Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 lipca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Wszystkie cztery pingwiny siedziały pod kołdra, dyskutując o czymś zawzięcie. Szeptem, bo i ciocia jola i pan Janusz jeszcze spali. Skipper wygrzebał się spod kołdry, słysząc, że zamykają się za mną drzwi od łazienki, wyjął spod łóżka plecak, a z plecaka dwa opakowania chipsów i dwa pudełka ptasiego mleczka.
- Skąd Szef to wziął? - spytał Kowalski.
- Przemyciłem z Polski. - odpowiedział Skipper. - Czym chata bogata. - pingwinek otworzył chipsy.
- Przed śniadaniem? - Kowalski nie był do końca przekonany, ale odgryzł kawałek ptasiego mleczka z czekoladową pianką, zaraz potem wepchnął sobie do dzioba całą czekoladkę, jednocześnie sięgając po dwie kolejne. Potem wsypał sobie do dzioba garść chipsów, zjadł jeszcze kilka ptasich mleczek, tym razem z pianką cytrynową i znowu wyciągnął skrzydło po chipsy. Ziemniaczane przekąski zniknęły w mgnieniu oka. Czekoladek też zostało tyle co nic. Kowalski włożył sobie do dzioba ostatnie czekoladowe mleczka, a zaraz potem zamarł w bezruchu. Drzwi od łazienki charakterystycznie zaskrzypiały. Skipper jednym, szybkim ruchem wepchnął opakowania po słodyczach do plecaka. Kowalski z trudem przełknął to co miał w dziobie i wszystkie cztery wygrzebały się spod kołdry. Skipper wytarł jeszcze dziób Szeregowemu i wszystkie ślady czekoladowej orgii zostały usunięte.
- Aż tacy jesteście głodni, co? - odezwałam się. - Chodźcie, śniadanie już pewnie na nas czeka.
Kowalski niemrawo grzebał widelcem w jajecznicy. Po nadmiarze słodyczy nie miał już ochoty na nic innego. Zaczynał boleć go brzuszek. Nabrał odrobinkę jajecznicy na widelec i zamierzał włożyć sobie do dzioba, ale zrezygnował. Odłożył widelec na talerz.
- Co się dzieje Kowalski? - spytałam znad kanapki z szynką. - Źle się czujesz?
- Nie, po prostu... nie jestem jakoś głodny.
- Nie smakuje ci? - spytała ciocia Jola.
- Smakuje, naprawdę. Jest pyszne. Po prostu nie mam ochoty. - Skipper podniósł głowę, bacznie przypatrując się podwładnemu. nie dziwił go brak apetytu. Bądź co bądź to Kowalski zjadł najwięcej słodyczy.
Szliśmy deptakiem, pomiędzy stoiskami pełnymi pamiątek. Wyroby tutejszego rękodzieła były śliczne i do kupienia w przystępnej cenie. Strasznie chciałabym mieć taki łapacz snów... Kowalski dreptał za mną coraz bardziej zniechęcony. Bolał go brzuszek i to coraz bardziej, w dodatku jak najpilniej zaczynał potrzebować toalety. Czuł, że zjedzone słodycze robią mu rewolucję w brzuszku. Pingwinek pociągnął mnie za sukienkę, a ja odwróciłam wzrok od drewnianych ludzików z zielonymi czuprynkami i okularami z drucika.
- Kowalski, coś się stało? - spytałam.
- Muszę pójść do toalety. - pingwinek dotknął bolącego brzuszka.
- Zaraz ci znajdziemy jakieś ustronie. - uśmiechnęłam się.
- Z tym, że ja muszę... na dłużej. - dodał Kowalski. Pan Janusz przykucnął przy pingwinku.
- Źle się czujesz? - spytał. Kowalski pokiwał głową. - Przy końcu deptaka widziałem toaletę publiczną. Chodź.
- Weźmiesz go czy pójść z wami? - spytałam.
- Wezmę. - odpowiedział nauczyciel. - Chodź Kowalski. - dodał, biorąc pingwinka za skrzydło. Kilka minut później Kowalski zamknął się w ubikacji, zostawiając pana Janusza na zewnątrz. "Nigdy więcej słodyczy" przemknęło przez głowę pingwinkowi. Po dłuższej chwili spędzonej w toalecie pingwinek wyszedł do nauczyciela. Było mu lżej na żołądku, ale ciągle źle się czuł. Zdążyliśmy ich dogonić i teraz przed toaletą staliśmy wszyscy. Spojrzałam na Kowalskiego.
- Już? W porządku? - spytał pan Janusz. Pingwinek pokręcił głową przecząco.
- Mogę wrócić do hotelu? - spytał. Minę miał naprawdę niewyraźną. Wzięłam Kowalskiego na ręce.
- Odniosę go. - odpowiedziałam. - Nie musicie z nami wracać.
- Ja wracam. - odezwał się skipper. Podświadomie czuł się winny. To w końcu on przywiózł ze sobą te słodycze.
Kowalskiego położyłam do łóżka, a sama zrobiłam mu gorzkiej herbaty i dałam tabletkę na żołądek. Skipper siedział obok podwładnego, pilnując go. Był gotów zrobić dla niego wszystko. pół godziny później wróciła reszta załogi.
- Co z nim? Wymiotuje? - spytał wujek od progu.
- Wymiotować nie wymiotuje, ale na ból brzuszka się skarży. Kowalski, nie pójdziesz z nami na obiad? - spytałam. Pingwinek pokręcił głową. Kiedy tylko zamknęły się za nami drzwi Kowalski popędził do łazienki. Już od kilkunastu minut powstrzymywał się od sprintu do toalety, a pod naszą nieobecność mógł skorzystać z łazienki bez skrępowania.
  • awatar RainbowxD: Biedny Kowalski, współczuję mu bardzo. Mam nadzieję, że szybko mu to przeszło :).
  • awatar Alex McPenguin: Nieładnie Kowi tak jeść tyle słodyczy z rana! Mówię ja, Al, która sama tak kilka razy robiła. xD Mam nadzieję, że wydrowieje szybciutko. Ale ma nauczke na przyszłość. :-P
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No to będzie nauczka na przyszłość... Szkoda tylko, że tak to musiało się skończyć :(.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 
Olbrzymy są wśród nas! To znana prawda, ale tym razem jeden z nich porywa małą dziewczynkę Sophie, która skończy prawdopodobnie jako deser albo danie główne. Nasza mała Sophie trafiła na szczęście na najmniejszego i najbardziej dobrotliwego z gigantów, w dodatku to wegetarianin. Ale jego koledzy - prawdziwe giganty, olbrzymy mają zupełnie inną dietę, taką bardziej... ludzką.
BFG-Bardzo-Fajny-Gigant-Film-fantasy-dla-dzieci-Stevena-Spielberga.jpg

Film jest ekranizacją powieści Roalda Dahl'a i film w którym spotkamy sny, giganty... To świat w którym wszystko może się zdarzyć. BFG czyli "Bardzo Fajny Gigant" to mroczna i spokojna opowieść o dziwnej przyjaźni i jakby dwa filmy w jednym. widzimy tutaj świat gigantów, a potem świat ludzi. Pierwszy straszny, drugi śmieszny. To taka staroświecka bajka, trochę w stylu braci Grimm, Jonathana Swifta i jego "Przygód Guliwera". Nie ma tu zbyt wielu fajerwerków, szaleństwa, nowoczesności, film łapie raczej panującym klimatem, zabawnym słowotwórstwem i uczuciem. Ale czy to nie za mało dla współczesnego widza? Tak pytam, bo dziewczynki, które siedziały zaraz za przejściem, w tym samym rzędzie co ja bez przerwy, podkreślam bez przerwy (no, może z przerwami) trajkotały, a ojciec najwyraźniej był znudzony.
"Bardzo Fajny Gigant" to adaptacja bajki Roalda Dahl'a, to już mówiłam. To ona napisał "Charliego i fabrykę czekolady" więc do scenariusza, że zbyt prosty, zbyt gładki, zbyt naiwny nie mam pretensji, wręcz przeciwnie. Ale tempo akcji momentami jest wolne i przechodzące w gadane. Ogólnie to piękna i mądra historia, ale to jedyny jej minus. Taki malutki minusik. Dzieciom, które do tej pory oglądały tylko kreskówki z, no nie wiem... bijatykami, walkami itp. może wydawać się odrobinę jednak nużąca.
348101_1463493642_b82c_p.jpeg

"To być opowieść o dziewczynce, o wielkich przygodach i radościach. Będzie ciężko, będzie lekko, więc nie dodychaj, krztymaj tciuki i zaczynamy." I mam problem bo zastanawiam się dla kogo to jest właściwie film. Dla najmłodszych jest zbyt mroczny i przerażający. Dla nieco starszych dzieci chyba za mało się dzieje. Dla dorosłych, zbyt naiwny (chociaż moja mama była zachwycona). Już wiem, to jest film dla mnie, bo ja lubię takie filmy i chciałabym, żeby moje dziecko oglądało właśnie "Bardzo Fajnego Giganta" zamiast kolejnych głupot, super i hipermenów w obcisłych gaciach z lateksu (Nie znoszę tego! Jak matkę kocham, nie znoszę!). Dlatego moim zdaniem jest to film raczej adresowany do młodzieży.
Wizualnie film po prostu oszałamia. Andrzej Kamiński wyczarował po prostu magiczne chwile, a sam gigant (w tej roli Mark Rylance) wypada naprawdę świetnie. Sama historia bardzo prosta. Oczywiście stawiamy pytanie, czy tak było w książce? Ale książka to nie film. BFG - Bardzo Fajny Gigant. Doceniam gigantyczną pracę Stevena Spielberga, jego chęć stworzenia wspaniałego, magicznego świata dla dzieci. Doceniam ten urok i przeuroczą aktorkę Ruby Barnhill grającą Shopie.
mgid ao image mtv.com 203755.jpg

A teraz już podsumowując; gra aktorska wspaniała, stworzony świat wspaniały, wszystko jest wspaniałe. Jeden minusik nam się tutaj wkradł, ale to wcale nie odbiera uroku filmowi i zastrzeżenie; film adresowany nie do dzieci, ale jednak do młodzieży. Spoilery jeszcze - najbardziej podobała mi się scena, w której gigant wreszcie odważył się wygnać z domu swoich "kumpli" po tym jak zniszczyli mu całą pracownię i sny pouciekały. A momentami on robił taką smutną minkę, że aż się normalnie chciało złapać i wyściskać. Co by oczywiście nie wyszło, zważywszy na jego posturę. I jeszcze jedno... Nigdy, przenigdy nie pijcie tłoczypianki.
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: Oo zaciekawiłaś mnie :D Mark Rylance - lubię go, bo zagra też w Dunkirk :) A wracając do filmu uwielbiam tak samo jak ty takie klimaty i chciałabym, żeby kiedyś moje dzieci takie oglądały :D
  • awatar Hanti: Miała szczęście że trafiła na tak sympatycznego giganta :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Całkiem fajnie się zapowiada ^^. No i już podziwiam Ruby. Pomyśleć, że ma dopiero 12 lat ^^. Dzieci grające w filmach z reguły są takie naturalne ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›