Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 lipca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin zbudziła się na miękkim posłaniu.Nad nią kołysały się łagodnie grube gałęzie buku, przez młode liście przeświecał blask słońca, zielony i złoty, powietrze pachniało słodkim, złożonym z wielu woni zapachem. Legolas siedział obok łóżka, pogrążony we śnie. Dziewczyna delikatnie pogładziła go po policzku, a elf natychmiast otworzył oczy.
- Mara aure. - odezwała się Katrin. - Gdzie jesteśmy?
- W Rivendel melisse. - odpowiedział Legolas. - Jak się czujesz? - w piersi dziewczyny wezbrał śmiech. Ze śmiechem zerwała się z łóżka.
- Jak się czuję?! - zawołała. - Tego się nie da powiedzieć! Czuję się... Czuję... - rozgarnęła ramionami powietrze. - Czuję się jak wiosna po zimie, jak słońce wśród liści, jak fanfara trąb, jak śpiew harfy, jak wszystkie pieśni świata... - urwała, wpadając prosto w ramiona ukochanego. Legolas zaśmiał się, poderwał ją do góry i z rozmachem siadając na łóżku, posadził ją sobie na kolanach. W białej koszulce nocnej wydawała mu się jeszcze drobniejsza niż była.
- Żal mi tej biednej rączki. - odezwał się, biorąc w dłoń zabandażowany nadgarstek dziewczyny. - Mam nadzieję, że poza tym me melisse jest zdrów i całe. Okropne rzeczy musiało przecierpieć. - Katrin zachichotała jak nastolatka i zarzucając elfowi ręce na szyję, pocałowała go w policzek. Legolas mocno ją do siebie przytulił.
- Usnąłem dwukrotnie, czekając, aż ty się obudzisz. Zbudziłem się o świcie, a teraz pewnie już blisko południe.
- Południe? - powtórzyła dziewczyna. - Południe, ale którego dnia?
- Czternastego po Nowym Roku. - odparł Gandalf, wchodząc do pokoju. - Albo, jeśli wolisz, ósmy kwietnia według kalendarza Shire.
- Gandalfie! - zawołała uradowana dziewczyna, widząc mężczyznę w białym płaszczu, z brodą świecącą jak czysty śnieg w przesianym przez liście słońcu. Czarodziej wypowiadając sindarińskie słowo, rzucił jej błyszczący przedmiot, który złapała w locie.
- To twoje jeśli się nie mylę. - powiedział Gandalf. Katrin spojrzała na przedmiot, trzymany w ręku i jej twarz zajaśniała wewnętrznym blaskiem.
- Tak! - zawołała. - Nurta lanya! - dodała, zapinając sobie na szyi łańcuszek z przeźroczystym kryształem.
- Szkoda byłoby zgubić tak cenny klejnot. - odpowiedział czarodziej i nie patrzył przy tym wcale na drogocenny kryształ, ale na Legolasa. Katrin uśmiechnęła się. Kiwnęła głową, potakując. Naraz drzwi pokoju otworzyły się z impetem, tak, że aż uderzyły o ścianę, a do środka wpadł rudobrody krasnolud. zaraz za nim do sypialni zajrzał przystojny mężczyzna. Dziewczyna z piskiem zerwała się na równe nogi.
- Aragorn! Gimli! - krzyknęła, rzucając się na szyję temu, który stał bliżej, czyli władcy Gondoru. Aragorn objął Katrin ramionami, a poderwawszy do góry okręcił wokół. Gimli również uściskał dziewczynę i krasnoludzkim zwyczajem poklepał ją po plecach.
- Zjawicie się na uczcie, prawda? - spytał Aragorn. - Elrond kazał przygotować najbardziej wystawne potrawy. Oczekujemy także gości.
- Zjawimy się, oczywiście. - odpowiedziała Katrin.
- Niech mnie grzyb porośnie jeśli ta dziewczyna nie jest silniejsza od niejednego krasnoluda! - zawołał Gimli. Katrin uśmiechnęła się, biorąc ukochanego za rękę.
- Zostawmy może nasze gołąbeczki w spokoju. - dodał Gandalf.
Katrin i Legolas przechadzali się jednym z tarasów domu Elronda, ściskając się za ręce. Dziewczyna wciąż w koszulce nocnej i na bosaka.
- Znikniesz teraz, tak? - odezwał się nagle elf.
- Nie, dlaczego? - spytała Katrin ze zdziwieniem.
- Zawsze znikasz. Ar ni leusa mer pusa lye lu inye. Le mellin. - Legolas spojrzał na nią smutno i przeciągle.
- Na razie nigdzie się nie wybieram. Obiecałam przecież być na uczcie.
- Ale w końcu znikniesz, prawda? - dziewczyna skinęła głową. Bez słowa wybrała piosenkę ze swojej playlisty i położyła smartfona na parapecie. Legolas objął ją. Zatańczyli tak jak nie tańczyli jeszcze nigdy.
- Odejdziesz. - odezwał się znowu. - A ja zostanę.
- Nie, nie, nie mój książę. - Katrin ujęła jego twarz w dłonie. - Tym razem zabieram cię ze sobą.

Mara aure. - Dzień dobry.
Nurta lanya. - Dziękuję.
Ar ni leusa mer pusa lye lu inye. - A ja wciąż chcę zatrzymać cię przy sobie.
- Le mellin. - Na zawsze.
____________________________________________________________________
Na tym moim kochani kończy się trzecia część fanfiction "Władcy Pierścieni". To jednak nie jest jeszcze koniec. Katrin powiedziała przecież, że zabiera Legolasa ze sobą. I zabierze. A co z tego wyniknie nie mam pojęcia. Na razie... Jutro zapraszam na rozdział opowiadania o Pingwinach, ale dość... nietypowy. Szczegółów na razie zdradzać nie będę. Na dziś to tyle, do zobaczenia.
  • awatar Hanti: Już nie mogę się doczekać <3 :D
  • awatar Puchaty Dziobak: Hah Legolas w naszym świecie xD Czekam na pingwiny ^^
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No ja to jestem ciekawa jak Legolas się odnajdzie w "nowym" świecie :P. No i zaciekawiłaś mnie tym, że nowy rozdział o pingwinach będzie nietypowy ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›