Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 sierpnia 2016

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Katrin leżała w łóżku w pokoju uzdrowicielki, od kilku dni majacząc w gorączce. Głowa dziewczyny okolona czarnymi puklami bezwładnie spoczywała na poduszce, dłoń, zamknięta w dłoni ukochanego, na kołdrze. Uchylonymi ustami łapała powietrze, a po czole i karku spływał pot. Elfka uzdrowicielka położyła na czole dziewczyny zimny kompres.
- Legolasie... - odezwała się. - Nie możesz spędzać przy niej całych dni.
- Będę tutaj dopóki nie dojdzie do siebie. - odpowiedział twardo książę. Uzdrowicielka usiadła obok niego na krześle.
- Nie wiem, czy w ogóle dojdzie. - powiedziała. Elf spojrzał na nią z przestrachem. - Ludzie są słabi, Legolasie. Takie kruche ciało, taki niepewny żywot.
- Legolas... - ledwie dosłyszalnie wyszeptała Katrin i lekko odwróciła głowę. - Legolas. - powtórzyła.
- Melisse... - elf mocniej ścisnął ją za rękę. Dziewczyna spróbowała usiąść i kompres zsunął jej się na oczy. Uzdrowicielka uśmiechnęła się, a widząc pytające spojrzenie księcia, przyzwalająco skinęła głowę. Legolas porwał ukochaną w objęcia i usiadł na łóżku, sadzając ja sobie na kolanach.
- Już dobrze Katrin. - wyszeptał, zdejmując z jej ramion szytą ręcznie chustę, którą dziewczyna uszyła jeszcze przed kilkoma tygodniami. - Nic ci nie będzie me tavar. - Katrin zadrżała, czując przenikliwy chłód panujący w komnacie uzdrowicielskiej. Z wysiłkiem odgarnęła z szyi pozlepiane kosmyki włosów.
- Muszę się umyć. - wyszeptała. Legolas spojrzał na uzdrowicielkę.
- Przyniosę ciepłej wody. - odpowiedziała na niezadane pytanie.
Chwilę potem Katrin siedziała na łóżku podczas gdy Legolas mył jej włosy, twarz a w końcu całe ciało. Dziewczyn drżała, kiedy po jej skórze spływały strużki wody. Dała sobie założyć świeżą koszulkę nocną i wziąć na ręce, ale pokręciła głową, kiedy Legolas chciał ja położyć z powrotem do łóżka. Wyszeptała mu do ucha kilka słów, a on posadził ją na nocniku i przytrzymał  kiedy Katrin omal  nie upadła.
- Panie, proszę pójść do siebie i odpocząć. - odezwała się uzdrowicielka kiedy zapadł zmrok. - Pani ma tutaj naprawdę dobrą opiekę. - elf skinął głową i wyszedł z pokoju ostatnim spojrzeniem obdarzając śpiącą ukochaną. W nocy nie mógł jednak zasnąć. Spędził ją tak samo bezsennie jak kilka wcześniejszych. Z lóżka wywabił go hałas dochodzący z pałacowych korytarzy. Odruchowo sięgnął po łuk i kołczan ze strzałami, jednak po namyśle zdecydował się tylko na sztylety w pochwie. Bezszelestnie wyszedł na korytarz i skierował się w stronę komnat uzdrowicielskich. Ktoś szedł tamtędy nawet nie starając się zachowywać ciszy. Serce zabiło elfowi mocniej, a jeśli coś groziło Katrin? Zdecydowanym ruchem wyszarpnął sztylet z pochwy i zrywem rzucił się na główny korytarz. Ostrze błysnęło w ciemności. Dłoń ze sztyletem zamarła w górze.
- Katrin... - odezwał się książę.
- Legolas... - odpowiedział dziewczyna. Chwiała się na nogach, podpierając się dłonią ściany.
- Co ty tutaj robisz? - elf wsunął sztylet z powrotem do pochwy i podtrzymał Katrin, która już leciała do przodu.
- Ja chcę spać z tobą. - wyszeptała dziewczyna.
- Melisse... - odszepnął elf, biorąc ją na ręce. - Chorzy zazwyczaj przebywają u uzdrowicielek. Ale ty jesteś księżniczką. Masz prawo do specjalnych przywilejów. - powiedział i odwrócił się, kierując kroki do swojej komnaty. Złożona w łożu dziewczyna zwinęła się w kłębek. Legolas, uspokojony, że ukochanej już nic nie grozi położył się obok niej, przykrywając oboje kołdrą.
- Mara fui... - wyszeptał, całując dziewczynę w czubek głowy. Katrin odpowiedziała mu przeciągłym westchnieniem.
- Panie! Panie! - Legolas ocknął się, słysząc na korytarzach nerwową bieganinę i wołanie elfki uzdrowicielki. - Panie, panna Katrin zniknęła w nocy! - krzyknęła elfka, bez uprzedzenia wpadając do książęcych komnat, a zaraz potem zamarła, widząc dziewczynę, która właśnie unosiła się, podparta n łokciu.
- Ładnie sobie książę poczyna. - rzuciła uzdrowicielka. - Nalegam, aby chora natychmiast wróciła do komnat uzdrowicielskich.
- Nic nie zaszło, Katrin po prostu doskwierała samotność. - wytłumaczył Legolas, wstając  z łóżka. - Poza tym nalegałbym, abyś nie wpadała tak bez uprzedzenia i w dodatku w godzinach rannych. - elfka przyłożyła doń do ust.
- Najmocniej proszę o wybaczenie. - powiedziała, składając przed księciem głęboki ukłon. Legolas roześmiał się.
- Nie przepraszaj, to moja wina. Powinienem był uprzedzić, że ją zabieram. Zaraz ją odniosę. - dodał, biorąc dziewczynę w ramiona. Chwilę potem Katrin siedziała z powrotem w pokoju uzdrowicielki. Uśmiechnęła się słabo do elfki, kiedy ta podawała jej czarkę mleka z miodem.
- Elfy wolą polegać na ziołach. - powiedziała przy tym. - Ale podczas gdy Pani leżała nieprzytomna odwiedził nas Mithrandir. Powiedział, że to skuteczny sposób leczenia z południa.
- Gandalf był tutaj? - spytała Katrin, biorąc łyk mleka.
- Owszem, był. Dodał, że kiedy odwiedzi nas następnym razem chce widzieć panienkę w dobrym zdrowiu. - dziewczyna uśmiechnęła się i wybuchnęłam perlistym śmiechem. Legolas również się uśmiechnął.
- Mithrandir zna się na tym co robi. - powiedział.
- Naturalnie. - dodała uzdrowicielka. - Widać, że stan panienki się poprawia. I sama już nie wiem czy to za sprawą cudownego leku od tego czarodzieja, czy po prostu siła miłości.
- Śmiem podejrzewać, ze jedno i drugie. - odpowiedział Legolas, obejmując dziewczynę.

Melisse - Kochanie (w odniesieniu do kobiety)
Me tavar - Moja dama
Mara fui - Dobranoc
  • awatar .†. hope .†.: Ojej ten art bardzo skojarzył mi się z The Legend Of Zelda c: . P.S. Fajne opowiadanie c;
  • awatar frytki z majonezem.: Jakie to urocze, naprawdę.
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Cudowny lek być może też, ale chyba właśnie miłość w większym stopniu przyczyniła się do poprawy stanu zdrowia dziewczyny (tak teoretyzując) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Wybraliśmy się dzisiaj z pingwinkami na długi spacer po nikomu nieznanych rubieżach. Kowalskiego bardzo wciągnęło szukanie przejścia do Śródziemia i penetrował nawet najmniejsze norki.
IMG_1360.JPG

Skipper wolał baraszkować po krzakach i w ogóle siedzieć w zaroślach, bo znalazł tam naprawdę pyszne i słodkie jeżyny, które próbował ukryć przed naszym wzrokiem, chcąc zjeść samemu.
IMG_1366.JPG

Na jego nieszczęście nie udało się i musiał się z nami dzielić. Szeregowy i Rico za to całą drogę się o coś kłócili, ale wystarczyło dać im po czekoladowym batoniku, żeby kłótnia ucichła. Wariaty...
IMG_1368.JPG
  • awatar Lutteo Forever ~: Zrobiłabym to co Skipper ! Ale mi by się udało :O Fajne historyjki :Q Zapraszam do mnie !
  • awatar fanka pingwinów: Batoniki działają cuda. A Skipper niech nie bedzie taki zachłanny. :-)
  • awatar frytki z majonezem.: Jeżyny, sama bym się nie podzieliła, Skipper wie co dobre :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

abc.atlant
 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›