodny. - powiedział Szeregowy, wychodząc z domu. Zaraz po nim pokazał się Kowalski.
- Widziałem pizzerię na końcu naszej ulicy, może się przejdziemy? - zaproponował.
- Ale mi zrobiłeś smaka. - odpowiedziałam. - Idziemy? - pingwiny ochoczo pokiwały głowami. Do pizzerii nie było daleko i chwilę potem czekaliśmy już przy stoliku na nasze zamówienie, ale to co dostaliśmy przekroczyło nasze najśmielsze oczekiwania. Chwilę potem znowu maszerowaliśmy ulicą - pingwiny coraz bardziej głodne i zniechęcone. Dziób Skippera niebezpiecznie wyginał się w podkówkę, a w oczach stawały łzy.
- Chłopcy, może tutaj? - spytałam, pokazując na szyld przydrożnego baru i nie czekając na odpowiedź, weszłam do środka. Kilka minut później pingwiny z apetytem zjadały pierogi z suszonymi pomidorami. Za żurek z grzybami podziękowaliśmy, był okropny. Skipper tylko rozgrzebywał pierogi na talerzu. Po policzku spłynęła mu łza, chociaż za wszelką ceną usiłował się pohamować.
- W porządku? - spytałam, kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Ja... - po policzkach pingwinka popłynęły łzy, kiedy tylko otworzył dziób. - Ja muszę do ubikacji. - odpowiedział, zrywając się z krzesła. Nie chciał, żebyśmy widzieli jego łzy, a w toalecie przynajmniej mógł pobyć sam. Chociaż przez chwilę.
- Co to za pizzeria, w której mają jeden rodzaj pizzy. - westchnęłam kiedy już wracaliśmy do domu. - Chociaż... chyba nic nie przebije zupy w barze.
- Oj tak, obleśna była, taka gęsta. Masakra! - Kowalski natychmiast podchwycił temat i oboje się roześmialiśmy.
- To była fajna wycieczka. - dodałam. - A wy jak się bawiliście?
- Ja już chcę do domu. - odpowiedział cichutko Skipper.
- Przecież idziemy do domu. - powiedziałam.
- Nie. - Skipper pokręcił głową. - Nie do tego domu.

Wyszłam z łazienki już przebrana w piżamę i zajrzałam do pingwinów. Tylko Kowalski jeszcze nie spał i wiercił się na materacu, czekając na mnie.
- Hej skarbie. - odezwałam się, siadając obok niego. - Ciężarówka z meblami będzie dopiero we wtorek. Wtedy firma przeprowadzkowa jest wolna. Ale ty tak dobrze to znosisz. Przy tym całym zamieszaniu udało ci się pozostać naszym uśmiechniętym pingwinkiem. Skipper śpi? - Kowalski kiwnął głową. - On ma teraz ciężki okres. Chyba potrzebuje naszej pomocy, naszego wsparcia. Jakoś to wytrzymamy, co?
- Tak, jasne. - pingwinek uśmiechnął się.
- Jesteś cudowny. Kolorowych snów. - powiedziałam, kładąc się.
- Dobranoc. - odpowiedział mi Kowalski i wcisnął dziób w kocyk.
Skipper szlochał gorączkowo z dziobem wciśniętym w poduszkę. Przebudził się w nocy i nie mógł już zasnąć. Jednym skrzydłem mocno przytulał do siebie kocyk, koniuszek drugiego włożył do dzioba i przygryzł. Zwinął się w jeszcze ciaśniejszą kulkę i wsunął głębiej pod kołdrę. Stłumił jęk a przynajmniej próbował, bo nie wyszło. Usłyszałam i uniosłam się na łokciu.
- Skipper... - odezwałam się. Pingwinek nie odpowiedział. Wysunęłam się spod kołdry i przysnęłam sobie bliżej jego materacyk. Przytuliłam go do siebie. Skipper zacisnął skrzydło na moim palcu. Znowu się rozpłakał.
- Ćśś... Cichutko... - szepnęłam, biorąc go na kolana i kołysałam delikatnie. Skipper wtulił się w moją piżamę i teraz już tylko szlochał, od czasu do czasu pociągając nosem.
- Nie trzeba płakać. - szepnęłam. Pingwinek powoli się uspokajał. Wziął głęboki wdech. Moja koszulka pachniała kojąco różanym płynem do płukania. Posadziłam go sobie tak, żeby widzieć jego mordkę.
- Hej... - odezwałam się. - Co ty wyprawiasz? Nie lepiej byłoby od razu przyjść się przytulić? - Skipper bez słowa wpatrywał się we mnie oczkami pełnymi łez. Wreszcie pokręcił głową przecząco. - Czemu? Spłakałeś się, spłakałeś i teraz pewnie nie będziesz mógł już zasnąć. Pingwinek otworzył dziób, który znowu wygiął mu się w podkówkę. Po policzku znowu poleciały łzy.
- Cichutko. Już. Ćśś... Kładź się. - Skipper ułożył się obok mnie, na mojej poduszce. Jego była już mokra od łez. Wreszcie udało mu się znowu usnąć. Wysunęłam dłoń z jego skrzydła i przykryłam go swoją kołdrą. Swój śpiworek zdążył już skopać.
- Dobranoc Skipper. - szepnęłam.
  • awatar Hanti: Mam nadzieje, że Skipper się przyzwyczai do nowego domu, bo mi serce pęka jak to czytam.
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Oby Skipper szybko się przyzwyczaił...
  • awatar Alex McPenguin: Aww, słodkie... Mam nadzieję, że Skipper się przyzwyczai.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Przeprowadziłam się do innego pokoju i teraz zdecydowanie lepiej mi się mieszka. Znalazło się miejsce u fajnych myślących ludzi z własnym światopoglądem. Pokój jest - okey, przyznaję - niezbyt ładny, ale jak to powiedziałam naszej wychowawczyni, kogę mieszkać nawet w piwnicy bylebym tylko mogła się spokojnie uczyć. No i teraz mogę się uczyć, bo dziewczyny też się uczą i mają ambicje. Za chwilę idziemy razem na siatkówkę.
W szkole jest tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było. Mam przyjaciół, mam kolegów, mam fajną wychowawczynię i miłych nauczycieli. Z Julką byłam dzisiaj na mieście, bo pokazywała mi gdzie jest Cropp (u mnie zlikwidowali), a w przyszłym tygodniu idziemy na zakupy. Z Emilką i Kubą jestem już umówiona na pizzę i lody.
A tak przechodząc całkowicie do szkoły, to dziś miałam trzy lekcje, a jutro mam tylko jedną. I w sumie nie opłacałoby mi się wcale iść na tą lekcję gdyby to nie była biologia w praktyce policyjnej. Uwielbiam biologię, a ta typowo policyjna to już w ogóle jest fantastyczna i godna uwielbienia. Jeszcze żadnego przedmiotu nie uczyłam się z takim zapałem jak biologii u tej właśnie nauczycielki. Jest konkretna, świetnie wykłada tematy lekcji i w ogóle, uczenie się u niej to zaszczyt. A jak tam u was? Opowiadajcie w komentarzach.
Kate powiedziała wam o swoich radościach i chce posłuchać waszych.
  • awatar Puchaty Dziobak: Heh dobrze, że zmieniłaś pokój C; U mnie fajnie. Świetnych mam nauczycieli i wychowawców najlepszych xD Aha i czytam już trzecia lekturę xDDD
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Przynajmniej teraz będziesz mogła się w spokoju uczyć :)
  • awatar Alex McPenguin: To się będą teraz piąteczki i szósteczki sypać jak nic ;p Wszystko już w mailu ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›