Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 11 lipca 2016

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin siedziała w siodle przed Legolasem, opierając głowę na jego piersi. Podróżowali już trzy doby, kierując się na zachód i wszyscy zaczynali odczuwać działanie naszyjnika, który leżał w torbie Gandalfa, zawinięty w kilka warstw materiału. Aragorn nie odzywał się do nikogo, Gimli narzekał na wszystko i wszystkich. Legolas stał się mniej czuły. Obojętny. Skończyło się szeptanie czułych słówek, delikatne pocałunki, przytulanie, nawet branie za rękę. Dziewczyna bardzo tęskniła za ukochanym. Był obok niej, ale jednocześnie jakby go nie było. do tej pory tylko Katrin i Gandalf nie odczuwali wpływu czarnej magii. Oboje zachowywali się tak jak zwykle. Czarodziej zatrzymał wierzchowca.
- Tutaj zatrzymamy się na noc. - powiedział, zsiadając z konia. - Zapada zmrok, a to miejsce jest w porządku. - reszta kompanii także zsiadła z koni. Nakarmili i napili zwierzęta. Legolas bez słowa podał Katrin kawałek lemasa. Przyjęła go z wdzięcznością, choć tak naprawdę nie byłą głodna.
- Panienko Katrin... - odezwał się czarodziej, podchodząc do niej. - Ve lie rer cenda? - spytał.
- Le mota. - odpowiedziała dziewczyna. - Chciałam o coś zapytać. - dodała zaraz. Gandalf skinął głową.
- Słucham zatem. - powiedział, patrząc na nią.
- Dlaczego my nie odczuwamy działania naszyjnika? Legolas i Aragorn, Gimli, oni wszyscy... nie są już sobą, podczas gdy my wciąż pozostajemy tacy jak dawniej.
- Podejrzewałem, że zadasz to pytanie. -
czarodziej westchnął. - Ja wywodzę się od prastarych magów, którzy władali tak czarną jak i białą magią. Naszyjnik nie robi na mnie najmniejszego wrażenia, ponieważ umiem nad tym zapanować i obronić się przed tym. Ty zaś jesteś dla mnie prawdziwą zagadką. Jesteś niezwykle odporna na magię. Prawdopodobnie ma to związek z tym, ze przybywasz do nas z innego świata. Już samo do, że taka rzecz się zdarza jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Mam jednak nadzieję, że kiedyś posiądę wiedzę na ten temat.
- Mithrandirze, czy... Czy istnieje możliwość, że i ja mogę wywodzić się od magów? - spytała Katrin.
- Nie jest to wykluczone, choć byłoby to dla mnie ogromnym zaskoczeniem. - przyznał czarodziej. - Dokończymy rozmowę kiedy indziej, teraz muszę zająć się swoimi sprawami. - dziewczyna skinęła głową.
Katrin spacerowała powoli odkąd Gandalf zostawił ja samą sobie. Oddaliła się od obozowiska, ale nie aż tak, żeby stracić towarzyszy z oczu. Osiem godzin w siodle dawało się jej we znaki i najpierw musiała opróżnić pęcherz. Teraz kiedy już załatwiła potrzebę fizjologiczną, naszła ją chęć na rozprostowanie nóg. Wokół dawało się już wyczuć nadchodzącą wiosnę. Legolas najwyraźniej też postanowił się przespacerować, bo również przechadzał się między drzewami. Dziewczyna stwierdziła jednak, że nie będzie do niego podchodzić. Widział ją i gdyby chciał towarzystwa, sam podszedłby do niej. Wokół panowała cisza, mącona jedynie odgłosami przyrody budzącej się do życia, Tę ciszę przerwał nagle krzyk pełen bólu. Krzyk mrożący krew w żyłach i sprawiający, ze Katrin podskoczyła wystraszona. Obejrzała się. Legolas padł na kolana i krzyczał. Nie, on nie krzyczał, on wył. Dziewczyna pobiegła w jego stronę i położyła mu dłonie na ramionach.
- Legolas... - odezwała się. - Milinde... - elf w jednej chwili poderwał się z klęczek. Napięcie łuku i nałożenie strzały na cięciwę zajęło mu zaledwie ułamek sekundy.
- Ani drgnij, bo przeszyję cię strzałą. - rzucił. Katrin zamarła w bezruchu. Nie wiedziała co się stało z jej ukochanym.
- Legolasie, uspokój się. - Aragorn rzucił się dziewczynie na pomoc.
- Nie podchodź! - krzyknął elf. - Nuquerna rer! - wrzasnął. Aragorn posłusznie zrobił krok w tył i podniósł ręce. - To ona jest winna śmierci mojego ojca! Ona go zabiła! I teraz poniesie konsekwencje! - dłonie Legolasa drżały.
- Legolasie, nie jesteś sobą. - odezwał się znowu Aragorn.
- Harya! - wrzasnął elf. - To ona zawiniła! Tylko ona!
- Legolasie! - Gandalf zaszedł elfa od tyłu i wcisnął mu do ust jakąś roślinę. Potem to samo dał Aragornowi. - Dzięki temu nie będą odczuwać działania naszyjnika. - wytłumaczył Katrin. - Szukałem tej rośliny. - Legolas wypuścił łuk z dłoni.
- Katrin... - odezwał się, biorąc dziewczynę w ramiona. - Alasse melisse. - szepnął. - Enta urco alasse. - Katrin odwzajemniła uścisk. Czuła się już lepiej.

Ve lie rer cenda? - Jak się czujesz?
Le mota. - W porządku.
Milinde - Kochanie (w odniesieniu do mężczyzny)
Nuquerna rer. - Cofnij się.
Harya. - Milcz.
Melisse - Kochanie (w podniesieniu do kobiety)
Alasse - Przepraszam
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Coraz bardziej boję się mocy tego naszyjnika...
  • awatar Puchaty Dziobak: Ciekawy rozdział *o*
  • awatar Głupie pytania: Ech... Jaki ten nasz świat jest nuuudny w porównaniu z tym z twojego opowiadania. Szkoda że nie można choć przez małą chwilkę się w nim znaleźć ;) PS. Popieram twoją inicjatywę ratowania Pietrka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›