Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 28 sierpnia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Skipper, co ty wyprawiasz?! - krzyknęłam, przerywając wpół słowa rozmowę z panem Januszem. - Chodź do mnie. - powiedziałam, wyciągając do niego dłoń. Pingwinek chciał mnie złapać za rękę, ale znowu zerknął w przepaść i przypadł całym ciałem do skały, szlochając gorączkowo.
- Skipper, nie bój się, chodź do mnie. - poprosiłam. Kowalski przyłożył skrzydła do dzioba. Uwielbiał przekomarzać się z Szefem, ale nie chciał, żeby stała mu się krzywda. Oddałam plecak wujkowi.
- Trzymaj, idę po niego. - powiedziałam.
- Nie pozwolę ci tam wejść. - pan Janusz złapał mnie za ramię.
- Muszę. - odpowiedziałam. - On sam nie zejdzie.
- No dobrze. Tylko powoli. - zaczęłam wspinać się na skałę, modląc się, żeby się nie osunęła, nie zarwała, nie spadła i nie zabiła nas.Potknęłam się o jakąś wypustkę i padłam jak długa na kamień.
- Kate! - wyrwało się Kowalskiemu. Szeregowy wrzasnął.
- Nic mi nie jest! - odkrzyknęłam i dalej posuwałam się już na czworaka. Drżały mi dłonie, a kolana się trzęsły, ale musiałam pomóc Skipperowi zejść. Ze swoim lękiem wysokości sam tego nie zrobi.
- Skipper... - dotknęłam drżącego pingwiniego ciałka. - Już dobrze, to ja. Skipper, puść się, trzymam cię. Chodź do mnie. - pingwinek w jednej chwili wczepił się w moją kurtkę i już nie puścił.
- Weź mnie za rękę. - poprosiłam. - Trzymam cię, nic ci się nie stanie. - Skipper ścisnął mnie za nadgarstek i kroczek za kroczkiem zszedł za mną ze skały. Potem z płaczem, mocno się do mnie przytulił. Objęłam go i poszeptałam kojące słówka.
- Kowalski... - odezwałam się. - Żeby ci nie przyszło do głowy znowu się o coś zakładać. Ja cię miałam za tego rozsądnego, wiesz?
- Wiem, przepraszam. - pingwinek spuścił wzrok. Już wolałby, żebym na niego nakrzyczała. Może nawet uderzyła. Podniosłam dłoń i Kowalski dostał po ogonku. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Nigdy więcej sobie nie życzę czegoś takiego, rozumiesz?! - krzyknęłam. - Niby najstarszy jesteś, a i tak zachowujesz się jak dziecko! Myśl za nim się odezwiesz!
- Już, już. - pan Janusz objął mnie ramieniem. - Myślę, że zrozumiał. I że na przyszłość się zastanowi. Tak, Kowalski? - pingwinek pokiwał głową.

- Wydaje mi się, że byłaś dla niego za ostra. - odezwał się pan Janusz. - Jeszcze nigdy żadnego nie uderzyłaś.
- Niech wie, co mu wolno, a czego nie. - odpowiedziałam, włączając lampkę samochodową. Skipper, śpiący na moich kolanach, poruszył się i przekręcił na bok. Wyjrzałam w ciemność za oknem. Rano chcieliśmy już być w Alesund, a stamtąd jechać prosto do Trondheim.
- Dobrze wiesz, ze to się mogło skończyć tragicznie. - kontynuowałam. - Wiesz, że Skipper ma lęk wysokości.
- Wiem. - odpowiedział nauczyciel. - Ale naprawdę nie musiałaś go uderzyć. Zrozumiałby, gdybyś mu to na spokojnie wytłumaczyła, to przecież Kowalski.
- Wiem, przepraszam, poniosło mnie. - ziewnęłam. - Napiłabym się kawy. - stwierdziłam.
- Ja też. To co, robimy przerwę? - pokiwałam głową.
Chwilę potem samochód stanął przy stacji benzynowej, a ja wysiadłam i przeciągnęłam się.
- Możemy ich tak zostawić? - spytałam.
- Przez chwilę raczej im nic nie będzie. - odpowiedział wujek.
- Kate! - usłyszałam i otworzyłam drzwi samochodu. Z fotela gramolił się Skipper. - Też chcę kawę, idę z wami.
Pingwinek przyglądał się jak do kubka spływa gorąca, brązowa ciecz. Koniec końców zdecydował się na czekoladę. Po kofeinie nie mógłby już zasnąć.
- Chcesz do toalety? - spytałam. Skipper kiwnął głową. - To prosto i na lewo. - pingwinek podreptał do ubikacji, a ja poszłam zapłacić za kawę i czekoladę. Chwilę potem Skipper stanął obok mnie ziewając i przecierając oczy. Wsunęłam mu w skrzydła kubek czekolady i muffinkę waniliową, a on posłał mi spojrzenie pełne wdzięczności. Upił łyk czekolady. Mmm... Pyszna.
- Chodź do auta, wujek już poszedł. - powiedziałam. Skipper kiwnął głową. Nie był zbyt rozmowny.
  • awatar Alex McPenguin: Każdego czasem poniesie :/ Kowalski chyba będzie to wszystko strasznie przeżywał...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Więc poproszę prezenty i życzenia. Żartuję, nie przyszłam wyciągać prezentów od was, tylko chwalić się swoimi. Właściwa część urodzin odbywała się właściwie wczoraj, bo przyjechała babcia i była jaka taka uroczystość, a dzisiaj rano dostałam od rodziców wielkie pudło, opakowane w biało-niebieski papier. Zdjęcia nie mam, bo tata uparł się robić za fotografa i nie mam teraz ani jednego normalnego zdjęcia. ale trudno, liczy się nie opakowanie a zawartość. A zawartością były książki; kontynuacja "Piątej Fali" i "Wyśnione miejsca".
pizap.com14723960088591.jpg

Ogromne pudło nie zawierało tylko książek, bo oprócz tego w środku czekał na rozpakowanie majestatyczny i charyzmatyczny... *.* Przywódca krasnoludów, Thorin Dębowa Tarcza. Uważam, ze wspaniale został oddany i jego wygląd i cechy, które można wyczytać z mimiki twarzy. W zestawie Thorin ma dwa miecze i - a jakże - tarczę z dębowego konara. Jest świetny, naprawdę, nie mogę oderwać od niego wzroku, a Gandalf cieszy się, ze wreszcie ma towarzysza i teraz obaj strzegą półki, na której stoją książki Tolkiena i nie tylko.
pizap.com14723960744921.jpg

Trzeba będzie zrobić jakąś porządną sesję, bo i thorin i aparat (i Gandalf też) aż się o to proszą. Tylko nie wiem jeszcze gdzie i kiedy. Ale jak coś wymyślę to zapewne zobaczycie i Thorinka i Gandalfa.
  • awatar SugarFirefly: Jakbym miała Twój adres, też bym coś wysłała lol (teraz takie ładne kartki urodzinowe robią!). Wszystkiego najlepszego kochana! Sto lat!
  • awatar ♛ Savi ♛: Wszystkiego najlepszego :D ♥ Super prezenty ^-^ ♥
  • awatar Hanti: Zdrowia szczęścia i radości Fajnych wpisów i dużo słodkości. Wszystkich figurek skompletowania A przede wszystkim spełnienia marzeń :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›