Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 lipca 2016

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 

- Towarzysze... - odezwał się Gandalf, wchodząc do pokoju. - Dziś będziecie gościć na bankiecie u władcy miasta. - powiedział. - Przebierzcie się w szaty i bądźcie gotowi o zachodzie słońca. - Aragorn odwrócił się od okna, Gimli zerwał z fotela.
- Nie mamy żadnych eleganckich szat. - zaprotestowała Katrin.
- Przed chwilą kupiłem stosowne ubrania. - odpowiedział czarodziej. - służąca przyniesie je za chwile i pomoże ubrać się pannie Katrin. - służka zjawiła się zgodnie z zapowiedzią i od razu zaciągnęła dziewczynę za parawan.
- Nie ruszaj się dziecko. - powiedziała i zanim Katrin zdążyła zaprotestować, już zdejmowała jej tunikę.
- Co... Co pani robi?! - zaprotestowała dziewczyna. - Proszę zaczekać! Ja sama...! Przebiorę się sama...! - służąca, nie zważając na protesty Katrin, pomogła jej założyć suknię i zlustrowała uważnym wzrokiem. Dziewczyna odgarnęła z twarzy kosmyki włosów.
- Niezgorzej. - stwierdziła kobieta. - Całkiem ładnie. Ale w tej drugiej wyglądałabyś o wiele lepiej. Ściągaj. - powiedziała zdecydowanie, a chwilę potem sznurowała Katrin gorset.
- Dalej, wyprostuj się! Plecy proste! Pierś do przodu! No i gotowe. Zwykle zaciska się jeszcze ciaśniej, ale tobie już daruję. Te dwa cale cię nie zbawią. - chwilę potem dziewczyna była już kompletnie ubrana, a służąca omiatała ją swoim spojrzeniem.
- Prawdziwa dama. - powiedziała. - Bardzo ci w tym kolorze do twarzy. Tylko aż prosi się o inną fryzurę. - stwierdziła, patrząc krytycznie na włosy, spływające Katrin na ramiona. - Upniemy ci fantazyjnego koka. - dodała, łapiąc za szczotkę do włosów. - Wielkie nieba...! Istna księżniczka! - stwierdziła chwilę potem. - To tyle z mojej strony panienko. - służąca ulotniła się, a dziewczyna spojrzawszy w lustro, wpięła we włosy kilka kryształowych spinek i wyszła zza parawanu. Legolas obrzucił ja spojrzeniem, pełnym pożądania.
- Masz broń? - spytał, podchodząc do nie. Katrin podciągnęła suknię, odsłaniając przypiętą do łydki pochwę z dwoma sztyletami. - Dobrze. - Legolas skinął głową.
Jak tłumaczył Gandalf, bankiet odbywał się u nie byle kogo, ale właśnie u wysłannika ciemności. Legolas pomógł Katrin zejść ze schodów, chociaż widać było, że jest spięty. Aragorn ukrywał w fałdach szat naszyjnik i wszyscy zaczynali odczuwać jego działanie, gdyż zioła, które miały temu zapobiec skończyły się poprzedniego dnia. Katrin dyskretnie przyglądała się rzeczonemu indywiduum, siedzącemu u szczytu stołu. Mężczyzna w średnim wieku, wyglądający wcale niepozornie. Służba przynosiła coraz to więcej pysznych dań. Zupa z żółwia morskiego, homar z halibutem w sosie pomarańczowym, supreme de volaille z truflami, pasztet z pardwy górskiej.
- Tak mnie zajęły te specjały, że zapomniałam o rozmowie. - odezwała się dziewczyna. - Proszę mi wybaczyć.
- Nic nie szkodzi. - odpowiedział jej mężczyzna siedzący po przeciwnej stronie stołu. - Ja również zamilkłem. - Legolas nie odzywał się, spożywając posiłek w milczeniu, ale nagle odłożył sztućce i wstał. Pociągnął Katrin na parkiet i poprowadził w tańcu, dając jej znak gestem, że może zaczynać. Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu. Skupiła się na sztylecie w pochwie, leżącym na stoliku. Wypowiadając rozkaz, wyjęła sztylet z pochwy, a potem posłała ostrze ku postaci na honorowym miejscu. Mężczyzna wymamrotał kilka łów i nóż odleciał od niego, zatrzymując się na stoliku. Mówiąc w myślach, Katrin próbowała złapać nóż umysłem, ale wyślizgiwał jej się bardziej niż żywa istota. Wściekła i zakłopotana dziewczyna rozkazała zapłonąć fotelowi, na którym mężczyzna siedział. Zarówno fotel, jak i siedzący na nim człowiek, powinni szybko zamienić się w popiół. Mężczyzna wypowiedział krótką frazę, anulując jej polecenie. Zgromadzone ciepło rozproszyło się, a Katrin padła na podłogę, trzęsąc się spazmatycznie. Wszyscy obecni na bankiecie patrzyli teraz tylko na nią.. Było jej niedobrze. wiedziała, że mężczyzna nie wywołał bezpośrednio u niej żadnego z objawów. To były konsekwencje jej nieudanego polecenia. Człowiek wymówił krótką sindarińską sugestię i świadomość dziewczyny umknęła.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Jak ja nie lubię takich jak ta służka xD. Taka nachalna... No i mam wrażenie, że nie będzie łatwo pokonać ów wysłannika ciemności.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Dostałam się! Do liceum! Do tego jednego wymarzonego liceum! Jestem o krok bliżej do spełnienia życiowego marzenia. Przyznaję, że trochę się jednak denerwowałam, bo dużo osób chciało na kryminologię, ale udało się! Tak strasznie się cieszę! Będę w 32-osobowej klasie, w tym dwadzieścia dziewczyn (łącznie ze mną) i dwunastu chłopaków. Trochę mnie przeraża ta liczba ludzi, ale to może być również ciekawe doświadczenie. Jeszcze nigdy nie byłam w tak licznej klasie. W klasach jeden-trzy podstawówki było nas osiem osób, potem byłam w klasie czternastoosobowej, więc to coś nowego i równie ekscytującego co przerażającego. Jak wchodziłam na piętro do komisji rekrutacyjnej, to widziałam, że na schodach siedział chłopak i chyba się nie dostał, bo wyglądał na załamanego. Nawet mi go było szkoda. Taka fajna babka powiedziała mi jak mam podpisać teczkę ze swoimi papierami, na górze imię i nazwisko i pełny adres, a na środku nazwa kierunku. Z początku myślała, że ja do technikum, na logistyka, bo na tamtej liście do technikum był chłopak, który miał takie samo nazwisko jak ja. Chyba polonistka mi pomagała, bo zwróciła uwagę na wynik egzaminu z polskiego właśnie. A wcześniej taki facet sprawdzał moje dane w komputerze to mnie pochwalił "za ładny paseczek" na świadectwie. Potem musiałam papiery zanieść do sekretariatu. I siedziała tam taka wredna babka (w dodatku ruda, nie mam nic do rudych, przeciwnie, sama chciałam się przefarbować na rudo, ale ta akurat była fałszywa), najpierw mi powiedziała, ze mam zrobić inne zdjęcie do legitymacji, bo to jest za duże, czy, ze twarz się nie zmieści, takie coś gadała, nie zrozumiałam jej. Normalne zdjęcie do legitymacji... Potem mi oddała kopie świadectwa i wyników z egzaminu, bo powiedziała, że to nie jest potrzebne. Ja na to, że pani z komisji powiedziała, ze to ma zostać, bo jestem spoza powiatu. Ona do mnie, że tamta pani jest niedoinformowana i że to ona, bo chociaż jet tylko na zastępstwo, decyduje, które dokumenty mają zostać, a które nie. Oj, nie polubiłyśmy się. Dobrze, że ona tylko na zastępstwo.  Pytałam jeszcze o listę podręczników, ale mi powiedzieli, że nauczyciele podają podręczniki na pierwszych zajęciach. No to co... Po wakacjach stanę się pełnoprawną licealistką i mogę teraz w spokoju przeżywać resztę lata.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›