Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 sierpnia 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Przeglądałam wieczorem przewodnik. - odezwałam się przy śniadaniu. - Może wybierzemy się dzisiaj na Carlisle Bay? To najpopularniejsza plaża na Barbadosie.  - ciocia Jola i pan Janusz wymienili znaczące spojrzenia.
- Prawdę mówiąc mamy już plany na dzisiaj. - powiedział nauczyciel. - Ale możecie przecież iść sami. - dodał, kończąc naleśnika
- No to pójdziemy sami. - odpowiedziałam. - Idę wmusić śniadanie w Skippera. - wstałam od stołu.
Skipper ciągle spał mocno po nocnych przeżyciach i na śniadanie nie miał ochoty wstawać, teraz już nie spał i patrzył na mnie, kiedy stawiałam na stoliku talerz z naleśnikiem. Usiadłam obok pingwinka.
- Zjesz śniadanie? - spytałam, głaszcząc go po piórkach.
- Zjem. - odpowiedział Skipper. Chwilę jakby się nad czymś zastanawiał, ale potem mocno się do mnie przytulił.
Ciocia i wujek zniknęli gdzieś zaraz po śniadaniu, my wciąż jeszcze szykowaliśmy się do wyjścia na plażę. Włożyłam do torby ręcznik, w tempie ekspresowym wyszorowałam zęby, założyłam kostium kąpielowy, białe króciutkie  spodenki z wyhaftowaną palmą i niebieską koszulkę, potem zrobiłam kilka urozmaiconych i efektownych kanapek, które misternie zapakowałam w folię. Hmm... Bolał mnie brzuch.
- Idziemy? - spytałam. Pingwiny zgodnie pokiwały głowami. Brzuch bolał mnie już nie na żarty.
- Kate... - odezwał się Kowalski, kiedy wyszliśmy na dwór. - Masz krew na spodenkach.
- Co?! - obejrzałam się. - Nie, nie... O Boże, nie. Przepraszam. Zaraz wrócę. - pognałam z powrotem do pokoju i chwilę potem byłam z powrotem, przebrana i zawstydzona.
- Przepraszam was chłopcy. - powiedziałam. - Chyba mam okres. Dziś sobie niestety razem nie popływamy. - Kowalski spłonął rumieńcem.
- Nic nie szkodzi. - odpowiedział Szeregowy. - To  pomożesz nam zbierać kamyki i budować zamek. Chodźmy! - zawołał raźno.
W zatoczce Carlisle Bay nie było prawie wcale plażowiczów, pomimo, że to przecież najpopularniejsza plaża na Barbadosie. Pingwiny od razu upatrzyły sobie wysoką wydmę. Wyglądała jak wielka góra. Chwilę potaplały się w wodzie i z radością pobiegły na piaskową górę. Urządziły sobie na niej zjeżdżalnię i prawdziwy tor przeszkód. Skakały wesoło z jednego pagórka na drugi, turlały się... A kiedy już zmęczyły się tak, że bardziej nie można, obserwowały owady wędrujące z mozołem wśród ziarenek piasku.
- Możemy nawet wykopać w tej wydmie tunel. - postanowił skipper i przybiegł do mnie po łopatkę. Obserwowałam pingwiny znad książki. Uśmiechnęłam się. Jutro wydma będzie wyglądała całkiem inaczej i po tunelu nie zostanie najmniejszy ślad. wystarczy trochę wiatru, deszcz, albo burza, by piasek zmienił swoje położenie.
- A może urządzimy tutaj domek, zamiast drążyć tunel? - podsunął Szeregowy, który wciąż tęsknił za pałacem zmytym przez fale. Skipper zakreślił na piasku ogromny kwadrat. To będzie podstawa ich domku. Teraz dwa duże kamienie, które oznaczą wejście.
- Tu postawimy kanapę. - Szeregowy poklepał skrzydłem piaskowe poduchy. Oczywiście miękkie i wygodne.
- A tu będzie kuchnia. - zawołał Kowalski i ułożył z cienkich patyczków kontur szafek. Obok Skipper narysował wielki stół i sześć krzeseł. Sześc, bo przecież często będą mieli gości w tym uroczym domku.
- Muszle będą naczyniami. - powiedział Szeregowy.
- Zupę będziemy jeść w skorupach żółwia. - zaśmiał się Skipper. Oczywiście nie mieli żadnej skorupy żółwia ale od czego jest wyobraźnia.
- Mamo, pić mi się chce. - wysapał Skipper podbiegając do mnie. Potarmosiłam go po piórkach.
- A czego się napijesz? Niedaleko jest kawiarenka.
- Nie wiem. - zastanowił się pingwinek. - Wybierz mi coś. - chwilę potem włożyłam mu w skrzydełka szklankę z lemoniadą arbuzową, a Skipper przyssał się do słomki.
- Powoli, powoli. - upomniałam. - Tutaj nie ma toalety.
- Mamuś... - odezwał się Kowalski podchodząc do mnie. - Mmm... Do ubikacji. - wbrew sobie wybuchnęłam śmiechem.
  • awatar frytki z majonezem.: Szeregowemu należą się oklaski za uratowanie sytuacji :D Sama bym zbudowała domek, szkoda że nad morze mi się po drodze i nie mam piaskownicy.
  • awatar frytki z majonezem.: Szeregowemu należą się oklaski za uratowanie sytuacji :D Sama bym zbudowała domek, szkoda że nad morze mi nie po drodze i nie mam piaskownicy.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No to ładnie ^^. Ależ te maluchy mają wyobraźnię ^^. A takiej lemoniady sama bym się napiła :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
13235153_1175798562453742_4888927614016946696_o.jpg

"Tam, gdzie śpiewają drzewa" to książka, która opowiada o Vianie, jedynej córce księcia  z Rocagris. Powieść zaczyna się bardzo sielankowo, jest spokój, wszyscy są szczęśliwi, główna bohaterka planuje ślub z ukochanym - Robianem i wydaje się, że na wiosnę będzie najszczęśliwszą osobą na świecie. Jednakże w dniu Przesilenia Zimowego, kiedy na zamku organizowany jest coroczny bal na zamku pojawia się niechciany i nielubiany przez nikogo rycerz Wilk, który ostrzega króla przed barbarzyńcami, którzy planują niedługo zaatakować. Oczywiście monarcha to lekceważy. Oczywiście dochodzi do najazdu. I żeby nie spoilerować i nie mówić więcej niż jest w opisie, dodam jeszcze, że Viana przystępuje do buntowników i chce pokonać króla barbarzyńców Haraka i przywrócić pokój. Tyle o fabule.

Książka jest bardzo fajna, takie typowe fantasy, osadzone w średniowieczu, jest naprawdę fantastyczna. Ma tylko jeden mankament - to nie jest tak do końca fantasy, bo elementów fantastycznych jest mało, ale to wcale nie odbiera uroku tej książce i nie sprawia, że przez to staje się gorsza. Wprost przeciwnie, jest wspaniała. Głowna bohaterka z czasem staje się infantylna i w ogóle nie uczy się na własnych błędach co jest tutaj dość ważne, ale spokojnie możemy jej to wybaczyć, ze względu na sytuację w jakiej się znalazła. Chyba najbardziej rewelacyjne jest zakończenie książki, ale ćśś, nic nie mówiłam. Dawno nie czytałam takiej powieści jak ta (ostatnie było "Spojrzenie elfa", które tak na marginesie chcę sobie odświeżyć), jest magiczna, jest  wspaniała, jest... po prostu nie da się tego opisać słowami. Tak samo dawno nie spotkałam się z tak dobrze wykreowaną bohaterką. Viana miała trudne dzieciństwo, musiała przejść wiele przeciwności losu i jej przeszłość wciąż ją prześladuje, dzięki czemu jest wyjątkowa. Bardzo podobna do niej jest Sorena z "Trylogii Czarnego Maga" Trudi Canavan (uwielbiam).

W tym przypadku mamy kontakt z powieścią jednotomową. Cała historia jest zawarta w jednym tomie, dzięki czemu szybko się ją czyta i myślę, że powinni po nią sięgnąć nawet ci, którzy preferują jednak wielotomowe historie. Można ją też czytać pomiędzy jedną, a drugą sagą, tak w przerwie, na szybko. Nawet żeby odpocząć od historii zawartych w wielu tomach. Ale chyba już się powtarzam.

Autorką jest hiszpanka. I to widać w tej książce. Jeżeli ktoś kiedyś był w Hiszpanii, albo interesuje się tym krajem to będzie wiedział co mam na myśli, bo nie da się tego wyjaśnić, ale... to jest przesycone tą ich mentalnością, no po prostu coś wspaniałego. Oprócz świetnej powieści fantasy dostajemy też odrobinkę hiszpańskiej kultury, ich sposobu myślenia. W książce najbardziej urzekła mnie okładka, a w Empiku akurat była promocja, więc to był też w pewnym względzie taki impuls. Niech się dzieje co chce, biorę. No, nie byłam do końca przekonana, bo czytałam wiele recenzji w internecie i w większości jednak odradzano tą powieść, ale kupiłam i z zakupu jestem bardzo zadowolona. A okładkę ma naprawdę śliczną. Powieść jest podzielona na dwie części. Pierwsza jest zatytułowana "Viana", druga "Uri", ale Uri to już zupełnie inna cześć tej historii, a ja naprawdę nie chcę spoilerować.

A teraz już podsumowując; polecam oczywiście wszystkim, jeśli ktoś szuka lekkiej lektury, do przeczytania pomiędzy czymś cięższym to ta książka będzie jak znalazł. Niesamowicie wykreowany świat... i las ze śpiewającymi drzewami. Pięknie opisana historia. Dobrze nakreśleni bohaterowie, z których każdy ma wyrazisty charakter, zwłaszcza charakter głównej bohaterki. Książka adresowana do młodzieży, więc właśnie młodzieży gorąco polecam.
  • awatar Abstrakcyjny blog: Może ta książka wpadnie mi do gustu, zapowiada się ciekawie. A tak w ogóle to mam prośbę: mogłabyś przeczytać mój dzisiejszy wpis i coś mi doradzić? Z góry dzięki, bo nie chcę ci spamować czy coś :)
  • awatar Hanti: Kolejna książka którą powinnam przeczytać <3. Masz rację, że ta okładka jest piękna :D
  • awatar Puchaty Dziobak: Ciekawa recenzja, ale raczej nie kupię tej książki. Mam na liście wiele innych xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›