Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 lipca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kate - Writes: Hej, Kate!
Tobie na pewno nie podobałoby się to miejsce. Zdrowa młodzież całymi dniami nic, tylko trenuje. Ciągle ktoś przywala komuś piątkę. Doszło nawet do zbiorowej kotłowaniny. Wyzuty z refleksji trening cały dzień, słowo daję. W porównaniu z tym szkoła filmowania nie jest chyba taka zła, co? Właśnie, jak ci idzie?
No przecież żartuję, Kate.
Oczywiście, ja to uwielbiam. Ale będąc tutaj, cieszę się, że moje życie nie jest takie przez cały czas. Takie jak kiedyś. Bo wtedy nie miałbym ciebie!
Buziaki mamo
Skipper

Hej Szeregowy!
Chciałbym żebyśmy spędzili tu kiedyś lato razem. Byłoby wspaniale! Zszedłem po chyba milionie stopni w skale do malutkiej wioski rybackiej, zwanej Ammoundi, nad Calderą. Caldera znaczy "kocioł". W środku jest woda - wpłynęła tam po potwornym wybuchu wulkanu, który zatopił prawie całą wyspę. Potem namalowałem cudne greckie łódki, a że zrobiło się potwornie gorąco, wskoczyłem do cudownie czystej zimnej wody.
Narysowałem coś specjalnie dla ciebie. To dzwonnica w Oia. Nierozmowny dziadek, który po polsku ani angielsku nie mówi w ogóle, bardzo długo i uważnie oglądał ten obrazek. W końcu pokiwał głową z uznaniem. Nawet nie potrafiłem mu powiedzieć, jakie to było miłe.
Razem z ciocią Cenią pojechaliśmy do Firy, największej miejscowości na wyspie, i wypiliśmy w kafejce strasznie mocną kawę. Upiłem się kofeiną. Jest tu taki facet... Przychodzi do nas mniej więcej sześć razy w ciągu dnia. Strzela do cioci oczami i ją podrywa, ale ona nie chce się w to bawić, Babcia natomiast marzy, że będzie z nich para. To odbiera cały romantyzm tej znajomości.
Nic ważnego się u mnie nie wydarzyło. Muszę być cierpliwy.
Mam nadzieję, że we Wrocławiu bawisz się szampańsko.
Całusy,
Kowalski

Cześć młody!
Pojechaliśmy do miasteczka Mulege. Stąd pochodzi mama Erica. Zwiedziliśmy duży kościół misjonarzy i więzienie, zwane carcel sin cerraduras, czyli więzienie bez zamków. W dzień więźniowie pracują na farmach, a nocą są zamykani w celach.
Udało mi się zakumplować z Erickiem. Cóż... nie byłem do końca sobą. Obśmiałbyś się jak norka. Ale co mam robić tysiące kilometrów od domu nad brzegiem oceanu?
Mam nadzieję, że świetnie się bawisz.
Kochający dowódca

Kochany dowódco!
Dziś po południu znowu zjawił się ten chłopak. Przesiaduje tu zawsze, gdy Agata jest w domu. To smutne, ale wyłącznie męczenie tego kretyna sprawia mi radość. On szczerze mnie nie znosi, choć jak zwykle nic nie mówi, więc trudno stwierdzić to z całą pewnością.
Pozdrowienia od twojego wyrafinowanego przyjaciela, w którym zostało jeszcze tyle serca, by potwornie tęsknić za wami
Szeregowy

Kochana mamo!
Czy mogłabyś przesłać mi trochę rzeczy? Książkę i zeszyt z trzeciej szuflady? I jeszcze kurtkę z czwartej szuflady - tą wojskową.
Wszystko tu bardzo mi się podoba. Dziś będzie prawdziwy poligon. Zadzwonię do ciebie w sobotę.
Pozdrów Rico
Uściski
Skipper

Kate!
Kanapeczki z grillowanymi krewetkami, łososiowy gravlax (co to jest?), smażony szpinak, pieczona polędwica wieprzowa, dekoracje kwiatowe; tuberozy (że co?) i magnolie (Agaty ulubione)... Mógłbym ciągnąć tak dalej przez cały dzień, ale oszczędzę ci tego. To WSZYSTKO O CZYM SIĘ TU MÓWI - to znaczy ci, którzy  ogóle coś mówią. Dostaję po prostu świra. W co Agata się wpakowała?
Całuję cię, cały rozgoryczony
Szeregowy

Kowalski!
Dziś na poligonie przeszedłem samego siebie. Muszę się uspokoić. Co byś mi poradził? "Wyluzuj się Szefie"? Próbuję, ale aż mnie roznosi.
Wiem, że zazwyczaj jestem ponad hormony, ale dziś nawet ja nie potrafię się im oprzeć.
Uściski
Skipper

Kate!
Strasznie namieszałem. Kostos (niedoszły facet cioci) przyłapał mnie w czasie gdy, gdy... Gdy nie mogąc już wytrzymać śmignąłem do gaju oliwnego za potrzebą. I zupełnie mi odbiło. Wściekły pobiegłem do domu. Babcia na mój widok uznała, że zdarzyło się coś znacznie gorszego niż to, co stało się naprawdę. Ale wiesz, jak bardzo zależy mi na prywatności.
I wtedy... O Boże, trudno mi o tym mówić. Wyjaśniła dziadkowi (rzecz jasna po grecku) co według nie się stało, i - wcale nie żartuję - bapi poszedł pobić Kostosa. Dziadek Kostosa nie wpuścił go i w końcu obaj staruszkowie puścili w ruch pięści. To może brzmi zabawnie, ale w rzeczywistości było okropne.
Teraz dziadkowie są na ścieżce wojennej ze swymi najlepszymi przyjaciółmi. Kostos znienawidził ciocię. I nikt oprócz mnie nie wie, co się stało naprawdę.
Muszę powiedzieć im prawdę, nie?
To moja pierwsza wielka przygoda w Grecji, ale nie jestem pewien, czy właśnie tego oczekiwałem.
Chciałbym, żebyś tu była Kate. Nie to nieprawda. Chciałbym, żebyśmy byli razem w zupełnie innym miejscu.
Ucałowania
Kowalski

Młody!
Dziś zrobiliśmy sobie wycieczkę po polach lawy. Wulkany nazywają się Tres Virgenes. Quattro Virgenes to moglibyśmy być my. Przysięgam, ze czułem w powietrzu dym, choć przewodnik mówił, że wygasły w zeszłym stuleciu.
Potem zeszliśmy na południe wąwozami, by obejrzeć stare indiańskie malowidła. Najpierw były tylko sceny z polowań, ale potem zaczęły się wielkie rysunki ogromnych... wiesz czego. Okropnie się z Dianą śmialiśmy, po prostu turlaliśmy się po ziemi. Wreszcie instruktorzy nas pogonili. Myślałem, że umrę ze śmiechu. Żałuję, że tego nie zobaczyłeś.
Niech żyją rozkosze szalonego pobytu w Kalifornii.
Uściski
Skipper

Skipper!
Piszę z poczty. Przesyłka ekspresowa kosztuje więcej, niż myślałam, więc mam nadzieję, że dotrze do ciebie już niedługo.
Na razie nie potrafię ocenić, co dokładnie przeżyłam do tej pory. To było dla mnie objawieniem, albo nie. Powiem co, kiedy sama zrozumiem.
Ty bawisz się na pewno świetnie, bo jesteś naszym jedynym i niepowtarzalnym Skipperem.
Muszę już kończyć, bo kobieta w okienku zaraz dostanie szału (cha, cha!).
Uściski
Kate
  • awatar Art et la Vie: Skipper to ma nosa. Żeby poczuć dym z wulkanu który wygasł 100 lat temu. Chyba odrobinkę przewrażliwiony jest nasz pingwinek :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Nie no sytuacja z dziadkami mnie rozwaliła xD. Wiadomo, że to nic fajnego, ale z punktu widzenia odbiorcy jest to po prostu komiczne xD. Co do Skippera i dymu, możliwe, że mu się wydawało. Ja na przykład jak oglądam zdjęcia jakiegoś dania czy coś to zdarza mi się, że w podświadomości czuję jego zapach :P. A babka w okienku może poczekać xD.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Wróciliśmy już z Karaibów (i widzę, ze Kasia wciąż nie dodała rozdziałów opisujących nasz pobyt na Barbadosie, trzeba będzie ją pogonić). Teraz najbliższy tydzień spędzimy u cioci Krysi w Zakopanem. Dzisiaj skoro świt trzeba było wstać, bo do Zakopanego z Warszawy daleko i pojechaliśmy. Już podczas jazdy nastąpiły pierwsze ekstremalne przeżycia, bo okazało się, że Szef nie poszedł do łazienki przed wyjściem z domu i na gwałt musieliśmy szukać stacji benzynowej z toaletą. Właśnie czyta mi przez ramię co piszę i zabija mnie wzrokiem. Ale wymuszony przystanek miał też swoje plusy, bo byłem głodny, a dzięki temu miałem okazję kupić sobie kanapkę. Drugi wymuszony przystanek robiliśmy w lesie, bo dla odmiany ja natychmiast musiałem do łazienki. Zaraz po przyjeździe wszyscy zostaliśmy wycałowani, ciocia Jola pogłaskana po brzuchu i wypytana o stan dzidziusia. Zostało nieco ponad miesiąc do terminu porodu. Pierwszą czynnością po powitaniu, którą wykonałem to było pognanie do pokoju na górze, gdzie zwykle spałem z Szefem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po otworzeniu drzwi zobaczyłem tam obcych ludzi. W moim pokoju, na moim łóżku. Ciocia Krysia pobiegła za mną, państwo przeprosiła, a mnie wytłumaczyła, że właśnie mają turystów i będziemy musieli jakoś rozlokować się na dole. Stanęło na tym, że ciocia Jola z panem Januszem będą spać w sypialni cioci Krysi i wujka Romka, oni w salonie na materacu, ja Szeregowy i Rico na kanapie, a Kasia z Szefem na łóżku polowym. Jest strasznie małe, ale Kasia powiedziała, że może będzie im ciasno, ale oboje będą się czuli bezpiecznie. Nie do końca wiem, o co chodziło, ale nie miałem czasu się nad tym zastanawiać, bo razem z chłopakami pognaliśmy na agrest, nawet nie zwracając uwagi na to, ze na stole stoi talerz z kanapkami z naszym ulubionym dżemem. Przerzedziliśmy cioci dwa krzaczki agrestu i jeden porzeczek, ale wcale się na nas nie gniewała. A koło piątej przyszły ciocia Cenia z Agatą i z plackiem ze śliwkami. Specjalnie, żeby się z nami przywitać. Byłem już okropnie zmęczony po podróży ale za nic ni przegapiłbym spotkania z ulubioną ciocią.
pizap.com14689521837731.jpg
  • awatar Art et la Vie: Ja chcę na Karaiby ;) I też mam taki agrest w ogródku :D PS. Nie ukrywam że jest mi trochę przykro że nie wydali Ci tej książki ale masz rację, ich strata ;)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Bardzo fajna przygoda ^^. Lubię takie podróże :). No i sama bym się nawtykała agrestu (i tego placka ^^). Czekam na kolejne opisy z wyjazdu :). PS Na Giewont będziecie szli? :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›