Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 sierpnia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Spóźnimy się na obiad. - zauważył Kowalski, zerkając na zegarek. - Nie wracamy do hotelu?
- A! Poinformowałam gospodynię, ze dzisiaj jemy na mieście. - odpowiedziałam. - To co, gdzie idziemy na obiad?
- Możemy względnie najbliżej? - spytał Skipper, zaczynając przydreptywać w miejscu.
- Możemy. - odparłam. - Akurat tu niedaleko powinna być knajpka gdzie serwują same lokalne potrawy. - zanim doszliśmy do knajpki, dwa razy się zgubiliśmy, a że wszyscy byliśmy już naprawdę głodni, pingwiny zaczynały już marudzić. Skipper czuł ucisk w podbrzuszu. Już od jakiegoś czasu musiał pójśc do toalety.
- Kate... - odezwał się. Wstyd mu było tak przed chłopakami. - Ja... ja myślałem, że wytrzymam, ale... - język strasznie mu się plątał. - Ja... ja muszę pójść do ubikacji. - wypalił wreszcie.
- Najbliższa toaleta w restauracji, z tego co się orientuję. - powiedziałam, kucając przy nim. - Bardzo ci się chce? - Skipper ledwo zauważalnie pokiwał głową. - No to przyśpieszamy kroku panowie. - ponagliłam. - No już, idziemy. - Skipper złapał mnie za rękę i szybkim krokiem skierowaliśmy się do restauracji. Wreszcie pokazał nam się szyld w kształcie ryby i zachęcająca nazwa knajpki. Skipper prawie biegiem dotarł do drzwi. Pęcherz miał pewny i nie mógł ustać w miejscu nawet przez chwilę. Bał się, że nie zdąży do ubikacji. Pingwinek nerwowo dreptał w miejscu, szukając wzrokiem toalety.
- Chłopcy, zajmijcie stolik, dobra? - odezwałam się. - Ja pójdę coś zamówić i poszukać ubikacji.
- Jasne. - uśmiechnął się Kowalski.
Pingwiny znalazłam przy stoliku w głębi sali, bo wszędzie indziej było już zajęte. Skipper spojrzał na mnie pytająco.
- Skipper, toaleta jest nieczynna. - odezwałam się.
- Co?! - wyrwało się pingwinkowi. - Jak nieczynna?!
- No... zamknięta na klucz. Pękła rura i zanim zrobią remont, trochę to potrwa. - Skipper zapatrzył się w podłogę. - Zamówiłam smażone latające ryby z warzywami okra. Jedno z najpopularniejszych dań Barbadosu.
- Brzmi smacznie. - stwierdził Szeregowy.
- Skipper, nie płacz. - odezwałam się, widząc, że w oczach pingwinka stanęły łzy. - Słyszysz? Postaramy się w miarę szybko zjeść i gdzieś poszukamy toalety. Spokojnie. - Skipper poruszył się nerwowo. Nie mógł spokojnie usiedzieć w miejscu. Nacisk na pęcherz był nie do wytrzymania. Właściwie już zdążył popuścić. Otarł skrzydłem łzy. Czuł, że za chwilę stanie się nieszczęście. Że już nie będzie w stanie dłużej wytrzymać. Obsługa była szybka i niedługo potem przed nami stanęły talerze z rybą, która okazała się przepyszna. Skipper nie ruszył ani ryby, ani warzyw. Oparł głowę na stole, drżąc od tłumionego szlochu. Całe jego cało przeszedł dreszcz, a on poderwał się od stołu.
- Zaraz wracam. - rzucił przez ramię i pognał w stronę baru.
- Przepraszam... - odezwał się. - Ma pani klucz od toalety?
- Toaleta jest nieczynna, pękła rura. - odpowiedziała barmanka.
- Proszę... Ja naprawdę muszę skorzystać z łazienki.
- No dobrze, trzymaj. - kobieta podała mu klucz. - Tylko pozamykaj.
- Dziękuję. - Skipper wziął klucze i pobiegł do ubikacji.
- Skipper, jesteś tu? - spytałam, zaglądając do toalety.
- Jestem. - odpowiedział mi pingwinek z pierwszej kabiny. - Nie martw się, wszystko w porządku. - dodał, wychodząc z łazienki chwilę potem. - Już mi lepiej.
Po obiedzie postanowiliśmy skoczyć jeszcze na deptak i teraz przechadzaliśmy się leniwie pomiędzy straganami. Kowalski zachwycał się ludzikami z drewna, które tak nam się podobały, kiedy byliśmy tu ostatnim razem. Ja wodziłam wzrokiem po stoisku z łapaczami snów.
- Skipper. - odezwałam się. - Chcesz łapacz?
- Po co? - spytał pingwinek. - Nie pomoże mi to pozbyć się koszmarów. - dotknęłam palcem delikatnych piórek.
- Skąd wiesz? - Skipper spojrzał na mnie, potem przeniósł wzrok na łapacze snów. strasznie mu się podobał ten beżowy. Pamiętałam, że Kowalski chciał niebieski. Zdjęłam z wieszaczka jeden niebieski i jeden fioletowy dla siebie.
- To co, który? - spytałam, widząc, że Skipper toczy wewnętrzną wojnę. - Decydujesz się?
- Nie wiem. Beżowy, albo zielony. - odpowiedział pingwinek i znów zamyślił się na chwilę. - Zielony. - zdecydował w końcu.
  • awatar Hanti: Dobrze że Skipper poradził sobie z problemem :)
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Skipper nie byłby sobą gdyby nie miał znanych nam już dobrze problemów. Ale zuch z niego i jak zwykle wytrzymał :D Latające ryby? Hmm muszę sprawdzić czy gdzieś u mnie to serwują :D
  • awatar blurryface: Jestem tu pierwszy raz i przeczytałem dopiero kilka wpisów. Może mnie ktoś oświeci, co stało się z pingwinami w tym opowiadaniu? Jeszcze nigdzie nie były tak nieporadne, mazgajowate i beznadziejnie słabe i zniewieściałe jak tutaj... Czy to jakiś koncept czy coś? Coś im się stało na początku opowiadania? Ich nijakość i dziecinność aż razi po oczach... O co chodzi z tą toaletą, bo ten motyw pojawia się za często... Tak poza tym, fajnie piszesz i chętnie zostanę na dłużej, kiedy dowiem się czemu te pingwiny zostały aż tak oskubane z męstwa?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

abc.atlant
 
ChxKNMUWwAA4JeF.jpg

Autorką komiksu, określanego mianem "polska manga" jest Michalina Daszuta, ukrywająca się pod pseudonimem KattLett. Zyskała popularność dzięki komiksom, które umieszczała w internecie, co przełożyło się na zainteresowanie wydania ich w formie tomików. Komiks jako jeden z nielicznych najszybciej znikał z półek, dlatego też wydawnictwo musiało sporządzić listę Empików, w których był jeszcze dostępny. Znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się komiksów na stronie sklepu Yatta, a dodruki musiały być wykonywane w miesiącu premiery. Pierwsza praca KattLett, która trafiła w moje ręce to była nowelka "Prize", która bardzo mi się spodobała. Komiks "Exitus Letalis" kojarzyłam już wcześniej, ale dopiero po przeczytaniu nowelki postanowiłam po niego sięgnąć i nie zniechęcając się negatywnymi recenzjami w internecie kupiłam od razu wszystkie cztery części tej historii (tyle zostało wydanych). I nie zwiodłam się.

Słówko o fabule; osiemnastoletnia Eva Monroe, będąca pracownikiem i podopieczna tajnej organizacji zaczyna swoją pierwszą prace jako psycholog w Norwegii w rezydencji Nilfheim. Jej zadaniem jest pomoc sześciu braciom - weteranom II wojny światowej, którzy od tamtego czasu wciąż są młodymi mężczyznami cechującymi się... nieśmiertelnością. Bohaterka ma odkryć dlaczego są oni nieśmiertelni, a także próbuje poznać ich przeszłość, bowiem nic z niej nie pamiętają. Niestety, niektórzy panowie nie są zadowoleni z jej towarzystwa, więc oprócz zagadki nie do rozwiązania dziewczyna musi się też zmagać z ich niechęcią.

Eva cierpi na narkolepsję, poza tym ma zdolność retrokognicji, czyli może zobaczyć zdarzenia z przeszłości, których nie była świadkiem. Do tego wszystkiego jeszcze niedawno cierpiała na depresję, a to wszystko zwieńczone jest traumą po tym jak zaraz po przyjeździe do Norwegii próbował ja zamordować psychopatyczny ksiądz. Wyjątkowy jest także jej wiek; ma osiemnaście lat, a już zdała maturę, skończyła studia i obroniła magistra. Niesamowite, nie? Za tym oczywiście kryje się kolejna zagadka, ale nie będę spoilerować.

Nieśmiertelni bracia to istna paleta osobowości i najróżniejszych przypadłości. Mamy tu istne pomieszanie z poplątaniem; "schizofrenię z paranoją i kanibalizmem, sadyzm, rozdwojenie jaźni z seksoholizmem i neurologiczną chorobę polegającą na nieodczuwaniu żadnych bodźców – bólu, ciepła, zimna itp. wraz z nadludzką siłą, dochodzą też pewne patologie, gdyż jeden z braci napastuje seksualnie pozostałych, a szczególnie tego, który cierpi na rozdwojenie jaźni, ponieważ jedna z jego osobowości to sześcioletnie dziecko, więc łatwo namówić go do „dziwnych” rzeczy". A to tylko niewielki procent tego, co tutaj mamy. Każdy z braci jest także obdarzony innym typem urody, więc każdy znajdzie tu coś dla siebie. Powiem szczerze, że podczas lektury tych czterech tomików zmieniałam ulubieńców jak rękawiczki. Na początek zakochałam się w Ourellu, potem pokochałam Ciuciusia, Gabriela, a na końcu moją sympatię zyskał Oliver, za którym na początku nie przepadałam, a potem zaczęłam mu współczuć i zauważyłam, ze jest chyba najsłodszy z całej szóstki. Także do wyboru do koloru.

Fabuła jest niesamowicie wciągająca, żal mi się było oderwać od tego komiksu nawet na chwilę. Kreskę ma pani KattLett świetną, taką zdecydowaną. Postacie są narysowane świetnie, mimika perfekcyjnie oddaje to co czują, wszystkie proporcje zostały zachowane, choć mi najbardziej przypadły do gustu kadry z postaciami a la chibi. Jeszcze jak Eva albo Ciuciuś zrobią te maślane oczy, to ojejku! Język jest młodzieżowy, na czasie, co może i nie pasuje do ponad stuletnich panów, ale znacznie ułatwia odbiór niektórych sytuacji. Jeszcze wydanie. Podkreślam, ze jest to komiks, czyli czytamy normalnie, od lewej do prawej, a nie tak jak mangę. Oprawa jest miękka, bez obwoluty i skrzydełek, bardzo spodobał mi się grzbiet. Elegancki, połyskliwy, gładki i nie łamie się. Na początku strona z kolorową ilustracją, a na końcu pierwszego tomiku mamy przypisy.

Komiks ma ograniczenie wiekowe +18, co według mnie jest kompletnie nieuzasadnione. Owszem, jeden z braci to seksoholik, ale nie ma tutaj pokazanych intymnych części ciała, ani scen erotycznych, ani ... no właściwie nic takiego specjalnie dla dorosłych. Owszem, komiks nie jest dla wszystkich, nie dla dzieci, raczej adresowany do tej starszej młodzieży, ale ograniczenie wiekowe można by śmiało opuścić do +16, no... nawet +15.
Podsumowując; komiks jest po prostu świetny, bardzo mi się podobał i z niecierpliwością czekam na piąty tomik, którego wydanie zostało już zapowiedziane przez wydawnictwo Kotori, a tak w ogóle to teraz mam kompletnego świra na punkcie gadżetów z postaciami KattLett i najchętniej wykupiłabym wszystko, ale niestety, forsa z nieba nie spada. Polecam wszystkim, którzy lubią mroczne klimaty, no i mają więcej niż te piętnaście lat.
  • awatar Lisa Angels: A ja czekam na the Rasist i Pentagram Alechemist, które zdecydowanie są moimi ulubieńcami <3 Osobiście posiadam dwa tomy Exitusa i Nowelkę HFOD. Miałam też okazję czytać większość jej komiksów, jeszcze gdy były w internecie :D
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Chciałbym mieć taki dar jak ma Eva :D Ograniczenia wiekowe są czasami pozbawione sensu, jak np w przypadku niektórych piosenek na Youtube lub tekstów na Tekstowo.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ciekawie brzmi. Nike wiem czy sięgnęłabym po to teraz, ale mimo wszystko, naprawdę wydaje się być ciekawe ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›