Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 lipca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin poderwała się z ozdobnej sofy, na której leżała. Przy niej klęczał wysłannik ciemności. Wymamrotał kilka słów i sztylet podleciał do niego, zatrzymując się z czubkiem niecały cal od gardła dziewczyny. Nieruchomo patrzyła na sztylet. Potem rozejrzała się po pokoju. Goście zostali odprawieni, jej towarzysze stali teraz pod przeciwległą ścianą pilnowani przez straż. Czarny naszyjnik leżał na stoliku.
- Legolas... - wyszeptała Katrin. Z trudem podniosła się z sofy. W głowie jej dudniło. Rozsądek ostrzegał, że ten człowiek zdecydowanie ja przerasta. Atakując go ponownie, dałaby mu tylko kolejną szansę, żeby ją skrzywdził. Nie mogła jednak się poddać. Przyjaciele liczyli na jej siłę. Po sindarińsku zasugerowała, żeby czarnoksiężnik upadł na podłogę. Szarpnął się do przodu i zesztywniał na chwilę. Jego przekrwione czy pałały gniewem. Po chwili rozluźnił się i warknął, wypowiadając własną sugestię. Katrin złapała się na tym, że podnosi sztylet z podłogi i przystawia sobie do gardła. Nie przestał mówić. Dziewczyna starała się oprze sugestiom, ale słowa sprawiły, że była jak zamroczona. Złapała się na tym, że siada na sofie, rozcina sztyletem nadgarstek, a potem wbija go w poduszkę obok. Żadne z tych działań nie było jej decyzją. Była zaledwie marionetką. Czarnoksiężnik przestał mówić, Katrin zgarbiła się na sofie, dysząc ciężko, walcząc z zawrotami głowy. miała wrażenie, że czaszka rozpadła jej się na kawałki.
- Jak śmiesz próbować zapanować nad taką wolą jak moja? - po raz pierwszy usłyszała jego głos. - Spróbuj tego jeszcze raz, a poderżnę ci gardło za taką bezczelność.
- Katrin! - wrzasnął Legolas, chcąc do niej podbiec, ale jeden ze strażników przytrzymał go mocno.
- Milczeć! - rozkazał czarnoksiężnik. Dziewczyna słyszała ich jak z daleka. Niemalże nie byłą w stanie skupić się na czymkolwiek poza bólem, który rozbłyskiwał jej w czaszce. Jak przez mgłę dotarło do niej, że mężczyzna jest wściekły, ponieważ jej sugestia przez chwilę działała. Przez jeden ułamek sekundy, czas nie dłuższy niż moment pomiędzy dwoma uderzeniami serca prawie jej uległ. Z prawdziwym wysiłkiem się oparł. I to mu się naprawdę nie spodobało. Jej umysł się oczyścił. Przygotowywała się na tę chwilę od wielu godzin. Tak naprawdę, to przygotowywała się do tej chwili od przybycia do Śródziemia. Przygotowywała się, odkrywając swój talent. Przygotowywała się przez długie godziny ćwiczeń. Jej wolę umacniali ci, których kochała. Jej determinacja wzrosła, kiedy dostrzegała zło, jakie reprezentował sobą ten człowiek. Bez chwili wahania Katrin włożyła wszystko w rozkaz. Jej życie zależało od tej chwili. Życie jej przyjaciół. Nie było trudno przywołać prawdziwe emocje. Cały jej strach, gniew. Całą nadzieję, wiarę i miłość. Pragnienie życia. Całą siłę woli, jaką mogła wezwać. Skupiła się na naszyjniku, wypowiadając rozkaz, który zamienił kamień w szkło. Poczuła, ze rozkaz się wypełnił. Przemieniony Mroczny Kamień błyszczał nieco inaczej, ale nadal wyczuwała w nim moc. Wiedziała, że sama przemiana może nie wystarczyć. Była na to przygotowana. Wypowiadając błyskawicznie sugestie, jedna po drugiej, zmusiła czarnoksiężnika do padnięcia, zaśnięcia, biegu, podskoku, obrotu i zamilknięcia. Wiedziała, ze wypowiada sugestie z większą subtelnością niż wcześniej. wiedziała, że czarnoksiężnik opiera się sugestiom, ale nie zatrzymała się, by nacieszyć się jego chwilowym niezdecydowaniem. Podnosząc głos uniosła naszyjnik, dźwignęła w powietrze i cisnęła nim o podłogę. Mroczny Kamień się roztrzaskał. Ciemna aura mocy zniknęła. Dochodząc do siebie, po krótkim zamroczeniu, czarnoksiężnik zagapił się na cząsteczki i okruchy potłuczonego szkła na podłodze. Jego wściekłe spojrzenie odnalazło Katrin. Warknął, wypowiadając ostry rozkaz, przywołując potężną masę żaru do jej ubrań. Spokojnie, z pewnością, dziewczyna wypowiedziała polecenie, którym on posłużył się do rozproszenia jej ogniowego ataku. Słyszała te słowa tylko raz, ale zawsze szybko się uczyła. Czarnoksiężnik zgiął się wpół, kiedy jego rozkaz zawiódł, łapiąc się za żołądek i walcząc z odruchem wymiotnym. Klęcząc na czworakach, spiorunował Katrin spojrzeniem wściekłych, przekrwionych oczu. Potem jego twarz zmieniła się, kiedy wściekłość przeszła w pełne zgrozy zdumienie. Nie minęła chwila i po wysłanniku ciemności pozostała kupka prochu. Jego oddział strażników również zmienił się w pył. Katrin opadła na kolana, oddychając ciężko.
- Katrin... - Legolas klęknął przy niej i położył jej dłoń na ramieniu. - Katrin, melisse, nic ci nie jest? - dziewczyna zmusiła się, żeby podnieść głowię i spojrzeć ukochanemu w oczy.
- Legolas... - wyszeptała, ale to kosztowało ja za dużo wysiłku i straciła przytomność.
  • awatar Art et la Vie: Widzę że nie ograniczasz się do pisania o przygodach pingwinków ;) Jak się to czyta to tak jakby człowiek miał to wszystko przed oczami.
  • awatar Hanti: Ćwiczenie czyni mistrzem :)
  • awatar Puchaty Dziobak: Coraz ciekawiej ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›