Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 września 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Kowalski, miałeś pakować te książki a nie czytać! - pingwinek popatrzył na mnie ze skruchą.
- Przepraszam. Znalazłem ją na półce, między innymi książkami. Zapomniałem, że w ogóle ją miałem. Nie czytałem jej od dawna. - z ociąganiem włożył książkę do pudła i westchnął. Uśmiechnęłam się.
- No bez przesady, nie musisz jej na razie pakować. I tak mamy jeszcze dwa dni do wyjazdu. Oszalejesz bez książki do czytania. - Kowalski kiwnął głową i położył książkę na szafce nocnej, a ja zeszłam z powrotem na dół. Pingwinek usiadł na łóżku i z niedowierzaniem pokręcił głową. Przeprowadzka budziła zarazem podniecenie i lęk. Jego pokój w nowym domu był znacznie większy niż tutaj, co bardzo Kowalskiego cieszyło, ale z drugiej strony wiedział, że będzie tęsknić za Jaworową.
- Dzień dobry! - odwróciłam się od pudła, które pakowałam, słysząc listonosza, wchodzącego przez furtkę. - Przeprowadzka?
- Tak, dzień dobry. - odpowiedziałam. - Trzeba, bo nie będę przecież jeździła do szkoły na drugi koniec miasta.
- To rzeczywiście konieczne w takiej sytuacji. A propos szkoły - listonosz otworzył torbę. - To jest do ciebie, a to do Kowalskiego. Z politechniki, jakieś ważne informacje?
- Nie wiem. - dokładnie obejrzałam kopertę. - Pewnie znowu coś kombinowali za moimi plecami. Aha, zanim pozałatwiam formalności związane ze zmianą adresu może pan przynosić pocztę na ten adres. - podałam mu karteczkę.
- Nie ma sprawy, miłego dnia.
- Dziękuję, do widzenia. - pożegnałam się i weszłam do domu. - Kowalski! - zawołałam. - Coś do ciebie, ale to chyba pomyłka. Politechnika Warszawska? - pingwinek jak oparzony zerwał się z łóżka i wyszarpnął mi kopertę z rąk. Potem zamknął się w pokoju. Drżącymi skrzydłami rozerwał kopertę i wyjął ze środka pismo. Przebiegł wzrokiem po tekście. Przyłożył skrzydło do dzioba, a po policzkach poleciały mu łzy. Chwilę potem rozpłakał się na dobre, zwijając się w kulkę w kącie pokoju.
- Hej, coś się stało? Coś złego? - spytałam, zaglądając do niego.
- Kate, ja chcę studiować! - wypalił Kowalski. - Dostałem się na politechnikę.

Skipper włożył marynarkę, poprawił naramienniki i wyprostował przekrzywiony medal na piersi. Wziął głęboki wdech i spojrzał w lustro. Niemal od razu się wyprostował. Wyglądał... inaczej. Mundur dodawał mu powagi, której - przyznawał to z bólem serca - dawno u siebie nie widział.
- Skipper... - zajrzałam do pokoju. - Masz kompletny mundur?
- Nawet nie wiedziałem, że mam. - odpowiedział pingwinek. - Znalazłem w pudełku pod łóżkiem i jakoś tak sam... - tłumaczył się.
- Spokojnie, nie tłumacz mi się, nie wymagam wyjaśnień. - powiedziałam. - Wyglądasz świetnie. Ale ściągaj go już i wracaj do pakowania, ok?
- Tyle tych pudeł... - westchnął Skipper.
- Wiem. Przy pakowaniu można poczuć, że to się dzieje naprawdę. - pingwinek otarł łzę spływającą po policzku. Spojrzałam na niego z niepokojem.
- Chodź do mnie. - wzięłam Skippera w ramiona i przytuliłam mocno. - Ciężko ci, co? No już, w porządku. - pingwinek przetarł oczy i kiwnął głową. - Idę do siebie. Poradzisz tu sobie? - Skipper potaknął. Bo co innego miał powiedzieć? Omiótł wzrokiem pokój. Musiał wszystko popakować, a ja dałam mu tylko te pudła. Powiedziałam, że jeśli nie zmieści do nich swoich rzeczy będzie musiał je posegregować i coś wyrzucić. Znów rozejrzał się po pokoju, tym razem z niepokojem. Jak wcisnąć to wszystko do paru pudełek? Pingwinek zdjął mundur, który starannie złożył i odłożył na łóżko. Potem podszedł do drewnianej białej szafki i zaczął pakować swoje książki i komiksy. Trochę się tego nabierało przez te trzy lata mieszkania w Polsce. Książki, które pingwinek ściskał w skrzydłach z hukiem wylądowały na podłodze, a on wypadł z pokoju, zbiegając na dół. Mocno wczepił się w moje dżinsy i rozpłakał. Przerwałam wpół słowa rozmowę z Kowalskim, odłożyłam pudło trzymane w rękach i wzięłam Skippera na ręce, przytulając go.
- Co się dzieje skarbeńku? - spytałam.
- Ja nie chcę przeprowadzki! - wyrzucił z siebie pingwinek, obejmując mnie za szyję.
- Ale czemu? Przecież jeszcze niedawno tak się cieszyłeś.
- Ale teraz już nie chcę! Tu mam domek na drzewie! Tu mieszkam odkąd cie poznałem! A dzisiaj wyciągnąłem ten mundur... i jakoś to poleciało. - krzyczał, szlochając mi w ramię.
- Ćśś... Cichutko... Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Posłuchaj mnie, popatrz na mnie. - Skipper posłusznie podniósł głowę. Przełknęłam ślinę, patrząc na załzawione i zaczerwienione oczka. - Nie wolno nam się teraz poddawać, rozumiesz? Nie możesz się rozsypać. Obiecaj mi coś dobrze? Mów mi o tym co czujesz. Ale wcześniej, zanim zrobi się tak smutno jak dzisiaj, ok? - pingwinek pokiwał głową i objął mnie mocno za szyję.
  • awatar Alex McPenguin: Wzruszająca ta notka...
  • awatar Hanti: Pingwin zmiennym jest :D
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Zgadzam się z Gościem, że ten rozdział jest bardzo wzruszający. Przeprowadzka wcale nie jest łatwa do przeżycia, ale wierzę, że pingwiny sobie poradzą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›